Witaj na portalu poświęconym Bezpieczeństwu Ruchu Drogowego

Nasz portal został stworzony z myślą o wszystkich uczestnikach ruchu drogowego od pieszych poprzez dzieci, kierowców, rowerzystów po motocyklistów (...)

czytaj więcej czytaj

Kliknij rozwiń, aby przeczytać całość

Zobacz również: Statystyki, Porady, Filmy

Transport zwierząt w pojazdach data 21.05.2016

Rozpoczynają się rodzinne wyjazdy – na weekendy, na urlop. Często zabieramy ze sobą również swoje psy. Co zrobić, by pies, a co za tym idzie, pasażerowie pojazdu, byli bezpieczni?



Koniecznie należy zaopatrzyć się w szelki dla psów imitujące pasy bezpieczeństwa. W przypadku zderzenia, zwierzę mogłoby stanowić zagrożenie zarówno dla siebie, jak i pasażerów podróżujących samochodem, tak więc niezbędne jest przypięcie psa pasami do fotela. Minimalizuje to również rozproszenie kierowcy przez przemieszczającego się czworonoga.



Pasy bezpieczeństwa dla psów można zakupić w odpowiednim, dostosowanym do potrzeb, rozmiarze – od S do XL. Można nabyć je zarówno w sklepach zoologicznych jak również ich sprzedaż oferują niektórzy producenci pojazdów.



Innym rozwiązaniem jest hamak ochronny tylnych foteli. Wytrzymały materiał zabezpieczy dodatkowo wnętrze pojazdu przed sierścią, błotem czy innymi zabrudzeniami, jakie może pozostawić po sobie pupil. Jest to również dobre rozwiązanie dla zwierzęcia. Zapewnia mu swobodę ruchów we własnym obrębie i zapewnia komfort i stabilność podczas transportu.



Innymi rozwiązaniami jest tuba ochronna czy kontener transportowy, które gwarantują cyrkulację powietrza, nie powodują zbyt dużego ubytku światła i swobody ruchów. Zapewniają przy okazji zwierzęciu stabilną i bezpieczną pozycję.



Można też umieścić psa w bagażniku, jeśli mamy przystosowany do tego pojazd. Nie mamy tu na myśli małych samochodów z bagażnikiem bez dostępu światła i powietrza! Cenna okazuje się wtedy krata działowa, dająca duży komfort, gdyż umożliwia wygodnie ułożenie się zwierzęcia na dużej powierzchni. Dodatkowo możemy wyłożyć tam matę chroniącą podłogę pojazdu przed zarysowaniami.


Należy również przypomnieć, że zwierzęciu powinniśmy zagwarantować spacer co 2-3 godziny. Nie hamujmy i nie przyspieszajmy gwałtownie – jest to nie tylko niebezpieczne, ale i stresujące dla czworonoga.


Źródło: http://www.motofakty.pl/

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Odpowiedni ubiór kierowcy data 18.01.2016

Często zapominamy, jak ważny jest dobór odpowiedniej odzieży podczas prowadzenia pojazdu. Może to jednak decydować o naszym bezpieczeństwie – szczególnie zimą, gdy zakładamy na siebie grube kurtki, czapki i szale…



W dbałości o dobre pole widzenia pamiętajmy, by siadając za kierownicę pojazdu zdjąć czapkę. Zbyt osunięta na oczy ogranicza pole widzenia i może utrudniać korzystanie z lusterek. Dodatkowo może osunąć się na oczy kierowcy, a chcąc ją poprawić, to na niej koncentrujemy swoją uwagę odwracając wzrok od tego, co dzieje się w około naszego pojazdu.


Kurtka natomiast może znacznie ograniczać możliwość manewrowania kierownicą. Gdy temperatura na zewnątrz jest bardzo niska, samochód potrzebuje trochę czasu, by ogrzać wnętrze, więc ciepłe odzienie jest niezbędne. Jeśli jednak już się ogrzejemy, dobrze jest zatrzymać pojazd w bezpiecznym miejscu, zdjąć kurtkę i kontynuować jazdę.



Dobrze jest również pomyśleć o obuwiu na zmianę, gdyż buty ocieplane, często za kostkę i z grubą podeszwą nienajlepiej sprawdzają się za kierownicą. Mogą one ograniczać ruchy w kostce, utrudniać dopasowanie siły nacisku na pedały czy może grozić naciśnięciem dwóch pedałów jednocześnie. Koniecznym jest również możliwie najdokładniejsze oczyszczenie butów ze śniegu, ponieważ mokra podeszwa może nie tylko powodować dyskomfort jazdy, ale przede wszystkim może powodować osunięcie się nogi z pedała hamulca.



Należy również zwrócić uwagę na rodzaj rękawiczek, w których prowadzimy pojazd.  Wełniane czy bawełniane nie gwarantują odpowiedniej przyczepności rąk do kierownicy. Unikajmy także rękawiczek z jednym palcem czy grubych, które znacznie utrudniają trzymanie koła kierownicy. Najlepiej sprawdzają się rękawiczki skórzane z pięcioma palcami. Jeśli nie lubimy chodzić w takich rękawiczkach, miejmy je chociaż w schowku w pojeździe i zmieniajmy je, gdy rozpoczynamy jazdę jako kierowca.


Zapewnijmy sobie również odpowiednią temperaturę wewnątrz pojazdu. Optymalna powinna wynosić 21 stopni Celsjusza. Nie powinniśmy również za bardzo ogrzewać wnętrza pojazdu. Zbyt wysoka temperatura wpływa rozluźniająco i usypiająco.


Pamiętajmy też, by mieć w samochodzie okulary przeciwsłoneczne. Dni są krótkie, słońce znajduje się nisko nad horyzontem, a jego światło bardzo nas oślepia. Nasze oczy też bardziej męczą się, gdy promienie świetlne odbijają się od mokrej nawietrzni czy od śniegu.


Źródło: Polska Dziennik Bałtycki, 14.01.2016 r.

Zwiń

Rozwiń

Typy kierowców, których możemy spotkać na drogach data 23.10.2015

Naukowcom z Londyńskiej Szkoły Ekonomii i Politologii oraz specjalistom z Goodyeara udało się wyodrębnić siedem typów osobowości, z którymi spotykamy się na drogach. Przyjmowana przez kierowców postawa ma znaczący wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym.
1. NAUCZYCIEL – czyli kierowca, który zawsze chce wykazać innym kierowcom, gdzie popełnili błąd, dlatego często poucza innych i ma nadzieję, że spotka się z ich uznaniem.
2. WSZECHWIEDZĄCY – jest przekonany, że otaczają go niekompetentni kierowcy i często daje im do zrozumienia, że tak właśnie jest, poprzez wykrzykiwane epitety zza kierownicy własnego pojazdu.
3. KONKURENT – jego ambicją jest bycie pierwszym w każdym aspekcie i irytuje się, gdy ktoś mu w tym przeszkadza. Na trasie często przyspiesza, gdy widzi, że ktoś próbuje go wyprzedzić lub jedzie blisko samochodu go poprzedzającego, by nikt nie zajechał mu drogi.
4. EGZEKUTOR – takim mianem określono tego, kto na drodze wytyka wszystkie przewinienia innym kierowcom i żąda kary za nieprawidłowe zachowania. Co więcej, można się po nim spodziewać również tego, że opuści swój pojazd, by sam tą karę wyegzekwować.
5. FILOZOF – opanowany, akceptuje błędy innych kierowców i stara się je tłumaczyć.
6. UNIKAJĄCY – sytuacje stwarzane na drodze nie są przez niego traktowane jako personalny atak.  Traktuje je jako bezosobowe zagrożenie.
7. WYCOFANY – prowadząc pojazd słucha muzyki bądź prowadzi rozmowy telefoniczne, żeby się odizolować. Unika interakcji z innymi kierowcami.
Należy podkreślić, że na bezpieczną jazdę samochodem wpływa nie tylko technika kierowania pojazdem, ale również ludzka psychika i reakcje na stresujące sytuacje na drogach. Ujawniają się one już podczas kursów dla przyszłych kierowców, ale większość zachowań obrazujących powyższe typy nabieramy podczas nabierania praktyki w prowadzeniu pojazdu.
Warto zwrócić uwagę na własne zachowanie, a dopiero później pozwalać sobie na komentarze ze strony innych uczestników ruchu drogowego. Prowadząc pojazd zachowajmy więc nie tylko ostrożność, ale i spokój.



Źródło: Miesięcznik Szkoła Jazdy, nr 10/2015.

Zwiń

Rozwiń

Jazda wyznaczonym pasem na zakręcie data 13.10.2015

Jazda wyznaczonym pasem ruchu jest zasadą oczywistą, lecz mimo to, wielu spośród nas nie dotrzymuje tego nakazu, szczególnie wjeżdżając w zakręt.
Ścinanie zakrętów jest jednym z bardzo częstych błędów popełnianym przez kierowców. Chcąc zyskać kilka sekund, ryzykują oni własne życie i na to samo narażają innych uczestników ruchu drogowego.  Zakręty pokonywane są często ze zbyt dużą prędkością, co powoduje wjazd pojazdu na przeciwległy pas jezdni.  Gdy pasy na ulicy nie są wyznaczone, pamiętajmy, by wykonując ten manewr trzymać się możliwie jak najbliżej prawej strony jezdni. Zbliżając się do zakrętu, zwolnijmy, by pojazd nie tracił przyczepności, a my, żebyśmy mogli zachować nad nim pełną kontrolę. Zjazd samochodu na sąsiedni pas ruchu może przecież skończyć się tragicznie!
Nawet, gdy to nie my mamy tendencję do ścinania zakrętów, musimy pamiętać o tym, by zachować szczególną ostrożność i uważać na innych kierowców. Trzymajmy się zatem możliwie najbliżej krawędzi jezdni. Pozwoli to nie tylko na zachowanie stosunkowo bezpiecznej odległości od pojazdu zbliżającego się z naprzeciwka, ale również sprawi, że będziemy dla niego lepiej widoczni.  Szczególnie uważni musimy być na drogach o niewielkim natężeniu ruchu – to najczęściej tam dochodzi do zbyt swobodnej jazdy na zakrętach. Kierowcom wydaje się, że jest małe prawdopodobieństwo spotkania kogoś jadącego z naprzeciwka i skłania ich to do bardziej brawurowej jazdy i zachowania mniejszej ostrożności.
Kodeks drogowy jasno zobowiązuje kierowców do jazdy wyznaczonym torem. Mając na względzie powyższe, a także pamiętając o zdrowiu i życiu swoim i innych uczestników ruchu warto, prowadząc pojazd, szczególnie zwrócić uwagę na to, w jaki sposób wykonujemy manewr wchodzenia w zakręty. Przyłóżmy się, byśmy robili to z należytą ostrożnością i redukcją prędkości pojazdu.



