Witaj na portalu poświęconym Bezpieczeństwu Ruchu Drogowego

Nasz portal został stworzony z myślą o wszystkich uczestnikach ruchu drogowego od pieszych poprzez dzieci, kierowców, rowerzystów po motocyklistów (...)

czytaj więcej czytaj

Kliknij rozwiń, aby przeczytać całość

Zobacz również: Artykuły, Porady, Filmy

Kobieta za kierownicą! data 21.01.2016

Często mówi się, że kobiety są gorszymi kierowcami niż mężczyźni, że nie potrafią parkować, że lusterek używają do poprawiania makijażu, że nie sygnalizują zamiaru wykonywania manewru skrętu kierunkowskazem, krążą na ten temat nawet dowcipy. Ale czy są zasadne?
Otóż okazuje się, że kobiety prowadzą pojazd znacznie bezpieczniej.



Z raportu, które przygotowało Mfind „Kto jeździ lepiej? Kobiety i mężczyźni za kierownicą” wynika, że to mężczyźni znacznie częściej przekraczają dozwoloną prędkość i są mniej ostrożni – szczególnie podczas manewru wyprzedzania. Mężczyźni mają lepszą  orientację w terenie, są bardziej opanowani i częściej pozwalają się włączyć do ruchu innym kierowcom. Kobiety zaś częściej przestrzegają ograniczeń prędkości i zachowują większą ostrożność, szczególnie wtedy, gdy wiozą ze sobą pasażera. Badania potwierdzają jednak fakt, że kobiety mają większy problem z zaparkowaniem pojazdu, szczególnie wtedy, gdy miejsce parkingowe wyznaczone są jedynie przez linie namalowane na nawierzchni.



Stereotypy o braku umiejętności prowadzenia pojazdu przez kobiety nie potwierdzają też badania TNS Pentor. Wynika z nich, że mężczyźni są bardziej agresywni, skłonni do realizacji, nadużywają sygnału dźwiękowego i ubliżają innym kierowcom.
Z policyjnych statystyk wnioskujemy, że kobiety rzadziej powodują wypadki drogowe, szczególnie te z ofiarami śmiertelnymi (ok. 25% wszystkich wypadków). Kobiety rzadziej są sprawczyniami stłuczek drogowych.
Dane te nie wynikają z mniejszej ilości kobiet prowadzących samochody. Z danych CEPiK wynika, że na ok. 20 mln kierowców 44% to kobiety, a 56% to mężczyźni. Porównując te dane ze statystykami z 2001 r. – samochody prowadziło jedynie 920 tys.



Kobiety coraz częściej spotykamy również za kierownicą autobusów, samochodów ciężarowych czy rajdowych. Dowodzi to temu, że przesądy powoli odchodzą do lamusa.



Źródło: Polska Dziennik Bałtycki, 9-10 stycznia 2016 r.

Zwiń

Rozwiń

Raport z badań wykonanych na zlecenie KR BRD ? rozmowy telefoniczne data 06.08.2015

Z wyników badań Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wynika, że coraz mniej osób korzysta z telefonów komórkowych prowadząc samochód. W pierwszej połowie 2015 roku wskaźnik spadł do 2,9%, podczas gdy w ubiegłym roku plasował się na poziomie 4,1%.
Upały dają się we znaki, nasza koncentracja jest ograniczona, do tego często oślepia nas słońce, a nagrzany układ hamulcowy wydłuża drogę hamowania. Jeśli do tego dodamy fakt, że swoją  uwagę skupiamy na odebraniu czy rozmowie przez telefon tracimy klika sekund w momencie koniecznej reakcji. Kilka czy kilkanaście sekund, które mogą decydować o ludzkim życiu.
Raport Krajowej Rady BRD wskazuje na to, że z telefonu komórkowego podczas prowadzenia pojazdu korzysta 3,1% kobiet i 2,9% mężczyzn w wieku 25-60 lat. Najrzadziej z telefonu korzystają osoby po 61 roku życia (0,9% ankietowanych).
Najczęściej z telefonu korzystamy na drogach ekspresowych )5,2%), najrzadziej – podróżując autostradą (1,9%).
Najmniej chlubnie w badaniu wypadli kierowcy z województwa małopolskiego, gdzie z komórek korzysta 5,2% kierowców, wielkopolskiego (5%) i mazowieckiego (4,6%).
Najlepszy przykład dają kierowcy województwa pomorskiego - tu rozmowy telefoniczne podczas jazdy prowadzi 1,3% kierowców, śląskiego (1,7%), oraz warmińsko – mazurskiego (1,8%).
Z danych statystycznych z pierwszej połowy 2015 r. wynika, że wskaźnik kierujących innymi pojazdami (samochody ciężarowe, dostawcze, motocykle, motorowery czy rowery), którzy używają telefonów komórkowych podczas prowadzenia pojazdów wyniósł 4,4%.
Dane z raportu opracowano na podstawie badania ok. 100 tys. kierujących pojazdami w całej Polsce, z czego 80 276 respondentów to kierowcy samochodów osobowych.


Żródło: http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/

Zwiń

Rozwiń

Najniebezpieczniej na drogach jest w godzinach 14:00-19:00! Statystyki - 2014 data 10.03.2015