Źródło: www.motofakty.pl


 

Zwiń

Rozwiń

Slow driving nową modą na bezpieczną jazdę data 29.09.2015

Z Zachodu, a dokładnie ze Stanów Zjednoczonych, przywędrowała do Europy moda na powolne, pozornie bezcelowe przejażdżki bocznymi drogami z zachowywaniem obowiązujących przepisów ruchu drogowego. Ma to być sposób na spędzanie wolnego czasu i relaks po ciężkim dniu spędzonym w pośpiechu. Celem takich wycieczek jest celebrowanie nie tylko chwil spędzonych za kierownicą, ale również delektowanie się otaczającą infrastrukturą i podziwianie krajobrazów, które mijamy.
Co prawda do amerykańskich standardów nam dużo brakuje (mamy na myśli choćby infrastrukturę drogową), ale mimo wszystko dróg ekspresowych i autostrad przybywa. Przybywa również kierowców, którzy niekoniecznie prowadzą pojazdy w myśl zasady slow. Choć czasami i ten sposób jazdy jest wymuszony – korki, objazdy, nieoznakowane drogi, remonty, ale nie o taką modę chodzi! Ma to być przyjemność, a nie przymus, który dostarcza dużej dawki adrenaliny i nerwów. Wolna jazda ma być naszym świadomym wyborem, a nie przymusem. Niektórym z nas, powolna, dostojna jazda może kojarzyć się ze szpanerstwem, chęcią pokazania każdemu, jakim to wspaniałym kabrioletem jeździmy. Ale to nie chęć bycia podziwianym jest myślą przewodnią slow driverów. Oni po prostu czerpią satysfakcję z powolnej, ostrożnej i bezstresowej jazdy samochodem.
Slow driverzy unikają autostrad i dróg ekspresowych, często nie wyznaczają sobie nawet konkretnej trasy. Wybierają przypadkowe boczne drogi, by w pełni cieszyć się bliskością przyrody. Pozwala to nie tylko na odkrywanie nowych, nieznanych dotąd miejsc, ale również pozwala na zapoznanie się z lokalną kulturą mieszkańców. Więcej, pamiętajmy, że jest to również oszczędność paliwa, może więc warto wprowadzić zasady slow drivingu do codziennych nawyków?
Kajetan Kajetanowicz, czterokrotny Rajdowy Mistrz Polski przyznaje, że frajda z podróżowania wcale nie musi być równoznaczna z dużą prędkością pojazdu. Przypomina, że w codziennym życiu mamy bardzo dużo momentów, w których musimy się spieszyć, a brakuje tych, w których możemy zwolnić i odetchnąć. Takich spokojnych chwil możemy poszukać właśnie za kierownicą, co niesie za sobą nie tylko relaks i większe bezpieczeństwo na drodze, ale również zmniejszymy zużycie paliwa w pojeździe i nacieszymy się drogą, którą przemierzamy. Mistrz Polski podkreśla, że w Polsce jest mnóstwo dróg, których krajobraz zachęca do samochodowych wycieczek. Podczas takiej jazdy możliwe jest zachowanie koncentracji na drodze, ale jednocześnie możemy pomyśleć o rzeczach, które umykają nam w ciągu dnia. Kajetan Kajetanowicz mówi również o tym, że poprzez czerpanie radości z prowadzenia pojazdu stajemy się lepszymi kierowcami. Czy warto zaufać mistrzowi? Spróbujcie sami, zachęcamy!
Warto jednak pamiętać, że slow driving nie powinien przeszkadzać innym kierowcom w kontynuowaniu jazdy. Poruszanie się znacznie poniżej dozwolonej prędkości może jednak podnieść poziom stresu, a także, poprzez znużenie, osłabić naszą czujność. Zauważa to również Michał Kościuszko – startujący w WRC. Zbyt wolna jazda może być tak samo niebezpieczna, co brawura na drodze. Podkreśla, że warto tu zachować umiar i prawidłowe dostosowanie prędkości.
Żeby ocenić slow driving, należy najpierw spróbować jazdy zgodnie z jej zasadami. Przekonajmy się, czy prowadzenie pojazdu może być relaksujące, pamiętając przy tym, że przyczyniamy się do poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach. Spróbujmy, a dopiero potem oceńmy nowy trend.


Źródło: www.motoryzacja.interia.pl/wiadomości/bezpieczenstwo z dnia 17.09.2015.

Zwiń

Rozwiń

Aplikacja oceniająca bezpieczną jazdę data 24.09.2015

Na rynku pojawiła się nowa aplikacja na smartfony. Za jej pomocą możemy uzyskać informacje na temat ilości przejechany kilometrów, ale również ocenę naszego stylu jazdy pod kątem dbałości o bezpieczeństwo w ruchu drogowym i płynności jazdy. Co więcej, dla najlepszych kierowców przewidziano nagrody! Co sądzicie o takiej rywalizacji?
Aplikacja działa bazując na danych GPS dotyczących prędkości, z jaką się poruszamy oraz jej wahań. Na tej podstawie program przelicza, jaką część trasy pokonaliśmy w sposób bezpieczny, płynny, co przekłada się na procenty i punkty w rywalizacji. Ocena bezpiecznej jazdy to informacja o tym, jaką odległość przebyliśmy przestrzegając ograniczeń prędkości, a płynna jazda to prowadzenie pojazdu bez gwałtownego przyspieszania i hamowania. Autorzy zapewniają, że wzięli pod uwagę  czynniki mogące wpływać na punktowy wynik końcowy. Dla przykładu, pula punktów nie będzie pomniejszona za jazdę w korku.
Po przeprowadzonych testach działania aplikacji uznaje się, że system działa bardzo ogólnie i, aby przyniósł oczekiwane rezultaty, potrzebna jest jego modyfikacja, jednak sama świadomość kierowcy, że jest „pod kontrolą” motywuje do rozważnej i przepisowej jazdy.
Niemalże każdy pomysł na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego jest godny uwagi. Nieistotne, czy jest to aplikacja na smartfona, własna wysoka motywacja do przywiązywania wagi do bezpiecznej i przepisowej jazdy czy cokolwiek innego. Najważniejsze, żebyśmy prowadzili pojazdy w największym skupieniu i dbali o bezpieczeństwo swoje i innych osób korzystających z dróg.



Źródło: www.motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo

Zwiń

Rozwiń

Prowadzenie pojazdu pod wpływem dopalaczy data 12.08.2015

Wyniki badań wskazują, że prowadzenie pojazdów pod wpływem narkotyków czy dopalaczy staje się coraz bardziej popularne.
Dopalacze to produkty zawierające w swym składzie substancje psychoaktywne (tzw. nowe narkotyki), najczęściej oznakowane są jako „nie do spożycia”. To ostrzeżenie jednak nie odstrasza osób odurzających się. Skład chemiczny dopalaczy ulega ciągłej ewolucji. Stosowane zabiegi modyfikujące zawartość dopalaczy ułatwiają ich sprzedaż pomimo obowiązujących zakazów. Niekiedy działają one jednak mocniej niż narkotyki.
Dopalacze są stosunkowo łatwo dostępne, dlatego też rośnie ich popularność – także wśród kierowców, co wiąże się z szeregiem niebezpiecznych zachowań na drodze.
Według danych policji, w 2014 r. zatrzymano ponad 163 tys. kierowców, którzy prowadzili samochód po spożyciu alkoholu czy pod wpływem narkotyków (w tym – dopalaczy). Mimo, że statystyka ich nie różnicuje, określa się, że w ok. 10% pobranych od kierowców, podejrzanych o prowadzenie pojazdu pod wpływem środków odurzających, próbek krwi, po analizie wykazuje ona obecność składników dopalaczy. Dane te nie obrazują jednak skali problemu. Podejrzewa się, że takich osób jest znacznie więcej.
W związku z tym w UE (w tym również w Polsce) uruchomiono program DRUID (prowadzenie pojazdu pod wpływem narkotyków, alkoholu i leków). Miał on na celu dokładniejsze oszacowanie, ile osób może prowadzić pojazd pod wpływem środków odurzających. W tym celu pracownicy Instytutu Transportu Samochodowego wraz z policją przez dwa lata zatrzymywali kierowców samochodów osobowych i dostawczych na drogach krajowych. Podczas kontroli zatrzymana osoba musiała poddać się badaniu trzeźwości oraz oddać próbkę śliny do badania na obecność narkotyków czy dopalaczy oraz leków zbliżonych działaniem do narkotyków. Wśród ponad 4,3 tys. skontrolowanych przekroczony, dopuszczalny limit zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu potwierdzono u 44 osób, co daje 1,02%. Połowa z nich miała powyżej 0,5 promila alkoholu. Autorzy badania przyjęli, że prawo jazdy kat. B ma w Polsce ok. 13 mln osób, w związku z czym oznacza to, że po spożyciu alkoholu po drogach porusza się 130 tys. kierowców. Po badaniu śliny wyszło na jaw, że u 102 osób (2,53% kontrolowanych) stwierdzono obecność środków odurzających. Najczęściej były to marihuana i amfetamina, heroina oraz silne środki uspokajające. Wynika z tego, że szacunkowo 330 tys. osób prowadzić może pojazdy po użyciu narkotyków lub dopalaczy. To ponad dwa razy więcej niż po spożyciu alkoholu.
Kierowanie pojazdem pod wpływem środków odurzających jest traktowane jak przestępstwo – na równi z prowadzeniem pojazdu w stanie nietrzeźwości (czyli powyżej 0,5 promila). Kary, jakie mogą zostać nałożone na osobę kierującą pojazdem pod wpływem dopalaczy to zakaz prowadzenia pojazdów od 3 do 15 lat, grzywna do 1 080 000 zł, pozbawienie wolności do 2 lat, od 5 000 zł świadczenia pieniężnego na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Zaznaczyć należy, że składowe narkotyków czy dopalaczy utrzymują się we krwi znacznie dłużej niż alkohol.


Źródło: Tygodnik Motoryzacyjny, nr 33/2015 z 10.08.2015 r.

Zwiń

Rozwiń

Nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym - funkcjonalność CEPiK data 10.08.2015

Podpisano nowelizację ustawy Prawo o Ruchu Drogowym.  Dzięki temu kierowca będzie mógł sprawdzić swoją historię drogową bez wychodzenia z domu.
Nowelizacja ustawy zakłada poszerzenie ilości danych zbieranych w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców oraz udostępnianie ich drogą internetową.
Przepisy te mają wejść w życie 4 stycznia 2016 r. Od tej daty kierowca będzie mógł sprawdzić, ile punktów karnych posiada i prześledzić historię swoich wykroczeń drogowych.
Ponadto, na stronie internetowej CEPIKu będzie możliwość zasięgnięcia informacji dotyczących własnego pojazdu, np. kiedy powinny odbyć się kolejne badania stanu technicznego samochodu. Docelowo, za pośrednictwem Internetu, będzie można również zapłacić zaległe mandaty karne.
Nowością będzie również możliwość zweryfikowania osiągnięć szkół jazdy. Na platformie będą zamieszczane dane statystyczne, które zwiększą konkurencyjność i ułatwią wybór najlepszego ośrodka szkolenia kierowców.


Źródło: http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/

Zwiń

Rozwiń

Sygnalizacja świtlna z sekundnikami data 20.05.2015

Sekundniki odliczające czas do zmiany sygnału świetlnego funkcjonują między innymi w Krakowie, we Wrocławiu, Zabrzu czy Płocku. Zasada działania jest prosta – wyświetlacz podłączono do sterownika sygnalizacji świetlnej, z którego to pobiera informację, jaki czas upłynie do zmiany sygnału świetlnego. Kierowca, zbliżając się do skrzyżowania, widzi za ile sekund zaświeci się czerwone lub zielone światło.


 



Zadaniem sekundników jest usprawnienie pokonywania skrzyżowań. Dojeżdżając do sygnalizacji wiadomo, jak długo będzie się świeciło zielone światło oraz czy uda się opuścić skrzyżowanie, nim sygnał zmieni się na czerwony. Z kolei czekając na zielone światło, nie trzeba ciągle spoglądać na sygnalizator, co skutkuje też sprawnym ruszaniem i dalszym kontynuowaniem jazdy. Większość kierowców uważa to rozwiązanie za dobre, argumentując to tym, że reguluje przepustowość skrzyżowań, wpływa pozytywnie na dynamikę jazdę i przyczynia się do ochrony środowiska.
Mimo coraz większej popularności sekundników, okazuje się, że są one niezgodne z przepisami. Resort transportu waha się, czy zgodzić się na ich montaż. Nad wybranymi skrzyżowaniami trwają testy. Za ich wyniki odpowiadają drony, które na bieżąco monitorują sytuację na drogach i oceniają, czy sygnalizatory poprawiają przepustowość dróg i bezpieczeństwo ruchu. Wyniki badań zostaną zaprezentowane po wakacjach.


 



Specjaliści zwracają uwagę, że sekundniki nie mogą być montowane na skrzyżowaniach, gdzie sterowanie światłami jest uzależnione od natężenia ruchu. To właśnie inteligentny system sterowania ruchem ma odpowiadać za minimalizowanie korków powstających w miastach, lecz nie zostało udowodnione, na ile ich działanie jest skuteczne.



Źródło: Tygodnik Motoryzacyjny Motor”, nr 20/2015 z 11-05-2015.

Zwiń

Rozwiń

Save Kids Lives data 11.05.2015

Z danych statystycznych wynika, że w 2014 roku w Polsce doszło do 3210 wypadków drogowych z udziałem dzieci w wieku 0-14 lat. Zginęło w nich 80 dzieci, a 3509 zostało rannych. Mimo, że widoczna jest poprawa w odniesieniu do roku 2013 (o 7% zmalała liczba wypadków, o 11% liczba zabitych, a o 6% rannych), to i tak wyraźnie uwidacznia się wysoka skala problemu.
Z raportu Światowej Organizacja Zdrowia wynika, że na świecie wskutek wypadków na drodze ginie rocznie około 186 tys. dzieci, czyli jedno na 4 minuty… W Unii Europejskiej rocznie ginie ich blisko 800. Polska nie wypada w tych statystykach najlepiej. Wskaźnik zagrożenia dzieci jest o 50% wyższy niż średnio w UE.
Prawdopodobnie przyczyną tego stanu rzeczy jest zbyt duże skupianie się na walce z pijanymi kierowcami, piratami drogowymi czy walce z potencjalnymi sprawcami wypadków kosztem dbania o edukację i nagłaśnianiu problemu wypadków drogowych z udziałem dzieci. Na szczęście powoli mentalność społeczna zaczyna się zmieniać.
Centrum Analiz Transportowych i Infrastrukturalnych alarmuje również, że infrastruktura drogowa jest niewystarczająco dopasowana do ruchu pieszych. Zaznacza się, że głównym problemem jest brak widoczności na przejściach i ich słabe oznakowanie.  Często też widoczność zasłaniają samochody zaparkowane w bezpośrednim sąsiedztwie przejść dla pieszych.  Niedociągnięcia infrastrukturalne szczególnie uwidaczniają się poza centrami miast, gdzie często brakuje wysepek chroniących osoby przechodzące na drugą stronę jezdni.
Ponadto, Polskie Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego podaje, że wskaźnik zagrożenia, który informuje o ilości zabitych w przeliczeniu na milion mieszkańców,  dla dzieci w wieku 0-6 lat wynosi 11 ofiar śmiertelnych, w grupie 7-14 lat jest to już 19 zabitych, zaś u młodzieży w wieku 15-17 lat równy jest 68 ofiarom śmiertelnym na milion mieszkańców. Jeszcze tragiczniejsze dane uwidaczniają się u młodzieży powyżej 17 lat – tu wskaźnik zagrożenia wynosi 96 zabitych na milion mieszkańców.
Przypominamy, że do 10 maja trwał Światowy Tydzień Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ONZ. Polska uczestniczy w światowej kampanii „SaveKidsLives”, której głównym celem jest ratowanie życia dzieci.  Zwieńczeniem tego przedsięwzięcia był piknik Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, podczas którego uczestnicy ruchu drogowego zapoznali się m.in. z działaniami służb odpowiedzialnych za utrzymanie bezpieczeństwa na drogach i ratowania życia ludzkiego.
Dla dzieci zaplanowano następujące atrakcje:
- Szpital dla Pluszaków, czyli edukacja z zakresu Pierwszej Pomocy dla dzieci i ich rodziców,
- prezentacja pojazdów ratowniczych,
- otwarty teatr z udziałem dzieci,
- malowanie bezpieczeństwa, czyli jak dzieci postrzegają bezpieczne ulice,
- rowerowe i hulajnogowe tory przeszkód,
- teoretyczne testy na kartę rowerową,
- możliwość zapoznania się ze sprzętem używanym przez Policję m.in. radiowozami i motocyklami,
- warsztaty z przygotowywania koszulek oraz kamizelek odblaskowych.
 
Dla dorosłych zaś:
- porady eksperckie jak radzić sobie w trudnych sytuacjach na drogach,
- pokazy poprawnego montowania fotelików w pojeździe oraz prawidłowego umiejscowienia i zapięcia w nim dziecka,
- warsztaty z zakresu bezpieczeństwa osób niewidomych jako uczestników ruchu drogowego,
- prezentacja zasad działania fotoradarów,
- spacer oraz gry, zabawy i konkursy odbywające się w alkogoglach, które zaburzają równowagę oraz imitują stan po spożyciu alkoholu.
Wśród dzieci i młodzieży w wieku do 19 roku życia, które giną na drogach na całym świecie, piesi stanowią aż 38%. Skala problemu jest więc bardzo duża, dlatego wszelkie akcje mogące wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa powinny mieć najwyższy priorytet.



Źródło:  Dziennik Gazeta Prawna, 6 maja 2015 r.


http://www.policja.pl/

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Bezpieczne sezonowe podróże data 27.04.2015

Rozpoczyna się wiosna, a wraz z nią coraz więcej osób wybiera się w dalsze podróże – czy to weekendowe, czy wakacyjne. Ruch na drogach staje się większy, a więc i czujność kierowcy powinna rosnąc, jednak często jest inaczej. Zdarza się, że jesteśmy rozkojarzeni, zmęczeni, przeszkadza nam rażące słońce czy piękne krajobrazy utrudniają skupienie się na drodze. Musimy szczególnie pamiętać o zachowaniu wszelkich środków ostrożności, by bezpiecznie dojechać do obranego celu.


Nawet najkrótszą podróż należy zacząć nie od uruchomienia pojazdu, ale od włączenia myślenia. Zachęcają nas do tego nie tylko akcje społeczne, ale przede wszystkim powinien przypominać nam o tym zdrowy rozsądek. Nie możemy stosować taryfy ulgowej w przestrzeganiu przepisów ruchu drogowego, nie powinniśmy także przeceniać własnych możliwości i umiejętności, gdyż brawura zgubiła już niejednego kierowcę. Pamiętajmy, że lepiej dojechać na miejsce kilka minut później, niż nie dojechać wcale…


Prowadzenie samochodu czy motocykla wymaga sprawnego podejmowania decyzji, refleksu oraz szybkich reakcji. Mając to na uwadze, nie powinniśmy siadać za kierownicą pojazdu, gdy jesteśmy przemęczeni, niewyspani czy chorzy. Zwróćmy też szczególną uwagę na to, by nie prowadzić rozmów telefonicznych trzymając aparat w ręku.  Jeśli już musimy odebrać czy wykonać połączenie, pamiętajmy o stosowaniu zestawu głośnomówiącego. Kierowanie pojazdu jedną ręką znacznie utrudnia wykonywanie szybkich manewrów, a przytrzymywanie telefonu przy uchu za pomocą ramienia sprawia, że przekrzywiamy głowę i widzimy drogę pod innym kątem, co wpływa na ocenę odległości. Uniemożliwia również zupełnie upewnianie się czy korzystanie z lusterek w samochodzie.


Bez względu na to, czy prowadzimy samochód, motocykl, rower czy poruszamy się na piechotę – szanujmy siebie nawzajem, respektujmy prawa każdej grupy uczestników ruchu drogowego, zachowujmy spokój i rozwagę. Nie spieszmy się, bo cały wiosenno-letni sezon mamy przecież przed sobą!


Źródło: Polska Dziennik Bałtycki, 23.04.2015 r.

Zwiń

Rozwiń

Laserowe oświetlenie drogi data 23.04.2015

Samochody przyszłości będą podobno oświetlać drogę przy pomocy lamp laserowych. Zakręty staną się więc wyraźniej widoczne jeszcze zanim kierowca wjedzie w zakręt.


Już dziś wprowadza się pierwsze modele aut, w których pojawiają się nowe, laserowe reflektory. Oświetlają one drogą do 500 – 600 metrów, przy czym porównywalnie światła LED oświetlają trasę do ok. 300 metrów. Długość laserowej wiązki światła jest regulowana w zależności od aktualnej sytuacji na drodze. Czujniki i kamery stale monitorują to, co dzieje się przed przednią maską pojazdu i identyfikują nadjeżdżające samochody czy innych uczestników ruchu drogowego, by dostosować długość i intensywność oświetlenia. Ponadto, światła laserowe są o 30% bardziej oszczędne. Wysoka jakość światła oraz barwa zbliżona do światła słonecznego sprawia, że jest przyjazna dla oka ludzkiego, co wpływa na bezpieczeństwo podróży podczas nocnej podróży. Co więcej, producenci zapewniają, że żywotność tego oświetlenia jest równa żywotności pojazdu. Lampy laserowe wprowadzają firmy BMW i Audi.



Producenci zaznaczają, że lampy będą również współpracować z innymi systemami samochodowymi, np. z nawigacją. Dzięki temu będzie możliwe doświetlanie drogi przed wykonaniem manewru skrętu kierownicą. Dodatkowo system ma posiadać możliwość punktowego oświetlenia człowieka czy zwierzęcia, który znajdzie się w pobliży pojazdu. Taka identyfikacja będzie możliwa dzięki zastosowaniu czujników podczerwieni.
Nowe lampy posiadają również aktywną funkcję diod laserowych, które umożliwiają wyświetlanie informacji o drodze, którą porusza się pojazd. Przykładem może być informacja o zwężającej się drodze.