W 2014 r. na polskich drogach doszło do 34 970 wypadków. Jest to ilość o 2,4% mniejsza niż w 2013 r. Mało tego! Liczba ofiar śmiertelnych zmalała o 4,6% (łącznie zginęło na drogach 3202 osób). Liczba rannych zmniejszyła się o 3,4% (łącznie 42 545 osób). Policja zanotowała o 2,2% mniej kolizji drogowych, a więc w 2014 r. tych zdarzeń drogowych mieliśmy 348 028.
Na autostradach i drogach krajowych doszło do 351 wypadków, w których zginęło 58 osób.
Najwięcej wypadków zdarzyło się w lipcu minionego roku (9,6% ogólnej liczby). Najwięcej też osób odniosło obrażenia ciała na skutek wypadków – 4 257. Najmniej wypadków wydarzyło się w lutym (4,8% ogólnej liczby), jednak były to głównie wypadki ciężkie – w co dziesiątym doszło do zgonu człowieka.
Najwięcej wypadków, statystycznie, ma miejsce w piątki (5 792, w których śmierć poniosło 504 osób). Najwięcej osób ginęło jednak w soboty (515, czyli 16,1% ogółu).
Jeśli chodzi o porę dnia, najbardziej niebezpieczne są popołudnia. W godzinach 14:00 - -19:00 zdarzyło się 13 247 wypadków (37,9% ogółu). Najmniej wypadków notuje się porą nocną (pomiędzy północą a 6 rano). Często dochodzi również do potrąceń pieszych (8940 zdarzeń, w których zginęły 1104 osoby – 34,5% ogółu zabitych.
W wypadkach drogowych zmarło 1548 kierujących (w tym 869 pojazdami osobowymi) oraz 538 pasażerów (w tym 477 w samochodach osobowych).
Największym ofiar śmiertelnych to osoby powyżej 60. roku życia (915 osób) i w wieku 40-59 (892 osoby). Najwięcej rannych znalazło się w grupie wiekowej 25-39 lat ( 12 004).
Sprawcami wypadków najczęściej są kierujący pojazdami osobowymi (22 036 zdarzeń), w których zginęło 1 561 osób. Kierowcy autobusów spowodowali w 2014 r. 364 wypadki (103 ofiary śmiertelne), a kierowcy samochodów ciężarowych 1850 wypadków (213 zabitych).
do 2 579 wypadków doszło z winy nietrzeźwych kierowców (363 ofiary śmiertelne). Jest to jednak liczba o 15,1% mniejsza niż w 2013 r.


Źródło: Dziennik Rzeczpospolita, 2015.03.09.

Zwiń

Rozwiń

Wykroczenia drogowe data 04.03.2015

Statystycznie najwięcej osób płacących mandaty to kierowcy w wieku 40-59 lat (44%). Wolą oni przyznać się do winy niż płacić grzywnę za niewskazanie sprawcy czy czekać na rozstrzygnięcie sprawy przez sąd. Najczęściej do łamania przepisów ruchu drogowego w zakresie nieprzestrzegania ograniczeń prędkości rejestrowane przez fotoradary dochodzi u osób w wieku 25-39 lat. Wynika to z danych Głównej Inspekcji Transportu Drogowego.
Co ciekawe, najrzadziej wykroczenia drogowe popełniają osoby do 25 roku życia. Do nich należy 4% wszystkich wystawianych mandatów. Podobne wyniki osiągają osoby po 70 roku życia. Powyższe dane zostały sporządzone w oparciu o mandaty karne wystawione w okresie styczeń – wrzesień 2014 r. W tym samym czasie z 335 fotoradarów zarejestrowano ponad 300 tys. wykroczeń!



Co więcej, z analizy wynika, że wśród osób objętych immunitetem, najczęściej, prowadząc pojazd, prędkość przekraczają sędziowie. A statystyki alarmują, że takich przypadków notuje się coraz więcej. Fotoradary od 1 lipca 2011 r. zarejestrowały blisko tysiąc wykroczeń popełnianych przez osoby posiadające immunitet. Posłowie zostali ukarani za przekroczeni prędkości 41 razy, natomiast senatorowie 4 razy. Przyczyną może tu być ilość sędziów, których w naszym kraju jest ok. 11 tysięcy. Prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa jest więc znacznie wyższe, niż w przypadku posłów czy senatorów, których jest mniej. Potwierdza to analiza procentowa. Średnio, 5,5% sędziów oraz 8,9% posłów popełnia wykroczenia drogowe.



Źródło: Dziennik Bałtycki, 2015.02.26.

Zwiń

Rozwiń

Wyniki badania postaw społecznych data 25.02.2015

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w listopadzie ubiegłego roku przeprowadziła badania postaw społecznych dotyczących dbania o bezpieczeństwo na drogach. Spośród osób badanych 58% posiada prawo jazdy. Uprawnienia do prowadzenia pojazdów posiada 75% mężczyzn i 56% kobiet.
Polacy najczęściej poruszają się samochodami (38%) i pieszo (30%). Korzystanie z komunikacji publicznej zadeklarowało 25% badanych. Samochodami częściej poruszają się mężczyźni, zaś pieszo wg statystyki częściej chodzą kobiety. Z komunikacji publicznej najczęściej korzystają osoby młodsze.
Ilością wypadków drogowych, stanem dróg oraz ich zatłoczeniem interesuje się 70% badanych. Co ciekawe, tylko mniej niż połowa ankietowanych uważa, że na drogach jest bezpiecznie, mimo tego, że 60% jest zdania, że bezpieczeństwo poprawiło się w ostatniej dekadzie. Wynik więc wciąż nie jest zadowalający.
Znaczna większość osób opowiada się za zaostrzeniem kar za nieprzestrzeganie przepisów ruchu drogowego, zwłaszcza dla osób prowadzących samochód po spożyciu alkoholu. Badani, którzy posiadają prawo jazdy są jednak przeciwni wprowadzeniu do wyposażenia pojazdów blokad alkoholowych oraz czarnych skrzynek. Wyjaśniając, blokada alkoholowa wymaga, by przy uruchamianiu silnika kierowca dmuchnął w zamontowany w aucie ustnik. Jeśli system wykryje obecność alkoholu w wydychanym powietrzu, rozrusznik zostanie zablokowany. Czarne skrzynki w pojazdach mają na celu rejestrowanie zachowania kierowcy i działania auta na kilka sekund przed wypadkiem. Mimo, że kierowcy nie są przekonani do tego pomysłu, osoby nie posiadające uprawnień do kierowania pojazdami popierają tego typu rozwiązania.
Badania jednoznacznie potwierdziły, że społeczeństwo popiera działania zwiększające wszelkie działania poprawiające bezpieczeństwo w ruchu drogowym


Źródło: Dziennik Rzeczypospolita, 23.02.2015 r.

Zwiń

Rozwiń

Pasy bezpieczeństwa data 18.02.2015

Na polskich drogach jest niebezpiecznie. Świadczy o tym ilość wypadków drogowych, w których jesteśmy liderami… W styczniu w 2,3 tys. wypadków zginęło 207 osób, a 2,7 tys. zostało rannych.


 



Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przeprowadziła badania na temat tego, jak kierowcy dbają o bezpieczeństwo swoje i swoich najbliższych.  Pytano między innymi, czy prowadząc pojazd lub będąc pasażerem, zapinają pasy i czy dbają o bezpieczeństwo najmłodszych, zapinając ich w fotelikach.
Okazuje się, że 93% ankietowanych kierowców zapina pasy bezpieczeństwa. Zdyscyplinowani są także pasażerowie, którzy zajmują przednie siedzenia w pojazdach (94%). Osoby siedzące z tyłu zapinają pasy już tylko w 71%. Kiepsko też wypadli kierowcy samochodów ciężarowych – 77% zapina pasy.



Jadąc samochodem nie zawsze też dbamy o bezpieczeństwo dzieci. Foteliki zabezpieczające stosuje 89% kierowców. Praktyka pokazuje, że mimo, iż to konieczne, im starsze jest dziecko, tym rzadziej zapinamy je w foteliku. Maluchy w wieku do 3 lat są zabezpieczane w fotelikach w 95%, w wieku 4-7 lat – 92%, a w grupie 8-12 lat – tylko 86%. Należy tu przypomnieć, że za niezastosowanie fotelika zabezpieczającego u dziecka do 12 lat poniżej 150 cm wzrostu grozi mandat karny wysokości 150 złotych oraz 6 punktów karnych.
Zauważono również korelację pomiędzy kategorią drogi, a dyscypliną zapinania pasów. Jadąc drogą ekspresową lub autostradą  niemalże zawsze zapinamy pasy bezpieczeństwa (odpowiednio 99% i 96%). Poruszając się drogą wojewódzką, pasy zapinamy w 90% przypadków, zaś na drogach powiatowych już w 86%. Podobnie jest w przypadku fotelików – najmniej dzieci jeździ w nich na drogach powiatowych (80%), a najwięcej na drogach ekspresowych (100%) i autostradach (96%). Zadziwić może jednak porównanie ze statystykami policyjnymi, gdyż na autostradach i drogach ekspresowych wydarzyło się jedynie 1,4% wypadków. Tymczasem na drogach lokalnych wskaźnik wyniósł 81%. Należy jednak pamiętać, że jazda po drogach niższej kategorii z mniejszą prędkością wcale nie jest mniej ryzykowna, niż jazda po autostradach czy drogach ekspresowych.


 



Z przeprowadzonych badań wynika jeszcze jeden wniosek, mianowicie spośród wszystkich regionów Polski najsłabiej o swoje bezpieczeństwo dbają kierowcy poruszający się po drogach we wschodniej części kraju (województwo podlaskie, lubelskie, podkarpackie). W tych też rejonach, procentowo jest najwięcej samochodów starszych. Możliwym może być więc wniosek, że dla części osób zakup fotelika bezpieczeństwa dla dziecka jest zbyt dużym wydatkiem.



By uzyskać powyższe dane, podjęto obserwację ponad 100 tysięcy samochodów we wszystkich województwach. Przy opracowaniu raportu dotyczącego fotelików bezpieczeństwa uwzględniono 2579 dzieci podróżujących w 2253 samochodach osobowych oraz 37 dzieci przewożonych w innych pojazdach.


Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, 16 lutego 2015 r.

Zwiń

Rozwiń

Stan bezpieczeństwa na drogach - grudzień 2014 oraz przekrojowo - cały 2014 rok data 28.01.2015

Przedstawiam statystyki dotyczące stanu bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Statystyki mówią same za siebie.


 



STAN BEZPIECZEŃSTWA W RUCHU DROGOWYM
Z danych wstępnych dotyczących stanu bezpieczeństwa w ruchu drogowym wynika, że w grudniu 2014 roku doszło do:
• 3 246 wypadków drogowych, w których
• 305 osób zginęło
• 3 832 osoby zostały ranne.
Policja zarejestrowała:
• 32 725 kolizji.



STAN BEZPIECZEŃSTWA W RUCHU DROGOWYM W OKRESIE STYCZEŃ – GRUDZIEŃ 2014 ROKU
W okresie od stycznia do grudnia 2014 roku doszło do:
• 34 875 wypadków drogowych, w których
• 3 183  osoby zginęły
• 42 408 osób odniosło obrażenia ciała
Policji zgłoszono:
• 346 683 kolizje.



Źródło materiałów: http://statystyka.policja.pl/

Zwiń

Rozwiń

RAPORT dot. KOSZTÓW WYPADKÓW DROGOWYCH W POLSCE W 2013 r. data 23.01.2015

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przedstawiła RAPORT dot. KOSZTÓW WYPADKÓW DROGOWYCH W POLSCE W 2013 r. Koszty wszystkich zdarzeń drogowych w Polsce w 2013 r. oszacowano na poziomie 49,1 mld złotych. Łącznie to prawie 3 proc. PKB kraju. Poniżej przywołuję bardziej szczegółowe dane - zachęcam do zapoznania się ze stratami finansowymi poniesionymi na skutek wypadków drogowych.


Nie zapominaj również, że to nie straty finansowe kraju sa najbardziej dotkliwe - poniższe dane pokazują również ogrom tragedii, które dosięgnęły osób poszkodowanych i ich najbliższych.


Polskiego społeczeństwa nie stać na ponoszenie tak wysokich kosztów, dlatego działania podejmowane przez SKRBRD skupiają się przede wszystkim na zmniejszeniu liczby ofiar. Szansy tej upatrujemy w realizacji Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2013-2020 – którego wykonanie koordynujemy. NPBRD wskazuje jeden istotny cel: obniżenie liczby zabitych o 50% i ciężko rannych o 40% w 2020 r. w stosunku do roku 2010, czyli nie więcej niż 2000 zabitych i 6 900 ciężko rannych. Oznaczałoby to oszczędności rzędu kilkunastu mld zł (ok. 13) w roku 2020 w porównaniu do roku 2013.



W realizację NPBRD zaangażowanych jest wiele podmiotów, Sekretariat Krajowej Rady BRD na poziomie operacyjnym realizuje między innymi działania z zakresu programowania i monitoringu, badań i analiz (jak np. raport ws. kosztów wypadków), edukacji i promocji, szkoleń kadr brd oraz rozwijania współpracy z regionami, organizacjami pozarządowymi i instytucjami zagranicznymi.


Wycena kosztów dla województw


Analiza kosztów zdarzeń drogowych w Polsce w 2013 roku w podziale na województwa wykazała, że największe obciążenie ekonomiczne generują województwa mazowieckie, małopolskie, łódzkie, śląskie oraz dolnośląskie. Najwyższy koszt jednostkowy ofiar śmiertelnych wykazano w województwach lubuskim, pomorskim i zachodniopomorskim, natomiast najwyższy koszt osoby ciężko rannej generują województwa dolnośląskie, pomorskie oraz śląskie.