Źródła: http://wyborcza.pl/
http://www.topgear.com.pl/

Zwiń

Rozwiń

Jak nas widzą użytkownicy europejskich dróg data 22.04.2015

Europejski Barometr Odpowiedzialnej Jazdy 2015 to badanie przeprowadzone wśród mieszkańców: Francji, Niemiec, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii, Włoch, Hiszpanii, Grecji i Polski. Respondentów poproszono o dokonanie wzajemnej oceny kultury i sposobu jazdy przez kierowców innych państw. Polskich kierowców określono jako nieodpowiedzialnych, niebezpiecznych, agresywnych i zestresowanych. Prawdopodobne, że oceny dokonano przez pryzmat funkcjonujących stereotypów, a nie rzetelnych obserwacji i oceny umiejętności polskich kierowców. Warto jednak zastanowić się nad przymiotami, jakimi zostaliśmy określeni.
Biorąc pod uwagę statystyki, które alarmują, że w 2014 r. na drogach zginęło 3202 osoby, możemy wnioskować, że z zachowanie wszelkich środków bezpieczeństwa bywa różnie. Powodem wypadków drogowych były brawura, nadmierna prędkość, nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, nieprawidłowe wyprzedzanie innych pojazdów czy nieprawidłowe niezachowanie się kierowców w stosunku do pieszych uczestników ruchu drogowego.


Ponadto, okazuje się, że Polacy sami o sobie mają podobne zdanie! Uważamy, że nasza jazda jest niekiedy sprzeczna z zasadami bezpiecznego poruszania się po drogach.


Warto więc dokonać szczegółowej analizy stylu naszej jazdy, by nigdy nie przyczynił się on do kalectwa czy śmierci innych osób.



Czytaj więcej na http://motoryzacja.interia.pl/

Zwiń

Rozwiń

Bufostrada data 17.04.2015

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Olsztynie w najbliższych tygodniach ma zamiar ogłosić konkurs na bufostradę (+bufor+ tj. zderzak i +strada+ tj. droga). Chcą zadbać o poprawę bezpieczeństwa na drogach, przy których rosną drzewa. W informacji o tym konkursie olsztyńscy drogowcy zaznaczyli, że chodzi im o "znalezienie takiego rozwiązania materiałowo-konstrukcyjnego, które połączy niezbędne właściwości fizyczne, ekonomiczne, zapewniając tym samym skuteczność działania".  Ponadto, "Urządzenie powinno spełniać funkcje ostrzegawcze, mieć właściwości energochłonne, powinno być odporne na warunki atmosferyczne, dewastację, chroniące użytkowników pojazdów osobowych jak i ciężarowych, możliwe do zastosowania na drzewach zróżnicowanych gabarytowo, niepogarszające warunków wegetacji drzew i wreszcie możliwe do powszechnego stosowania ze względu na koszty"
Konkurs ten jest kierowany szczególnie do firm projektowych i wykonawczych. Pomysły przedstawione przez uczestników będą testowane na określonych odcinkach dróg Warmii i Mazur. Skuteczność rozwiązań będzie oceniana przez ekspertów.  Jeśli wszelkie testy przejdą pozytywnie, pomysł zostanie opatentowany, zgłoszony jako produkt innowacyjny do dofinansowania unijnego oraz stosowany na szerszą skalę.
Z danych przedstawionych przez naczelnika wydziału ruchu drogowego w komendzie wojewódzkiej w Olsztynie wynika, że w 2014 roku z powodu najechania na drzewo na Warmii i Mazurach zginęło 48 osób, a blisko 300 zostało rannych. Ponadto, policyjne statystyki alarmują, że jednak największy problem stanowi przekraczanie prędkości szczególnie przez niedoświadczonych kierowców. W związku z powyższym zaproponowano młodym kierowcom posiadającym na swoim koncie dużą ilość punktów karnych lub którzy byli sprawcami wypadków, szereg szkoleń.
Niegdyś, by zapobiec wypadkom śmiertelnym, prowadzono wycinkę przydrożnych drzew. Dziś zaznacza się, że znacznie skuteczniejsza jest edukacja zmierzająca do szczególnego ograniczenia prędkości na odcinkach dróg, przy których rosną drzewa.


 


Drodzy Czytelnicy,


a może macie jakieś innowacyjne pomysły? Pochwalcie się nimi!


Źródło: http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/

Zwiń

Rozwiń

E-call, czyli o automatycznym systemie powiadamiania o wypadku data 16.04.2015

Pod koniec bieżącego roku miał wejść w życie obowiązek wyposażania nowych samochodów w automatyczny system do wzywania pomocy w razie wypadku. Z uwagi na przeciągające się uzgodnienia z ministrami co do technicznych wymogów urządzeń termin ten przesunięto. Na takie udogodnienia będziemy musieli poczekać jeszcze trzy lata. Niebawem projektem ma się zająć Parlament Europejski i wszystko wskazuje na to, że e-call wejdzie w życie w marcu 2018 r. Ponadto, do jesieni 2017 r. ma zostać przygotowana odpowiednia infrastruktura umożliwiająca identyfikację połączenia z każdego miejsca na drodze.
System e-call uruchamia się automatycznie po zarejestrowaniu zdarzenia przez czujniki umieszczone w pojeździe.  Po jego włączeniu system łączy się za pośrednictwem numeru alarmowego 112 z punktem przyjmowania zgłoszeń o wypadkach oraz przekazuje ratownikom informacje dotyczące wypadku.  Informuje o momencie i lokalizacji zdarzenia oraz kierunku podróży. co ma kluczowe znaczenie, gdy wypadek ma miejsce na autostradzie czy w tunelu. Połączenie można również aktywować ręcznie, poprzez wciśnięcie odpowiedniego przycisku znajdującego się w samochodzie. Może to zrobić np. świadek zdarzenia drogowego.  Eksperci nadmieniają również, że system nie pozwoli na śledzenie pojazdów. Aktywuje się tak, jak poduszki powietrzne w pojeździe – w momencie wypadku. Informacje wysyłane do ośrodków ratowniczych zawierać będą jedynie klasę pojazdu, rodzaj używanego paliwa, czas wypadku, lokalizację i kierunek jazdy oraz liczbę zapiętych pasów. Udostępnione dane pozwolą służbom ratowniczym sprawniejsze udzielenie pomocy poszkodowanym. Zakłada się, że system ten przyspieszy zajęcie się rannymi oraz zmniejszy liczbę ofiar śmiertelnych.  Skróci on czas reakcji ratowników o 40% w miastach i o 50% na obszarach wiejskich, ratując życie do 2,5 tys. osób rocznie.
E-call przyczynić się ma również do ograniczenia wypadków wtórnych, do których dochodzi przez brak zabezpieczeń miejsca wypadku. Oczekiwania co do systemu już teraz zaczynają rosnąć. Szacuje się, że będzie możliwe uruchomienie dodatkowych usług, np. pomagających w zidentyfikowaniu miejsca, w którym znajduje się skradziony pojazd.
Jest to bardzo duży krok w sferze działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Przewidywany wzrost kosztów samochodu z systemem e-call ma wynieść ok. 100 euro. Obecnie tylko 0,7% wszystkich samochodów w Unii Europejskiej posiada automatyczny system powiadamiania. Ilość tych pojazdów jest na stałym poziomie, gdyż są one chronione patentem i nie działają na terenie całej UE.


Źródło: Miesięcznik „Szkoła Jazdy”, nr 4/2015.

Zwiń

Rozwiń

Jakość powietrza w Polsce data 09.04.2015

Jakość powietrza w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Europejska Agencja Środowiska w pierwszej dziesiątce najbardziej zanieczyszczonych miast aż sześć znajduje się na terytorium Polski. Najwyższa Izba Kontroli wskazuje, że przyczyną złej jakości powietrza jest stężenie pyłu zawieszonego, który składa się z cząsteczek stałych i ciekłych, mogących zawierać substancje toksyczne. Powodować to może choroby płuc, krążenia, układu nerwowego, serca i inne.
Chcąc ograniczyć emisję substancji toksycznych wprowadza się ograniczenia ruchu pojazdów w centrach miast. Mimo to, trudno wskazać skuteczność takich działań na środowisko. Wiąże się to często z koniecznością wymiany pojazdu na nowszy. Koszty, które poniosą kierowcy za stosunkowo niewielką poprawę stanu zanieczyszczenia powietrza, mogą być zbyt wysokie.
Szacuje się jednak, że pojazdy mają niewielki wpływ na smog. Z danych przedstawionych przez Sejmik Województwa Małopolskiego („Program ochrony powietrza dla województwa małopolskiego”) wynika, że większy wpływ na emisję pyłu ma indywidualne ogrzewanie budynków, przemysł lokalny, a także pył napływający spoza centrum miasta. Dla przykładu: liczba dni w ciągu roku, kiedy przekraczane są normy dopuszczalnych, dobowych stężeń pyłu w Krakowie wynosi 158 dni, w Łodzi 138, w Trójmieście 18, a w Szczecinie tylko 1 dni. Wartość bezpieczna plasuje się na poziomie 35 dni w skali roku.



Źródło: Tygodnik Motoryzacyjny „Motor”, nr 14-15/2015.

Zwiń

Rozwiń

Bezpiecznie w czasie opadów, czyli o historii wycieraczek samochodowych data 08.04.2015

Nie potrafimy wyobrazić sobie pojazdu, który nie posiadałby wycieraczek. Są one niezbędne bez względu na porę roku, są konieczne w deszczu, przy opadach śniegu czy nawet wtedy, gdy przednia, zabrudzona szyba utrudnia widoczność.
Konstrukcja wycieraczki jest bardzo prosta, ale nie znaczy to, że nie można jej unowocześnić. Na rynku pojawiły się wycieraczki połączone z dyszami natryskowymi, dostarczające płyn ze spryskiwaczy do piór, co powoduje równomierne rozprowadzanie płynu na powierzchni szyby. Zimą dysze są podgrzewane.
Ale sięgnijmy trochę do historii:
Pierwsze wycieraczki zaczęły się pojawiać na początki XX wieku, kiedy coraz więcej pojazdów miało już przednią szybę i i zamknięte nadwozia. Wycieraczki uruchamiane były ręcznie, za pomocą pokrętła, a ramię ze sprężyną i paskiem gumy do czyszczenia automatycznie wracało do pozycji wyjściowej. Podczas jazdy w deszczu tę czynność trzeba było wielokrotnie powtarzać. Specjaliści uważali tę czynność za bardzo niebezpieczną. Pomysł ten opatentowano w 1903 r. przez Amerykankę Mary Anderson. Choć podobne rozwiązania zastrzegło sobie również kilka innych osób. Przełom nastąpił w 1926 r. Bosch skonstruował wycieraczkę napędzaną silnikiem elektrycznym. W 1962 r. Robert Kearns opracował wycieraczkę interwałową.
Mimo tego, że postęp technologii z zakresu hydrofobizacji gwarantuje zmniejszenie przyczepności brudu i wody do szyby, jednak nic nie wskazuje na to, żeby wycieraczki miały zniknąć z naszych pojazdów.