 



(…)


Na sumę kosztów zdarzeń drogowych składają się koszty wypadków drogowych, które wyniosły 34,2 mld złotych oraz koszty kolizji drogowych-14,9 mld złotych. Badanie pokazało, że koszt ofiary ciężko rannej  (2,21mln zł) przewyższa koszt ofiary śmiertelnej – 1,97 mln zł.
Jak to możliwe?
Mniejsze tempo spadku liczby ofiar rannych względem liczby zabitych, zmiana wskaźników nadumieralności w poszczególnych grupach wiekowych wraz ze zmianą kosztów jednostkowych hospitalizacji między ofiarami śmiertelnymi a rannymi -  wpłynęły na zmianę udziału kosztów osób rannych (wzrost) i ofiar śmiertelnych (spadek).
Oznacza to, że społeczne koszty ofiar ciężko rannych w wypadkach drogowych są większym obciążeniem dla państwa w przeciwieństwie do ofiar śmiertelnych które obniżają wielkość gospodarki. Ofiary ciężko ranne nie powiększają jej wartości ale równocześnie obciążają dodatkowymi wydatkami w postaci długoletniej opieki medycznej, socjalnej, terapeutycznej itp.



Źródło: http://www.krbrd.gov.pl/pl/

Zwiń

Rozwiń

Gdzie i jak giniemy na polskich drogach? data 26.11.2014

Nie wierzymy w statystyki. I w to, że wsiadając do auta, możemy zginąć. Ale na polskich drogach codziennie toczy się gra o życie. Jesteśmy w ogonie Europy, jeśli chodzi o bezpieczeństwo.Wyobraźmy sobie, że polskie drogi to gra komputerowa: ponad 900 miast, 43 tys. wsi połączonych drogami o długości 300 tys. km, z czego niespełna 3 tys. km to drogi szybkiego ruchu. Puszczamy na nie 15 mln Samochodów osobowych, prawie 3 mln samochodów dostawczych  oraz ciężarówek i prawie 2 mln jednośladów. W sumie 20 mln pojazdów. Jak sobie radzą? Nieźle. Mozolnie, ale płynnie suną od punktu do punktu. Nuda, to zbyt wyidealizowany obraz. Zwiększamy więc stopień trudności: dodajemy roboty drogowe w mniej więcej 200 miejscach, koleiny na jednej trzeciej dróg, do tego dziury, wystające studzienki, progi zwalniające, przejazdy kolejowe i bramki na autostradach. Stawiamy za dużo znaków drogowych. I to tu, to tam - źle skalibrowaną sygnalizację świetlną. Wciskamy Enter i...
Oj, dzieje się, ruch przestał być płynny, korki powstają w każdym większym mieście. Ale my jeszcze zwiększamy dramaturgię: podwyższamy średni wiek aut do 15 lat. Puszczamy ciężki ruch tranzytowy - ponad 2 mln ciężarówek oraz 12 mln osobówek. I lekki osobowy - kilkanaście milionów pieszych, rowerzystów i motocyklistów. Jeszcze tylko dajemy 100 dni deszczowych, 30 dni z mrozem i 5 z upałem. I pół miliona kierowców jeżdżących pod wpływem alkoholu, leków, narkotyków i używek. Gotowe. I co teraz?
grafikaUps!!! 356 tys. kolizji i wypadków, ponad 3,3 tys. zabitych i 44 tys. rannych. Chyba przesadziliśmy. Zerkamy przez ramię. Tak ostro nie gra się w innych krajach Unii. Gorzej jest tylko w Rumunii - 92 ofiary śmiertelne na milion mieszkańców. My jesteśmy o pięć ofiar lepsi, ale aż o 35 gorsi od unijnej średniej. Nie mówiąc o Szwecji, Danii czy Wielkiej Brytanii, gdzie ryzyko śmierci na drodze jest trzykrotnie niższe. W Europie to ryzyko spada o 8 proc. rocznie. U nas - o 6 proc. Wniosek?
Na polskich drogach dzieje się dużo złego. Reguły gry są zbyt brutalne, poprawa zbyt powolna, a skutki zbyt dotkliwe jak na europejskie standardy. W 2012 r. wypadki drogowe i kolizje pochłonęły 34,5 mld zł, a więc 1,9 proc. PKB kraju lub równowartość 870 km autostrad.


Śmierć na prostej drodze 


Kto pracuje w dużej firmie, potwierdzi: jeśli jesz z kimś obiad albo jedziesz windą i niebawem widzisz jego nekrolog, to zwykle przez nowotwór złośliwy lub wypadek samochodowy. Czasem naprawdę niewiele trzeba. Agnieszka wracała z zajęć - 24 lata, studia podyplomowe, jedynaczka. Jechała "maluchem" do rodziny pod Warszawą. Wolno, uważnie, bo piątek i tłoczno. Prawym pasem. Jadący przed nią tir zjechał na lewo i zwolnił, by zawrócić. Być może w ciemności nie zauważyła, że koniec naczepy "zaszedł" na jej pas. Świadkowie mówią, że uderzenie nie było silne - "maluch" po prostu odbił się bokiem od krawędzi naczepy i stanął na poboczu. Gdy go otworzyli, dziewczyna jakby spała. Tylko za lewym okiem miała siniaka - musiała uderzyć skronią o środkowy słupek. To wszystko. Zmarła dwa tygodnie później, nie odzyskawszy przytomności. Nie piła, nie szarżowała, nie gadała przez komórkę. Spokojnie jechała swoim pasem. Jak mawiają Anglosasi, znalazła się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. I idealnie wpisała się w statystyki.


Anatomia wypadków 


Niektóre miejsca są jakby predestynowane do nieszczęść. Podobnie z porami dnia, tygodnia i roku. Gdzie i kiedy drogi są najgroźniejsze? Przyjrzyjmy się wypadkom śmiertelnym. Dwie trzecie zdarza się na prostym odcinku drogi. Ponad dwie trzecie ofiar ginie na miejscu. Pozostali - jak Agnieszka - umierają w szpitalu w ciągu 30 dni. Choć w obszarach zabudowanych i niezabudowanych wypadków jest tyle samo, bardziej tragiczne są te drugie - ginie w nich więcej osób, i to od razu. Ofiary wypadków w miastach umierają dłużej. Oto sytuacje, w których najłatwiej stracić życie.
Zderzenie boczne - 598 zabitych
 Typowy scenariusz: jedziemy główną drogą. Z podporządkowanej wyjeżdża inne auto. Zwalnia, czasem przystaje, a po chwili rusza. Jakby droga była pusta.
 A oto jeden z bardziej tragicznych przykładów: rodzina i znajomi stłoczeni w jednym aucie - siedem osób w pięciomiejscowym polonezie. Kierowca chce przeciąć krajową siódemkę - po dwa pasy w każdą stronę. Udaje się połowicznie - dobrze widzi nadjeżdżających z lewej, ale nie widzi tych z prawej, bo widok zasłania mu ośmioletnia dziewczynka siedząca na kolanach babci. Gdy więc dojeżdża do pasa zieleni rozdzielającej jezdnie, staje i pyta: "Jak tam z prawej, można?". "Można" - nie wiedzieć czemu odpowiada dziewczynka. Kierowca rusza wprost pod forda transita jadącego 80 km/godz. Trzy osoby giną na miejscu, trzy umierają w szpitalu.
Mimo że tak częste, to jedne z bardziej kuriozalnych wypadków. Przyczyną nie jest nadmierna prędkość, niesprawność pojazdu czy stan dróg, lecz jedynie błędna ocena sytuacji. W przeciwieństwie do kierowcy poloneza sprawcy zazwyczaj widzą, a przynajmniej mają w polu widzenia, pojazd, pod który się ładują. - Czasami doprawdy trudno uwierzyć w to, co kierowcy robią - mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji. - Zwłaszcza że w tym przypadku za błąd płacą swoim zdrowiem lub życiem. Bo to zwykle sprawca staje się ofiarą.
ryzykoTo wynika z konstrukcji auta - z przodu i z tyłu są strefy zgniotu, czyli ukryte w nadwoziu wzmocnienia. Z boku nie ma na nie miejsca - głowę kierowcy dzieli od krawędzi auta góra 40 cm. A jej uraz - jak u Agnieszki - czasem przesądza sprawę. Zwykle dochodzą jeszcze obrażenia szyi, klatki piersiowej, miednicy i brzucha.
Czasem jednak sprawcy udaje się uniknąć śmierci i sprowadzić ją na innych. Wtedy gdy kierowca innego auta stara się ominąć intruza. I wpada z deszczu pod rynnę. Jak kierowca mercedesa sprintera na krajowej 75 w Małopolsce: nie chcąc uderzyć w wymuszającego pierwszeństwo volkswagena golfa, odbija w lewo. Bus ociera się o dwa inne pojazdy i dachuje. Dwie osoby giną, dziewięć zostaje rannych. A wystarczyło, by kierowca golfa odczekał kilka sekund.
Płyną z tego dwa wnioski:
Dla kierowcy na podporządkowanej - wymuszanie pierwszeństwa to niemal samobójstwo. Jeśli ktoś zginie, to najpewniej ty.
Dla kierowcy na drodze z pierwszeństwem - jadąc szybko lub widząc jadący z przeciwka pojazd, nie omijaj intruza, bo możesz tego nie przeżyć. Po prostu hamuj.
Zderzenie czołowe - 537 zabitych
 Widok rosnącego w oczach i sunącego prosto na ciebie pojazdu to jeden z największych drogowych koszmarów. Mimo że takich zderzeń jest trzy razy mniej niż bocznych, pochłaniają niemal tyle samo ofiar. Powodem jest sumująca się prędkość obu aut - zwykle do wartości trzycyfrowych, a więc dużo wyższych niż przy testach zderzeniowych (50 lub 64 km/godz.). To, że nie ma u nas dnia bez takiego koszmaru, wynika m.in. z dróg - w ogromnej większości jednojezdniowych z pasami ruchu oddzielonymi jedynie białą linią - oraz z obfitości tirów narzucających tempo jazdy. Chcąc jechać szybciej, kierowcy osobówek wyprzedzają je, gdzie tylko mogą. Lub gdzie nie mogą, czyli na zakrętach i wzniesieniach. Tak jak kierowca bmw, który w połowie sierpnia pod Bydgoszczą ciężko ranił trzy osoby i zabił trzy kolejne, w tym siedmioletnią dziewczynkę. Okazało się, że na łuku drogi mimo podwójnej ciągłej linii wyprzedzał kolumnę tirów, doprowadzając do zderzenia z prawidłowo jadącą mazdą.
Ale bywają też zagadkowe wypadki. Gdy na prostej drodze auto nagle skręca na przeciwny pas, np. wprost pod ciężarówkę, zwykle podejrzewa się zaśnięcie bądź zasłabnięcie kierowcy. Jednak amerykańscy, australijscy i kanadyjscy eksperci ustalili, że aż 1,7 proc. wszystkich wypadków ze skutkiem śmiertelnym to... ukryte samobójstwa.
Wniosek: wyprzedzanie zaczynaj z wyprzedzeniem. Zjeżdżając na lewy pas, 30-50 metrów wcześniej będziesz miał lepszą ocenę sytuacji przed swoim i wyprzedzanym autem.
Uderzenie w drzewo - 473 zabitych
Renault laguna, a w nim rodzice i trzyletnie dziecko. Wracają z wakacji. Matka odwraca się, by obetrzeć córeczce nos. Nie może dosięgnąć, więc na chwilę odpina pasy. Dziecko płacze, tata uspokaja je zza kierownicy. Niechcący zjeżdża na pobocze. Z impetem uderzają w drzewo. Auto i kobieta. Najbardziej znany polski tanatopraktor (specjalista od kosmetyki pośmiertnej) musi rekonstruować jej głowę.
Lubuskie, Warmińsko-Mazurskie, Kujawsko-Pomorskie i Zachodniopomorskie - tam najwięcej kierowców traci życie przez przydrożne drzewa, które ciasno okalają jezdnię i nie są od niej oddzielone nawet rowem. To malownicze zagrożenie jest obok zderzeń czołowych polską specyfiką. W lutym 13 dzieci zostało rannych, gdy autobus szkolny uderzył w drzewo koło Pasymia. W marcu 10, koło Działdowa.
Drzewa są częstym elementem tzw. wypadków po dyskotece z udziałem aut wypełnionych nastolatkami. Ale mogą też zakończyć życie każdego kierowcy (lub pasażera), gdy jego auto wpadnie w poślizg na lodzie czy śniegu.
Wniosek: zadrzewione pobocza nie wybaczają błędów. Jedyny sposób to noga z gazu, pełna koncentracja i ciasno zapięte pasy. A gdy zbliżamy się do drzewa, nie patrzmy na nie, tylko obok.
Najechanie na pieszego - 1130 zabitych
 Tu jesteśmy niechlubnym unijnym liderem. Czy to w liczbach bezwzględnych, czy w przeliczeniu na milion mieszkańców. Wśród śmiertelnych ofiar co piąty pieszy to Polak. W Polsce 10 razy bardziej narażony na śmierć niż w Szwecji czy Danii. To wina infrastruktury - braku kładek i przejść podziemnych, za to licznych przejść dla pieszych nawet na trzypasmówkach. Ale nie tylko.
 W Częstochowie pijany mężczyzna wchodzi na pasy i się przewraca. Widzący to kierowca zatrzymuje auto przed przejściem i włącza światła awaryjne. Inny, jadący golfem, nie dość, że ignoruje ostrzeżenie, to jeszcze wygraża tamtemu kierowcy, że tamuje ruch. I... przejeżdża leżącego mężczyznę. Po czym skręca w boczną uliczkę, wysiada i włącza się w tłum gapiów. Zostaje rozpoznany. - Myślałem, że to kamień - tłumaczy policji, dlaczego nie udzielił pomocy mężczyźnie, którego przejechał.
W Warszawie na trzypasmowej jezdni zatrzymują się dwa auta. Trzecie - jadące najszybszym pasem - nie. I na miejscu zabija przechodnia. Sprawca jest zszokowany i zaskoczony. Nie przyszło mu do głowy, że inni kierowcy mogą zatrzymać się "tylko po to, by przepuścić przechodnia" na pasach.
 Wielu pieszych ignoruje zagrożenie i wchodzi na jezdnię, nie oglądając się na boki. Owszem, we Francji czy Norwegii uszłoby to na sucho. Tam kierowca musi ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który zbliża się do przejścia. U nas dopiero wtedy, gdy się na nim znajdzie.
przy dobrej pogodzieOsobnym problemem są pijani piesi, którzy wyczyniają na drogach niestworzone rzeczy: np. kładą się na jezdni, stoją na niej jak słup lub wchodzą wprost pod koła. W zeszłym roku 460 pieszych przypłaciło takie zachowanie życiem. Wraz z innymi niechronionymi użytkownikami dróg, jak rowerzyści, motorowerzyści czy motocykliści, piesi stanowią ponad połowę wszystkich ofiar wypadków drogowych. Tu nie widać poprawy. Przeciwnie. Ofiar będzie przybywać tak jak jednośladów. Najbardziej ryzykują motocykliści - ktoś, kto przesiada się z samochodu na motocykl, podwyższa ryzyko śmierci aż 20-krotnie. Większość ginie w podobny sposób, np. wyprzedza kolumnę aut, z których jedno skręca nagle w lewo. Motocykl w nie uderza, motocyklista wylatuje w powietrze i spada często wprost pod koła nadjeżdżającego z przeciwka auta.
Albo z podporządkowanej drogi nagle wyjeżdża samochód. Z podobnym skutkiem. Sprawca tłumaczy, że nie widział motocykla, bo ten jechał za szybko. I często ma rację.
Co ciekawe, podobnie tłumaczą się kierowcy, gdy potrącą rowerzystę na pasach. I też nie bez racji. Kiedyś, skręcając w prawo, sam dałem się zaskoczyć rowerzyście, który pojawił się nie wiadomo skąd tuż przed maską. A tak naprawdę wyjechał z martwego pola utworzonego przez przedni słupek nadwozia. Niektórzy zachowują się jak torreadorzy, lawirując między pieszymi i pojazdami w rytm muzyki ze słuchawek, którymi izolują się od świata. Niestety, w starciu z autem tym bardziej są bez szans. Co roku 500 trafia na cmentarz, a 5 tys. do szpitala - często jako ofiary niezawinionych przez siebie wypadków. Ryzyko śmierci rowerzysty jest w Polsce cztery razy większe niż w większości państw Unii. Kierowcy ich ignorują, wymuszają pierwszeństwo, zajeżdżają drogę, spychają. Oni zaś zaskakują kierowców nagłą zmianą kierunku jazdy. Najcięższe grzechy rowerzystów - brak oświetlenia i nietrzeźwość - są dużo rzadsze niż kiedyś.
Wniosek: niechronieni uczestnicy ruchu są w Polsce na straconej pozycji nawet wtedy, gdy mają rację. By przeżyć , muszą mieć wyobraźnię i refleks.
Kiedy giniemy?
Najbezpieczniejsze dni to poniedziałek i środa, a miesiące - luty i marzec. Choć najwięcej wypadków jest w piątki między 16 a 17, to najwięcej osób ginie w soboty. Druga połowa roku jest znacznie gorsza niż pierwsza, a najgorszy miesiąc to październik.