Źródło: Tygodnik „Motor” nr 14-15 z 30.03.2015 r.

Zwiń

Rozwiń

Działanie poduszek powietrznych w pojeździe data 26.03.2015

Poduszki powietrzne stosowane w pojazdach pomagają zmniejszyć skutki wypadków drogowych. Kilka lat temu standardem była jedna poduszka powietrzna montowana w samochodzie. Co najwyżej dodatkowo montowano poduszkę zabezpieczającą pasażera. Dziś jednak poduszki są montowane w kilku miejscach pojazdu, by możliwie najlepiej ochraniać różne części ciała kierowcy i pasażerów. Nawet najmniejsze samochody posiadają teraz minimum 4 poduszki powietrzne. Wybrane modele posiadają nawet dziewięć.
Po poduszce powietrznej znajdujących się naprzeciw kierowcy i pasażera dołączono rozwijane z podsufitki kurtyny gazowe zakrywające obszar szyb bocznych, które chronią osoby w środku pojazdu przed uderzeniami, odłamkami czy wypadnięciem przez okno. Dla kierowców przewiduje się również poduszki boczne z przodu i tyłu, które mają za zadaniem zabezpieczenie bioder i klatki piersiowej. Kolejnym udogodnieniem jest również stosowanie poduszek kolanowych, które mają ograniczyć skutki zderzeń czołowych poprzez zapewnienie bezpieczeństwa kolanom kierowcy, ale wpływa również na  ustalenie odpowiedniej pozycji bioder i całego tułowia w momencie dużych przeciążeń.
Poduszka efektywnie działająca powinna składać się z trzech elementów: poduszki, wykonanej z tkaniny nylonowo-bawełnianej lub poliamidowej, jednostki sterującej działającej jako układ uaktywniający, pobudzający do działania poduszkę i generatora gazu aktywowanego zapalnikiem. Zwinięta poduszka zabezpieczona pod cienką warstwą plastiku, w momencie aktywacji, rozrywa plastik wzdłuż zaprojektowanych linii. Poduszka napełnia się gazem w ciągu 20-30 milisekund! Zaś decyzja o wyzwoleniu poduszki jest podejmowana przez mechanizm w czasie 15-30 milisekund. Układ więc jest w stanie zadziałać w czasie liczonym w setnych częściach sekundy. Gdy kierowca bądź pasażer zanurza się w poduszce, wypełniający ją gaz uchodzi w kontrolowany sposób przez otwory w poszyciu.
Niekiedy zdarza się tak, że poduszka powietrzna złamie nos, uszkodzi słuch albo podbije oczy, ale dzieje się to, by uchronić pasażera przed poważniejszymi konsekwencjami zdrowotnymi czy nawet ratując życie. Ważne jest jednak, by zachować odpowiednią pozycję za kierownicą. Nie należy zbyt mocno odchylać oparcia do tyłu, bo może to prowadzić do obrażeń ciała w trakcie wypadku wskutek dużego przeciążenia, przy którym największe obrażenia odniesie nasz kręgosłup. Warto również zwrócić uwagę, czy ustawienie fotela nie powoduje zbyt bliskiej pozycji kierowcy w stosunku do kierownicy. Wiąże się to nie tylko z ograniczonym komfortem jazdy, ale również z narażeniem klatki piersiowej na znaczne urazy podczas wypadku.
Jazda w okularach, które są niezbędne osobom z wadą wzroku do kierowania pojazdem, może mieć wpływ na bezpieczeństwo naszych oczu podczas wypadku drogowego. Badania wykazują, że osoby prowadzące pojazd w szkłach korygujących, podczas zderzeń, w których dochodzi do włączenia się poduszek powietrznych, są narażone na uszkodzenia okolic twarzy i gałek ocznych przez możliwość rozbicia się szkieł. Z drugiej jednak strony osoby nie posiadające okularów są bardziej narażone na szkody wywołane działaniem środków chemicznych znajdujących się w poduszkach.
Przewożąc dziecko w foteliku na przednim siedzeniu tyłem do kierunku jazdy, niezbędne jest wyłączenie poduszki czołowej. Jeśli dziecko przewozimy na fotelu pasażera z przodu, przodem do kierunku jazdy, należy odsunąć dziecko do tyłu, lecz poduszkę pozostawić aktywną, żeby po wybuchu zasłoniła przednią szybę przed wpadnięciem czegokolwiek do środka, chroniąc dziecko.


http://motoryzacja.interia.pl/

Zwiń

Rozwiń

Substancje psychoaktywne a zdolności motoryczne data 20.03.2015

Statystyki alarmują, że wzrasta ilość osób prowadzących pojazdy pod wpływem narkotyków. Piętnaście lat temu wykryto jedynie 19 takich przypadków, w zeszłym roku już 500!


 



Jeden skręt marihuany zawiera średnio 10-15 mg substancji odpowiedzialnej za działanie rozluźniające (THC).  Taka dawka wywołuje podobne skutki do stanu po spożyciu alkoholu (0,5 – 1 promila w wydychanym powietrzu). Bezpośrednie skutki, takie jak zaburzenia koordynacji ruchowej, przyspieszone tętno czy przekrwienie gałek ocznych, utrzymywać się mogą nawet do 24 godzin od zażycia substancji.
Lekarze alarmują, że zażycie amfetaminy powoduje, że kierowca jest bardziej skłonny do ryzyka i zostaje zaburzony proces krytycznego myślenia. Zmienia się akomodacja oka, co może być przyczyną oślepienia kierowcy przez jadące z przeciwka auta. Tak samo niebezpieczna jest kokaina, która upośledza obwodowy układ nerwowy i sprawia, że kierowca może zwrócić uwagę na kolor ubioru innego uczestnika ruchu drogowego, a nie zauważyć zmieniającego się światła w sygnalizatorze. Wskazuje się, że kokaina działa do 2 godzin, amfetamina zaś do 8 godzin.



Należy zaznaczyć, że narkotyki można wykryć po czasie dłuższym niż alkohol. Nawet, gdy środek odurzający nie ma już wpływu na zachowanie kierowcy, można go wykryć w ślinie (3-5 dni), krwi czy poddając badaniu włos, dlatego gdy dojdzie do wypadku, o ewentualnym ich oddziaływaniu na kierowcę decydują powołani biegli i sąd.
Czas reakcji kierowcy skupionego tylko na jeździe wynosi 1 sekundę. Przy 100km/h auto przejedzie w tym czasie 28 m. Gdy kierowca jest pod wpływem działania marihuany, jego pojazd pokona dodatkowo 6 metrów, zanim naciśnie pedał hamulca.


Źródło: http://www.auto-motor-i-sport.pl/porady/Jak-marihuana-wplywa-na-jazde-samochodem,19230,1

Zwiń

Rozwiń

Manekiny ratują życie kierowcom data 17.03.2015

Skonstruowanie samochodu zapewniającego jego niezawodność oraz gwarantującego maksimum bezpieczeństwa jest misją niejednego koncernu samochodowego. Opracowanie technologii zapewniającej sprawność pojazdu okazuje się znacznie prostsze, niż zapewnienie bezpieczeństwa osób podróżujących tymi pojazdami.


 



Pierwszą ofiarą wypadku samochodowego była Irlandka Mary Ward. Podróżowała jeszcze pojazdem z silnikiem parowym (1869 r.), a przyczyną śmierci okazała się nadmierna prędkość i niezachowanie ostrożności. Nie budziło to niepokoju, ponieważ samochodów było bardzo mało. Jednak wraz z rozwojem infrastruktury drogowej oraz ze wzrostem posiadaczy samochodów, problem ten zaczął narastać.


Badania przeprowadzone podczas drugiej wojny światowej wśród wojskowych motocyklistów wykazały, że ci, którzy posiadali hełmy, odnosili mniejsze obrażenia. Te obserwacje skutkowały nałożeniem obowiązku zakładania ochronnych nakryć głowy. Skłoniło to również środowisko odpowiedzialne za lotnictwo do tego, bo zwracać szczególną uwagę nie tylko na zdolność maszyny do latania, ale także na odporność na skutki katastrofy.


 



Badania nad bezpieczeństwem na początku przeprowadzano przy udziale ludzkich zwłok bądź… żywych zwierząt. Oba te podejścia jednak były dalekie od etyki, poza tym nie dawały również odpowiedzi na nurtujące pytania o stan zachowania bezpieczeństwa. Kolejnym etapem było wykorzystanie do testów bezpieczeństwa żywych ludzi. Badania miały na celu określenie wytrzymałości ludzkiej na przeciążenia. Po jednym z testów, „wolontariusz”, który przeżył powiedział, że „tylko głupek zrobiłby to jeszcze raz”. W 1954 r. zaczęto do badań używać manekinów oraz całe zdarzenia rejestrować przy pomocy kamer.


Na rozwój prac nad zwiększeniem bezpieczeństwa urządzeń, miały wpływ akty prawne, które wprowadzono w latach 50. i 60. w Stanach Zjednoczonych, które zaczęły nakładać obowiązek wprowadzenia standardów bezpieczeństwa samochodów. Kolejne przepisy zaczęły zobowiązywać producentów pojazdów do przeprowadzania badań w tej dziedzinie.
Pierwsze manekiny stworzone na potrzeby testów zderzeniowych były wzorowane na modelach wykorzystywanych w lotnictwie. Pierwsze testy polegały na symulowanym zderzeniu ze ścianą przy prędkości 30 mil na godzinę (ok. 50 km/h). I choć było to badanie niedoskonałe, skłoniło do dalszych prac i ulepszeń. Obecnie wykorzystywane modele to urządzenia zawierające w swojej budowie dziesiątki czujników mierzących szereg różnych parametrów. Fakt, że manekiny podobne są do postury ludzkiej, pozwalają sprawdzić, jak działają pasy i poduszki bezpieczeństwa czy jak skutki zderzenia amortyzują zagłówki. Na podstawie wykonywanych testów wywnioskowano, że poduszki powietrzne, które chroniłyby osobę dorosłą, nie zapewnią bezpieczeństwa dziecku. Dlatego też stworzono całą rodzinę manekinów: mężczyznę  (172 cm wzrostu i 78,4 kg), niewysoką kobietę (150 cm i 50 kg) i trójkę dzieci, 6–latka (120 cm i 21 kg), 3–latka (95 cm i 15,5 kg) oraz dziecka 12–miesięcznego (75 cm i 10 kg). Różnili się od siebie zarówno wzrostem jak i wagą, co pozwoliło na dokładniejsze analizy konsekwencji wypadków dla kierowcy jak i pasażerów. Oprócz manekinów dostosowanych do testów zderzeń czołowych, skonstruowano również modele do badań zderzeń bocznych. Różnią się one tym, że nie posiadają ramion i mają większą klatkę piersiową, by dokładniej mierzyć obciążenia, jakie wywierane są na tors. Wyposażono go w 212 czujników, dzięki czemu jest w stanie zarejestrować 1 000 informacji na sekundę.