źródło: Artur Włodarski  25.08.2014 Wypadki.Gdzie i jak giniemy na polskich grogach.http://wyborcza.biz/biznes ?

Zwiń

Rozwiń

Policyjne statystyki data 17.08.2014

 Czy wiesz, że...


 


*W 2013 roku, kierujący w wieku od 18 do 24 lat, na skutek niedostosowania prędkości do warunków na drodze, spowodowali 2 655 wypadków, w których śmierć poniosło 365 osób.


 


*Od początku maja do 30 lipca br. utonęło już 240 osób.


 


*W 2013 r. 17,1% wypadków w ruchu drogowym spowodowali kierujący w wieku od 18 do 24 lat.


 


*W 2013 r. 12% wypadków w ruchu drogowym spowodowali kierujący powyżej 60 – tego roku życia.


 


*W 2013 r. stwierdzono 2925 przestępstw stalkingu.


 


*W 2013 roku w wypadkach drogowych z udziałem motocyklistów zginęło 281 osób. Żaden pasażer ani kierowca samochodu nie zginął w takim wypadku drogowym


 


STATYSTYKA DNIA - 16.08.2014R.


Zatrzymani nietrzeźwi kierujący  402
Wypadki drogowe     96
Zabici w wypadkach  9
Ranni w wypadkach   124?


 


 


źródło: KGP


 


 

Zwiń

Rozwiń

Policyjne podsumowanie 2013 roku data 29.01.2014

Eliminowanie z ruchu drogowego nietrzeźwych kierujących, jest priorytetem w działaniach polskiej policji. Kontroli trzeźwości na drogach jest z każdym rokiem więcej, a liczba wypadków spowodowanych przez pijanych kierujących systematycznie spada.Nie mniej jednak liczba wypadków i kolizji spowodowana przez nietrzeźwych kierowców jest nadal najwyższa w Europie. Z policyjnych danych za 2013 rok wynika, że policjanci  przeprowadzili blisko 9 milionów badań trzeźwości kierowców. Jest to o 1,5 miliona badań więcej niż w roku 2012. Tylko w ciągu ostatnich czterech lat liczba skontrolowanych wzrosła blisko 4-krotnie. W samym 2013 roku było dokładnie 879 522 kontroli. Działania te przynoszą wymierne efekty, gdyż mimo znaczącego wzrostu liczby badań, liczba ujawnionych nietrzeźwych jest niższa. W całym 2013 roku funkcjonariusze zatrzymali w sumie 162 090 nietrzeźwych kierujących. Jeszcze w 2011 roku liczba ta sięgała 183 488, a w 2012 r. 171 020.


Zdaniem Komendy Głównej Policji skuteczna walka z pijanymi kierowcami jest możliwa dzięki coraz nowocześniejszemu sprzętowi. Dziś, wystarczy nawet kilka sekund, aby funkcjonariusz mógł przeprowadzić kontrole i sprawdzić stan trzeźwości kierującego. Sprawia to, że nawet jeden patrol prowadzący działania na drodze, w ciągu godziny jest w stanie sprawdzić stan trzeźwości od kilkudziesięciu nawet do kilkuset osób rowadzących pojazdy.Przekłada sie to na konkretne efekty w działaniach BRD.I tak w 2013 roku liczba wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych kierujących, zabitych i rannych była najniższa od 14 lat. Spadła do poziomu 2101 wypadków, w których śmierć poniosło 265 osób, a 2726 zostało rannych. Jeszcze w 2000 roku nietrzeźwi kierujący spowodowali 5243 wypadki drogowe, w których zginęło 676 osób, a 7247 osób zostało rannych. W 2009 roku miało miejsce 3007 wypadków, w których zginęły 333 osoby, a 4243 zostało rannych.


Źródło: http://superauto24.se.pl?

Zwiń

Rozwiń

Zmęczony? Raczej nie siadaj za kierownicą. data 17.11.2013

Statystyki są bezlitosne. W 2012 roku na polskich drogach z winy kierowców doszło do 30 186 wypadków drogowych, z których aż 500 spowodowanych zostało zaśnięciem za kierownicą. W nocy pogarsza się widoczność kątem oka, słabiej rozróżnia się kolory a także mniej precyzyjna jest ocena odległości. Dodatkowym elementem ryzyka jest pojawiające się zmęczenie , którego najczęstszym objawem jest senność, pogorszenie koncentracji i szybkości reakcji. Ale jednym z najniebezpieczniejszych objawów zmęczenia za kierownicą jest mikrosen.
Mikrosen to krótki, płytki sen, który może trwać od 1 do nawet 30 sekund. Występuje, gdy człowiek jest zmęczony i senny. Dodatkowe czynniki, które mogą sprzyjać takim epizodom, to wykonywanie monotonnych zadań, takich jak np. prowadzenie samochodu. Im mniej uwagi wymaga droga, tym większe prawdopodobieństwo krótkiego zaśnięcia. W czasie mikrosnu nasze ciało nie śpi, ale mózg nie funkcjonuje w pełni.
Zmęczony kierowca nie potrafi   prawidłowo ocenić swojego stanu i  dlatego   nawet nie wie, ile razy zapadł w mikrosen  podczas prowadzenia pojazdu. Przeprowadzone testy wykazały, że kierowca który po 32 godzinach bez snu usiadł za kierownicą samochodu, w ciągu zaledwie jednej godziny  jazdy zapadł 22 razy w mikrosen. Sam zauważył  to jedynie dwa razy!!!. Pamiętać należy, że kierowca jadący  z prędkością ok 110 km/h , który zaśnie na 6 sekund, przejedzie dystans ok. 200 metrów. To wystarczająco dużo, aby nieświadomie przejechać na inny pas lub na przeciwną stronę jezdni czy też przejechać na czerwonym świetle.
Koncentracja zmęczonego kierowcy jest znacznie osłabiona, a w krytycznym przypadku zaśnięcia podczas jazdy samochodem w ogóle nie ma reakcji na zagrożenie, co może skutkować na przykład wjechaniem z pełnym impetem w jakakolwiek przeszkodę na drodze.
Najlepszym sposobem aby temu zapobiec – to po prostu nie siadać za kierownicą jeżeli odczuwasz zmęczenie  i pamiętać, że organizm dorosłego człowieka  potrzebuje ok. 7-8 godzin snu co noc. Niedobór snu  osłabia  efektywność, refleks i prowadzi do zaśnięć za kierownicą, które mogą być przyczyną tragicznych w skutkach wypadków .
 
Symptomy mikrosnu :
- ziewanie
- puste spojrzenie/wpatrywanie się
- częste, ale powolne mruganie
- opadająca głowa
- nagłe dreszcze
- trudność z przypomnieniem sobie wydarzeń z ostatniej minuty


Mikrosen  - zapobieganie:
- 7-8 godzin snu każdej nocy
- przerwy w czasie jazdy na krótkie spacery (15 min)
- kawa/napoje energetyczne : należy pamiętać, że działanie takich napojów jest krótkotrwałe i nieskuteczne przy dużym zmęczeniu
- drzemka po zaparkowaniu w bezpiecznym miejscu:  drzemka powinna trwać od kilku do maksymalnie 20 minut, dłuższa drzemka może wywołać odwrotny efekt. 