Badania zderzeniowe to nie tylko skomplikowany proces wymagający precyzyjnych i dokładnych analiz, ale również bardzo kosztowne przedsięwzięcie. Wszelkie te wydatki pozwalają jednak ograniczyć największy koszt – koszt ludzkiego życia.


http://moto.wp.pl/

Zwiń

Rozwiń

Uwaga, pieszy! data 16.03.2015

W co trzecim wypadku drogowym uczestniczy pieszy użytkownik drogi. w latach 2004 – 2013 na polskich drogach zdarzyło się 130,5 tys.  wypadków, w których uczestniczyli piesi. 124, 3 tys. osób zostało rannych, a 15,6 tys. zginęło. Ponadto okazuje się, że Polska jest najniebezpieczniejszym i najmniej przyjaznym dla pieszych krajem w Unii Europejskiej. Co ciekawe, do około połowy wypadków dochodzi w miejscach, w których powinno być najbezpieczniej, czyli na przejściach dla pieszych.


 
Do tej pory najczęściej winą za wypadek obarczało się kierowcę lub pieszych. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego podaje także inną przyczynę. Do części wypadków może dochodzić ze względu na błędy projektowe infrastruktury drogowej, np.:
• umieszczanie znaków drogowych na wysepce. Znak umieszczony na nieodpowiedniej wysokości może powodować zasłonięcie pieszego.
• malowanie pasów zbyt blisko miejsc postojowych. Samochody zaparkowane przy krawędzi jezdni znacznie ograniczają lub też całkowicie zasłaniają widoczność zarówno  pieszemu, jak i kierowcy pojazdu. W takich przypadkach należałoby zlikwidować możliwość postoju.
• przeszkodę mogą stanowić nierówności na chodniku czy pasach. Z badań przeprowadzonych w Nowej Zelandii wynika, że przy nierównościach chodnika przekraczające 3 cm, prawie 100% pieszych może się potknąć i przewrócić przed nadjeżdżającym pojazdem.
• projektowanie zbyt długich przejść. Zbyt długie przejścia dla pieszych utrudniają ocenę prędkości, z jaką poruszają się pojazdy i określenie, ile czasu potrzebujemy na przejście na drugą stronę. W takich miejscach zalecane byłoby budowanie wysepek dla pieszych lub sygnalizacji świetlnych wzbudzanych przyciskiem.
• przejścia umieszczane są zbyt blisko przystanków. W takich sytuacjach autobus zasłania pieszego wchodzącego na jezdnię. Ten problem jest potęgowany, jeśli występuje przy przejściach przez ulice wielopasmowe.
• przejście na zakorkowanych ulicach. Pieszy wchodzący na pasy zza zatrzymującego się lub stojącego w korku pojazdu jest niewidoczny dla kierowcy pojazdu jadącego z przeciwka. Niebezpieczeństwo można zminimalizować budując azyle na drogach.
• przeszkody zasłaniające pieszego wchodzącego na przejście. Z ograniczeniem widoczności mamy do czynienia gdy przy pasach znajdują się drzewa, znaki drogowe, słupy oświetleniowe, płoty czy też wtedy, gdy przejście zaplanowano na zakręcie drogowym bądź zbyt blisko niego. W takich przypadkach należy uwzględnić obszar wolnej przestrzeni w pobliżu przejścia, by zagwarantować maksymalną widoczność kierowcy.
• przystanki na jezdni. Jeśli przystanek znajduje się na jedni, kierowca musi ustąpić pierwszeństwa pieszym, gdy zbliża się do niego lub stoi tramwaj. Zdarza się jednak, że kierowcy są zaskoczeni przystankiem na jezdni i wejście na jezdnię pieszego może zakończyć się tragicznie.



W związku z powyższym, KRBRD chce podjąć działania mające na celu nakłonienie władz samorządowych do likwidowania czy korygowania miejsc niebezpiecznych dla pieszych, które mogły powstać przez błędy planistów czy drogowców.


Źródło: Tygodnik motoryzacyjny „Motor”, nr 11/2015.

Zwiń

Rozwiń

Ograniczenie emisji spalin data 12.03.2015

Politycy opracowali projekt ustawy umożliwiającej tworzenie stref „ograniczonej lub zakazanej emisji spalin z transportu”. W praktyce oznacza to, że radni będą mogli wydzielić obszar, po którym będą mogły się poruszać jedynie pojazdy spełniające określone normy emisji. W proponowanych przepisach nie określono jednak, jakie mają być to normy, nie podano też ograniczeń, w jakich obszarach mogą obowiązywać. Co więcej, nie wprowadzono tez zasady, że ograniczenia nie będą obowiązywać mieszkańców owych stref.
Idea ograniczenia emisji spalin w określonych obszarach została zaczerpnięta z państw europejskich. Najbardziej rozbudowany system obowiązuje w Niemczech. Po wyznaczonych obszarach mogą poruszać się jedynie pojazdy spełniające normy Euro, czyli dopuszczalną emisję spalin, jakie emitują pojazdy sprzedawane w Unii Europejskiej, co ściśle określają Dyrektywy Unijne. Do Berlina, Hanoweru czy Kolonii początkowo dopuszczano do ruchu samochody benzynowe spełniające co najmniej normę Euro 1 i diesle z normą Euro 2 i wyższą. Kryteria jednak zaostrzono i do określonych stref mogą wjeżdżać tylko auta z silnikami wysokoprężnymi spełniające wymogi normy Euro 4 lub wyższej. Różnicowanie samochodów odbywa się przy pomocy umieszczania na pojazdach plakietek w różnych kolorach, które zależne są od rodzaju silnika, daty pierwszej rejestracji i normy emisji spalin. Przed wjazdem do strefy ograniczonej emisji umieszczane są znaki informujące o tym, jakie pojazdy (z jakim kolorem plakietki) mogą wjechać na określony teren. Warto zaznaczyć, że obowiązuje to wszystkie pojazdy, również te zarejestrowane za granicą danego państwa. W Niemczech plakietki można zakupić na stacjach kontroli pojazdów. Pracownik stacji, na podstawie okazanego dowodu rejestracyjnego i uiszczonej opłaty, wpisuje na naklejce numer rejestracyjny pojazdu. Następnie kierowca umieszcza ją na przedniej szybie pojazdu  (w prawym, dolnym rogu). Takie oznaczenie jest ważne bezterminowo, pod warunkiem, że nie ulegnie zmianie numer rejestracyjny samochodu.
Jeśli zapadłaby decyzja o wprowadzeniu ograniczeń takich, jak u naszych zachodnich sąsiadów, mogłoby to spowodować wyeliminowanie większość aut. Średnia wieku samochodów w Polsce przekracza 14 lat, a normę Euro 4 wprowadzono 10 lat temu. Konsekwencje tych przepisów ponieśliby kierowcy, których nie stać na nowe auta spełniające określone wymogi. Bez przeszkód jednak po obszarach ograniczonej emisji spalin mogliby poruszać się posiadacze dużych SUV-ów czy samochodów sportowych. Pojawia się więc pytanie, czy na pewno główną myślą przyświecającą ustawodawcom jest ekologia?
Odpowiedź na to pytanie pozostawiam już Państwa indywidualnej ocenie.


Źródło: Tygodnik motoryzacyjny „Motor”, nr 11/2015.

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Razem bezpieczniej na drodze data 11.03.2015

"Podnosimy świadomość kierowców w zakresie kultury i bezpieczeństwa na polskich drogach poprzez wzajemną ocenę własnych umiejętności i zachowań."


Akcja „Razem bezpieczniej na drodze”
Statystyki alarmują, że wciąż zbyt mało dbamy o bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Zapominamy, że ułamki sekund mogą decydować o naszym życiu. Zbyt duża prędkość niekiedy nie pozostawia nam ani chwili na reakcję. Poza tym brakuje nam rozsądku. Nadal część z nas prowadzi samochód po spożyciu alkoholu czy nagminnie łamie przepisy ruchu drogowego. Jesteśmy pewni, że nic się nie stanie, ale ta pewność bardzo często gubi uczestników ruchu drogowego, o czym świadczy liczba wypadków drogowych.


 



Do podejmowania działań prewencyjnych włączył się portal okierowcach.pl, który rozpoczął czynności mające na celu wzajemną ocenę zachowań i umiejętności kierowców. Portal powstał po to, aby walczyć ze złymi nawykami kierowców i brakiem kultury drogowej poprzez promowanie dobrych praktyk w środowisku drogowym. Wzrost popularności tego portalu może znacząco przyczynić się do wzrostu bezpieczeństwa w ruchu drogowym.



Na czym polega działanie portalu okierowcach.pl?
Każdy użytkownik rejestruje się na platformie okierowcach.pl bądź przy użyciu aplikacji na smartfona. Umożliwi to ocenianie zachowań, umiejętności i kultury użytkowników dróg. Przesłana opinia trafi do właściciela samochodu na „adres”, jakim jest numer rejestracyjny pojazdu. Jeśli wyślemy wiadomość do kierowcy, który jeszcze nie zarejestrował się na portalu, opinia trafi do niego, jak tylko dołączy do użytkowników aplikacji.
W ramach społeczności internetowej będą funkcjonowały rankingi na „Mistrzów kierownicy”, „Postępu” czy „Piratów drogowych”.


 



Warto zaznaczyć, że rejestrując się na portalu, pozostajemy anonimowi. Gwarantuje nam to zarówno twórca portalu, jak również Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.


 



Innowacyjne podejście opiera się na wzajemnym motywowaniu się kierowców do tego, by przyczyniać się do propagowania bezpiecznych zachowań na drogach. Użytkownicy mogą wyrazić swoją opinię na temat postawy danego kierowcy. Zgromadzone na jego koncie opinie, filmy czy zdjęcia są jego indywidualną sprawą, a wyciąganie wniosków pozostaje w gestii odbiorcy wiadomości. Pozwoli to na obiektywne spojrzenie na sytuacje drogowe, w których bierzemy udział.
Aby to przedsięwzięcie odniosło skutek, należy wyzbyć się obojętności wobec negatywnych praktyk kierowców oraz zacząć motywować i chwalić kierowców za szerzenie reakcji godnych pochwały. Mam nadzieję, że akcja przyniesie pożądane efekty w myśl zasady, że by zmienić świat, należy najpierw zmienić siebie.



Katarzyna Kalkowska.

Zwiń

Rozwiń

Kiedy policjant zatrzyma prawo jazdy? data 09.03.2015

Wydawać by się mogło (i często tak właśnie się wydaje!), że żeby utracić prawo jazdy, trzeba nagminnie łamać przepisy ruchu drogowego. Prawda jest jednak inna. Wystarczy jedna podróż, nieostrożność czy nieodpowiedzialne zachowanie, by trwale utracić możliwość dalszej jazdy.
Przepisy dopuszczają możliwość zatrzymania prawa jazdy obligatoryjnie lub fakultatywnie. W związku z tym warto wiedzieć, w jakich przypadkach może dojść do zatrzymania dokumentu.
Policjant zatrzyma prawo jazdy:
- gdy będzie podejrzewał, że kierowca jest pod wpływem alkoholu albo środka działającego podobnie,
- gdy jest ono nieczytelne (zniszczenie dokumentu),
- gdy zaistnieje podejrzenie podrobienia dokumentu,
- gdy upłynął termin jego ważności,
- gdy wobec kierującego wydano postanowienie lub decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy,
- gdy wobec kierującego wydano orzeczenie o zakazie prowadzenia pojazdów,
- gdy wydano decyzję o cofnięciu licencji na prowadzenie pojazdu,
- gdy kierujący przekroczył 24 punkty karne za naruszenie przepisów ruchu drogowego,
- gdy kierowca w pierwszym roku od uzyskania prawa jazdy przekroczył liczbę 20 punktów karnych.
Ponadto, policjant może, lecz nie musi zatrzymać prawo jazdy:
- gdy zaistnieje podejrzenie, że kierowca popełnił przestępstwo lub wykroczenie, za które może być orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów. W praktyce przyczyną taką może być spowodowanie kolizji drogowej…
Jeśli funkcjonariusz stwierdził, że kierujący pojazdem jest pod wpływem alkoholu, powinien trzymać mu prawo jazdy, wydać pokwitowanie, sporządzić protokół z badania trzeźwości urządzeniem elektronicznym oraz notatkę urzędową. Prawo jazdy, nie później, niż w terminie siedmiu dni, przekazane zostaje do sądu bądź prokuratury.



Źródło: Moto Gradka, Polska Dziennik Bałtycki, 5 marca 2015 r.



Raz jeszcze apeluję o rozwagę, gdy będziecie wsiadali za kierownicę swoich pojazdów. Bądźcie ostrożni, bo samochód w ruchu drogowym to nie zabawka. W ciągu ułamka sekundy możemy stracić dokument uprawniający do jazdy, ale to nic w porównaniu z tym, że możemy stracić lub pozbawić kogoś życia.

Zwiń

Rozwiń

UWAGA! Wypadek - czyli co zrobić, by pomóc data 06.03.2015

Gdy dochodzi do wypadku, o życiu ofiar decydują minuty, a niekiedy nawet sekundy. Nie możemy pozwolić sobie na chaos w naszym działaniu czy panikę.  Warto więc przypomnieć sobie, jakie działania należy podjąć, gdy jesteśmy świadkami wypadku.



  1. ZABEZPIECZENIE MIEJSCA WYPADKU


W pierwszej kolejności musimy zadbać o bezpieczeństwo zarówno ofiar wypadku, jak i swoje.  Jeśli cała sytuacja zdarzyła się na drodze, ustaw swój samochód tak, by zastawić pas, na którym rozegrał się wypadek, w celu zabezpieczenia poszkodowanych oraz udzielających pomocy. Należy pamiętać także, by ostrzec innych kierowców włączając światła awaryjne oraz wystawiając trójkąt ostrzegawczy w odległości zapewniającej możliwość podjęcia reakcji innym uczestnikom ruchu drogowego.



  1. ZANIM ZADZWONISZ NA NUMER ALARMOWY


a)      sprawdź, ilu jest poszkodowanych oraz w jakim są stanie, tak by dyspozytor mógł wysłać odpowiednią liczbę odpowiednio wyposażonych karetek pogotowia.


b)      sprawdź lokalizację wypadku – zorientuj się, gdzie się znajdujesz, znajdź numer i kilometr drogi (odczytując go ze słupka drogowego) oraz charakterystyczne punkty w okolicy, które pozwolą załodze ratunkowej szybko zlokalizować miejsce wypadku.



  1. DZWOŃ NA NUMER RATUNKOWY I DOKŁADNIE WYKONUJ POLECENIA DYSPOZYTORA


a)      staraj się uspokoić głos i powiedz, gdzie się znajdujesz (w razie zerwania połączenia, dyspozytor będzie wiedział, gdzie wysłać pomoc),


b)      przekaż, co się stało – czy wypadek jest poważny, ile jest osób poszkodowanych, w jakim są stanie. Poinformuj, czy konieczna będzie interwencja straży pożarnej (czy trzeba wydostać ofiary z pojazdów). Podaj zaobserwowane u ofiar objawy (obfite krwawienie, drgawki, czy są przytomne, czy posiadają inne urazy czy dolegliwości).


c)      poinformuj o innych możliwych zagrożeniach (np. o wycieku paliwa, który mógłby spowodować wybuch lub pożar).


d)      NIGDY nie rozłączaj się jako pierwszy! To dyspozytor zdecyduje, kiedy będzie posiadał wszystkie informacje, by móc zakończyć rozmowę.



  1. UDZIEL NIEZBĘDNEJ POMOCY OFIAROM WYPADKU


Widok zakrwawionych osób może być tak traumatyczne, że świadek nie jest w stanie podjąć działań związanych z ratowanie życia, by nie zaszkodzić ofierze. Nie jest to najlepsze wyjście.


a)      Jeśli istnieje ryzyko pożaru, spróbuj wydostać poszkodowanych z pojazdu i umieścić ich w bezpiecznej odległości. Jeśli dojdzie do zapalenia się pojazdu, gaszenie pojazdu małymi gaśnicami samochodowymi może nie przynieść pożądanego skutku.


b)      Jeśli nie ma zagrożenia, a ofiara jest przytomna, zostaw ją w pozycji, w jakiej się znajduje, a pomoc ogranicz do okrycia poszkodowanego kocem termicznym i nadzoruj, czy stan ofiary się nie pogarsza. Już Twoja obecność pomaga poszkodowanemu.


Pamiętaj, że nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku jest przestępstwem! Jeśli nawet zapomniałeś, jak udziela się pierwszej pomocy przedmedycznej, zadzwoń na numer alarmowy 112 lub 999 – dyspozytor udzieli ci wszelkich instrukcji potrzebnych do udzielenie pomocy.


Źródło: Auto Świat, nr 9, 23 lutego 2015.

Zwiń

Rozwiń

Zmiany w polisach OC data 27.02.2015

Wybierając polisę OC, kierowcy zazwyczaj kierują się ceną  i wybierają najtańsze ubezpieczenie. Możemy sobie na to pozwolić, ponieważ gdy dochodzi do kolizji, poszkodowany o odszkodowanie ubiega się u ubezpieczyciela sprawcy. Nie zachęca to do płacenia wyższych składek inwestując w lepszą polisę i sprawniej działającą firmę ubezpieczeniową.
Prawdopodobnie od kwietnia br. czekają nas zmiany. Wprowadzony zostanie system Bezpośredniej Likwidacji Szkód (BLS). Rewolucyjną zmianą będzie tu zgłaszanie szkody z OC do swojego ubezpieczyciela, a nie do ubezpieczyciela sprawcy kolizji.
Testy systemu, który będzie odpowiadał za rozliczanie szkód i płatności,  zmierzają już ku końcowi. Ze wstępnych deklaracji wynika, że do BLS przystąpi ok. 80% rynku ubezpieczeniowego.
Nie każda jednak szkoda będzie mogła być zgłaszana do własnego ubezpieczyciela. Nowa procedura nie obejmie przypadków, gdy:
- dojdzie do wypadku, w którym są ranni,
- koszt likwidacji szkody przekroczy 30 tys. zł,
- dojdzie do kolizji więcej niż dwóch pojazdów,
- jeden z uczestników kolizji (sprawca lub poszkodowany) nie będzie posiadał polisy z opcją BLS,
- nie zostanie ustalony winny kolizji,
- kolizja będzie bardziej skomplikowana, np. gdy podczas kolizji nie doszło do zderzenia dwóch pojazdów, ale poszkodowany był zmuszony do ucieczki przed nadjeżdżającym pojazdem i uderzył w przeszkodę uszkadzając pojazd.
Firmy ubezpieczeniowe, by nie stracić swoich klientów, będą musiały podnieść jakość świadczonych usług. Jednak BLS może przynieść również negatywne skutki dla właścicieli pojazdów. Wzrost jakości usług może się wiązać z podwyżką cen ubezpieczeń. Jest to tym bardziej prawdopodobne z uwagi na fakt, że obecne ceny należą do jednych z najniższych w Europie.
System bezpośredniej likwidacji szkód funkcjonuje w wielu krajach Unii Europejskiej, m.in. Belgii, Francji, Hiszpanii, Portugalii, Włoszech, Grecji, Austrii, a także poza UE, np. w Szwajcarii, Rosji czy Kanadzie. W niektórych spośród tych krajów, BLS działa już od lat 70.-tych.
Przedstawiciel Polskiej Izby Ubezpieczeń zaznacza, że „System Bezpośredniej Likwidacji Szkód w polisach odpowiedzialności cywilnej ułatwi życie kierowcom i wprowadzi nowy standard na rynku obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych”.



Źródło: Tygodnik Motor, nr 9/2015, 23.02.2015 r.

Zwiń

Rozwiń

Amaskofobia data 26.02.2015

Duszności, zawroty głowy, pocenie się, strach przed wypadkiem, niezdolność do jasnego myślenia to objawy lęku przed prowadzeniem pojazdu. Co więcej, jest to jedna z najczęściej występujących fobii. Zazwyczaj zmagają się z nią osoby, które niedawno otrzymały licencję i rozpoczynają samodzielne prowadzenie pojazdu – bez wsparcia instruktora. Powodem fobii są stosunkowo małe umiejętności i brak praktyki, co powoduje dyskomfort na drodze i spotykanie się z sytuacjami, które zaskakują ich w ruchu drogowym. Objawiać się to może stresem, lękiem czy niekiedy nawet aktami paniki. Nie jest to od razu kwalifikowane jako choroba, gdyż wraz z nabieraniem ogłady – niepożądane objawy ustępują. Niekiedy jednak fobia dotyka osób, które przeżyły wypadek drogowy czy inne traumatyczne doświadczenie na drodze. Wtedy proces leczenia może okazać się znacznie trudniejszy.


Amaskofobia charakteryzuje się występowaniem objawów zarówno psychicznych jak i fizycznych. Od stresu, zdenerwowania czy uczucia niepewności po zawroty głowy, duszności, pocenie się czy nawet utratę przytomności. Kierowca może tracić wtedy kontrolę nad pojazdem i stać się zagrożeniem w ruchu drogowym. Jeśli ten problem dotyka nas czy naszych bliskich, koniecznym jest zastanowienie się nad tym, jakiej pomocy potrzebujemy. Czasami wystarczy kurs doszkalający. Jeżeli jednak dolegliwości są zbyt intensywne i znacznie wpływają na naszą koncentrację podczas prowadzenia pojazdu czy wręcz uniemożliwiają normalne funkcjonowanie, należy zasięgnąć porady specjalisty. Leczenie amaskofobii polega najczęściej na przyzwyczajeniu osoby do poruszania się samochodem i stopniowe przełamywanie własnych ograniczeń. Regularne doszkalanie się wzmocni efekt terapii poprzez  wzrost pewności siebie oraz własnych umiejętności – wtedy pozbycie się lęku będzie tylko kwestią czasu.