Źródło:  Dziennik Bałtycki 14.11.2013; www.motofakty.plwww.moto.pl ; www.moto.onet.pl

Galeria zdjęć:

mikrosenmikrosen - zjechanie na inny pasjazda w nocy może być niebezpiecznamicrosen

Zwiń

Rozwiń

Fotoradary na Pomorzu data 29.08.2013

Wyłącznie jazda zgodna z przepisami ruchu drogowego daje 100% pewność na uniknięcie mandatu z fotoradaru.
Generalna Inspekcja Ruchu Drogowego  przejęła do eksploatacji 300nowych radarów,   rozsianych po całej Polsce. Na  Pomorzu jest ich   osiemnaście. Natomiast masztów, na których urządzenia mogą zostać umocowane, jest w sumie dwadzieścia pięć.
Szczególnie uważać powinni kierowcy poruszający się aleją Niepodległości w Sopocie ulicach Wejherowa.  Poza radarami zarządzanymi przez  GITD, na   poboczach pomorskich dróg na kierowców czyhają także  fotoradary wystawione przez gminy. Tych może być natomiast kilkakrotnie więcej.
I tak jadąc z Krakowa do Gdańska należy się przygotować na minimum dwie kontrole drogowe a także na obecność 27 fotoradarów.  Podróżując natomiast z Gdańska do Giżycka  należy mieć na uwadze, że na liczącej 270 km trasie można się natknąć na  13 fotoradarów zaś na trasie z Gdańska  do Zakopanego znajduje się aż 8 punktów częstych kontroli i 29 fotoradarów. 
Obecnie kierowcy nie są w stanie zorientować się czy w obudowie umieszczonej na maszcie jest zamontowany fotoradar.  Zgodnie z regulacjami prawnymi, GITD ma  36 miesięcy na oznaczenie czynnych rejestratorów żółtym kolorem
Na zdjęciu zrobionym przez fotoradar musi być widać:
• samochód
• jego  numer rejestracyjny
• twarz osoby kierującej pojazdem
• datę i godzinę zdarzenia
• miejsce popełnienia wykroczenia
• zarejestrowaną prędkość, z jaką się poruszał pojazd
• dozwoloną prędkość


Opracowano na podstawie: Szymon Zięba : Zdejmij nogę z gazu, fotoradary namierzają kierowców na Pomorzu. Dziennik Bałtycki  01.07.2013

Galeria zdjęć:

Mapa Fotoradarów w woj Pomorskim opracowana przez M.Majchrzak

Zwiń

Rozwiń

ODCINKI KRYTYCZNE wg EuroRap-u data 11.03.2013

 


W raporcie EuroRap-u za lata 2009 - 2011, za odcinki krytyczne uznano te fragmenty sieci dróg, które zarówno na mapie ryzyka indywidualnego jak i społecznego zostały zakwalifikowane jako odcinki o największym ryzyku, czyli tzw. „odcinki czarne”.Odcinki krytyczne charakteryzują się największym natężeniem ruchu, lokalizacją w pobliżu dużych aglomeracji miejskich i głównych skrzyżowań w sieci drogowej, a także niskimi standardami bezpieczeństwa. 
 Zidentyfikowano 13 odcinków krytycznych zlokalizowanych na drogach krajowych,które cechują się   częstym występowaniem szczególnie niebezpiecznych rodzajów wypadków, takich jak:
- wypadki z pieszymi (13 odcinków o bardzo dużym poziomie ryzyka),
- zderzenia czołowe (12 odcinków),
- zderzenia boczne (11 odcinków),
- nadmierna prędkość (8 odcinków).


Mapa zamieszczona poniżej przedstawia rozkład odcinków krytycznych w krajowej sieci drogowej


 odcinki krytyczne

Zwiń

Rozwiń

Rok 2012 bezpieczniejszy na pomorskich drogach. data 10.03.2013

 


Pomorska policja dokonała podsumowania skutków wydarzeń drogowych, które miały miejsce w 2012 roku.Z satysfakcją warto podkreslić, że pomimo wzmożonego  natężenia ruchu drogowego i wzrostu liczby pojazdów związanych z EURO 2012 i otwarciem małego ruchu granicznego z obwodem Kaliningradzkim,  liczba wypadków i ofiar śmiertelnych jest mniejsza w stosunku rok do roku. Zmniejszyła  się też liczba zatrzymanych pijanych kierowców i sprawców wypadków pod wpływem alkoholu.


Ze statystyk wynika, że wypadków było o 200 mniej niż w roku 2011, zaś liczba poszkodowanych spadła z 3691 osób w 2011 roku do 3488 osób w 2012 roku. O 47 osób zmniejszyła się równiez liczba śmiertelnych ofiar


Statystyki pomorskiej Polocji - wypadki drogowe


 


wypadków.
Zdaniem Policji ten optymistyczny trend jest spowodowany takimi czynnikami jak poprawa infrastruktury drogowej, akcjami i kampaniami społecznymi o zasięgu zarówno lokalnym jak i ogólnokrajowym,ale przede wszystkim decydujący wpływ na podniesienie bezpieczeństwa na drogach ma wzrost świadomości samych kierowców, którzy stają się odpowiedzialnymi uczestnikami BRD.


Statystyki pomorskiej Polocji - ofiart śmiertelne


?


Skutecznie też prowadzone były akcje eliminowania z dróg nietrzeźwych kierujących. Pomorscy Policjanci przebadali pod tym kątem blosko pół miliona kierowców, co stanowi o ponad 90 tysięcy więcej niż w podobnym okresie roku poprzedniego.


Warto podkreślić, że także w samym Gdańsku statystyki są lepsze niż w 2011 roku. W sumie doszło bowiem do 578 wypadków w których zginęło 17 osób.


Opracowano na podst. artykułu: Maciej Naskręt: "Mniej ofiar wypadków na pomorskich drogach": www.trojmiasto.pl


 


 

Zwiń

Rozwiń

Limity prędkości na europejskich autostradach data 23.05.2010

Limity na autostradach w Europie
Dopuszczalna prędkość (w km/h) 
Austria 120                                 Niemcy 130
Belgia 120                                   Norwegia 90
Białoruś 100                                 Polska 130
Bułgaria 120                                 Portugalia 120
Czechy 130                                  Rosja 110
Dania 110                                    Rumunia 120
Estonia 110                                  Słowacja 130
Finlandia 120                                Słowenia 130
Francja 130                                  Szwajcaria 120
Grecja 120                                   Szwecja 110
Hiszpania 120                               Turcja 130
Holandia 120                                 Węgry 120
Irlandia 112                                  Wielka Brytania 112
Jugosławia 120                              Włochy 130
Luksemburg 120   


Źródło:www.naukajazdy.pl


 

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Przewiń do góry