Źródło:http://www.motofakty.pl/

Zwiń

Rozwiń

Pojazdy autonomiczne data 24.02.2015

Volvo zapowiada, że w 2017 roku na szwedzkich drogach pojawi się pierwsza setka pojazdów samoprowadzących się. Będą to samochody wyposażone w zestaw czujników, które będą zastępowały kierowcę.
Koncern zaznacza, że system będzie bezpiecznie prowadził do celu, bez konieczności absorbowania uwagi kierowcy, który w tym czasie będzie mógł się poświęcić choćby czytaniu codziennej prasy. Kierowca będzie przejmował kontrolę nad pojazdem dopiero w momencie zjazdu z głównych dróg czy autostrad lub gdy nastąpi znaczne pogorszenie warunków atmosferycznych.
Za nawigację pojazdem odpowiadać będą systemy czujników, z pośród których wiele jest już dostępnych w seryjnie produkowanych autach. Producent zapewnia, że awaria któregoś z czujników nie wpłynie na zdolność do samoprowadzenia się samochodu. Volvo zdradza, że wiele zastosowanych technologii zostało zaczerpniętych z przemysłu lotniczego.
Za prowadzenie samochodu będą odpowiadały m. in. radar, sonar, skanery laserowe i kamery monitorujące przestrzeń wokół pojazdu. Pozwoli to na omijanie przeszkód oraz umożliwi reakcję samochodu na zaistniałe zagrożenia. Co więcej, pojazdy te mają stosować się do oznakowania drogowego i ograniczeń na danej trasie. Auta będą zintegrowane z systemem kontroli ruchu w Goeteborgu.
Nad autonomicznymi pojazdami od kilku lat pracuje również internetowy koncern Google.


Źródło: http://moto.wp.pl/

Zwiń

Rozwiń

Rejestratory przejazdów na czerwonym świetle data 23.02.2015

Na drogach całej Polski zaczynają pojawiać się rejestratory przejazdów na czerwonym świetle. Do połowy roku będą działać w 20 wybranych miejscach. W województwie pomorskim zostaną zamontowane w Miszewie (powiat kartuski), Luzinie (powiat wejherowski) i w Mostach (powiat lęborski). Kryterium doboru miejsca było określone przez stan bezpieczeństwa na drogach.
Z powodu wymuszania pierwszeństwa na polskich drogach w minionym roku zginęło 25 osób, a ponad 700 zostało rannych. Jeśli kamera zarejestruje wykroczenie, prowadzący pojazd otrzyma grzywnę (300-500 zł) i 6 punktów karnych.
Kontrowersje wśród kierowców budzi fakt, że do nowych urządzeń nie dołączono czasomierzy, które informowałyby kierowców, za ile sekund zmieni się światło. Prowadzący samochód często zastanawiają się, czy widząc zmieniające się światło na żółte przejechać przez skrzyżowanie czy zatrzymać pojazd. Eksperci nie mają wątpliwości, że sekundniki ułatwiłyby rozstrzyganie takich dylematów upłynniając jednocześnie ruch drogowy. Kierowca mógłby spokojnie ocenić sytuację i ze znacznym wyprzedzeniem podjąć czynności zmierzające do zatrzymania pojazdu, co mogłoby przekładać się choćby na zmniejszenie emisji spalin czy bardziej ekonomiczną jazdę.


Źródło: Polska Dziennik Bałtycki, 16.02.2015 r.

Zwiń

Rozwiń

Ślepota nieuwagi data 20.02.2015

Policja każdego roku wystawia znaczną liczbę mandatów za rozmowy telefoniczne podczas prowadzenia pojazdów. Według twórców kampanii „Prowadzisz – odłóż telefon” używanie telefonu podczas jazdy rozprasza kierowcę znacznie bardziej, niż mogłoby się to wydawać.



Psychologowie podkreślają, że rozmowa telefoniczna znacznie bardziej absorbuje uwagę kierowcy niż słuchanie radia, gdyż jest to czynność gwarantująca nam łatwe wyłączenie się i skupienie uwagi na drodze, czy też rozmowa z pasażerem, ponieważ intensywność komunikacji zazwyczaj uzależniona jest od sytuacji drogowej.
Badania przeprowadzone przez amerykańską Administrację Bezpieczeństwa Drogowego udowodniły, że z powodu niedostatecznej uwagi dochodzi do 80% wypadków i 65% groźnych sytuacji na drogach.
Harvardzkie Centrum Ryzyka obliczyło, że w Stanach Zjednoczonych ok. 6% wypadków powodują kierowcy korzystający z telefonów komórkowych. Ginie w nich 2 600 osób, a 330 tys. zostaje rannych.
W Australii aż 60% kierowców używa podczas jazdy telefonów komórkowych, na skutek czego w 2006 r.  45 tys. kierowców doprowadziło do wypadków drogowych, a 145 tys. spowodowało realne zagrożenie BRD.
Warto zapamiętać, że szacunkowo reakcja osób rozmawiających przez telefon wydłuża się o połowę w stosunku do normalnego prowadzenia pojazdu oraz o 30% w stosunku do jazdy pod wpływem alkoholu przy stężeniu 0,8 promila we krwi! – informuje Brytyjskie Laboratorium Badań Transportu.
Psychologowie zaczęli również używać terminu „ślepota nieuwagi”, by opisać stan tak dużego zaangażowania w rozmowę, że kierowca nie dostrzega obiektów, na które patrzy (samochody, piesi, sygnalizatory świetlne).
W 45 krajach wprowadzono zakaz rozmawiania przez telefon trzymany przy uchu, a m.in. w Wielkiej Brytanii, Japonii, Portugalii czy Singapurze funkcjonuje całkowity zakaz korzystania z telefonu podczas prowadzenia pojazdu. W Polsce dozwolone jest prowadzenie rozmów telefonicznych korzystając z zestawu głośnomówiącego, jednak psychologowie twierdzą, że jedyną metodą skupienia uwagi w ruchu drogowym jest całkowity zakaz używania telefonów komórkowych.
Źródło: Rzeczpospolita, 2015.02.16.

Zwiń

Rozwiń

Mobilne tankowanie pojazdu data 12.02.2015

Volvo pracuje nad technologią, która umożliwi korzystanie z samochodu bez konieczności pojawiania się na stacji benzynowej. Niemożliwe? A jednak…
Pomysł jest prosty i ma być jedną z funkcjonalności systemu Volvo on Call, który producent uruchamia również w naszym kraju. Zamontowany w aucie komputer, zsynchronizowany z aplikacją zainstalowaną w smartfonie, ma się komunikować z zewnętrznym serwerem, gdy poziom paliwa w zbiorniku naszego auta osiągnie niski stan. Serwer za pomocą GPS zlokalizuje nasze auta i powiadomi najbliższą stację benzynową o konieczności zatankowania samochodu. Mobilni dostawcy tankowaliby samochód za nas, przy jednoczesnym ściągnięciu opłaty z naszego konta czy karty kredytowej. Dostęp do wlewu paliwa miałby być aktywowany zdalnie przy pomocy jednorazowego kodu.
Taka funkcjonalność spodoba się nie tylko osobom zainteresowanym wszelkimi nowinkami technologicznymi, ale również zabieganym, czy tym, którzy czują opory przed samodzielnym tankowaniem samochodu. Minimalizuje to również ryzyko zatankowania niewłaściwego paliwa, gdyż robić to będą specjaliści.
To nie jedyny pomysł inżynierów Volvo. Zintegrowanie pojazdu ze smartfonem zainspirowało ich do rozpoczęcia prac nad przekształceniem bagażnika pojazdu w mobilny paczkomat. Aby zaoszczędzić czas, właściciel pojazdu nie musiałby odbierać zamówionej przesyłki osobiści. Wystarczyłby jednorazowy kod dostępu pozwalający na otwarcie bagażnika, który posiadałby kurier. Takim sposobem paczka, którą zamówiliśmy, oczekiwałaby na nas w bagażniku pojazdu.
Co więcej, podobnie moglibyśmy robić zakupy spożywcze, które pakowane i dostarczane byłyby bezpośrednio do bagażnika samochodu.


Źródło: http://motoryzacja.interia.pl/

Zwiń

Rozwiń

Konsekwencje prowadzenia pojazdu bez uprawnień data 11.02.2015

Zwiększa się liczba osób jeżdżących bez uprawnień. W 2012 roku policjanci przyłapali na tym procederze ponad 31 tys. osób, w minionym roku ich ilość wzrosła do ponad 50 tysięcy. Powodem najprawdopodobniej jest to, że stracić prawo jazdy jest bardzo łatwo, natomiast odzyskanie go lub uzyskanie uprawnień po raz pierwszy kosztuje sporo pracy.  Wiążą się z tym również dodatkowe koszta, więc część osób decyduje się na prowadzenie pojazdu bez prawa jazdy.
Za nieposiadanie dokumentu uprawniającego do prowadzenia pojazdu grożą kary. Zapominalscy otrzymają mandat wysokości 50 zł. Sytuacja ma się zupełnie inaczej w przypadku osób, które prawa jazdy nie posiadały bądź je utraciły. Jeśli kierowca nie ma żadnych uprawnień, zapłaci za to mandat wysokości 500 zł, a jeśli prowadzi samochód, a posiada uprawnienia na kat. A, cena mandatu maleje do 300 zł. Policjant również zakaże dalszej jazdy  i jeśli nie będzie możliwości zabezpieczenia auta lub przekazania go innemu kierowcy, pojazd zostanie zabrany lawetą. Koszty holowania i parkingu będzie musiał pokryć kierowca. Zazwyczaj jest to dodatkowa kwota rzędu ok. 500 zł. Policjant może również podjąć decyzję o skierowaniu sprawy do sądu (funkcjonariusz sam podejmuje decyzję o karze, jaką nakłada na prowadzącego pojazd). w takim przypadku grzywna może wynieść nawet do 5 tys. zł. Najsurowsze kary przewidziano dla osób, które posiadają sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Grozi im do 3 lat pozbawienia wolności.
Warto zaznaczyć, że kierowca, który nie posiada uprawnień lub ma sądowy zakaz prowadzenia pojazdów nie ma szans na wprowadzenie policjanta w błąd i zarzekanie się, że posiada dokumenty, ale ich zapomniał. Policyjna baza danych zawiera wszystkie niezbędne informacje pozwalające na obalenie nieuzasadnionego tłumaczenia.
Całkowity brak prawa jazdy może przysporzyć spore problemy w momencie, w którym dojdzie do kolizji.  Ubezpieczyciel ma prawo domagać się od sprawcy pokrycia wszystkich kosztów związanych z likwidacją szkody czy kwoty wypłaconego odszkodowania.
Problemem nielegalnych kierowców zainteresowali się rządzący, którzy chcą podnieść kary za prowadzenie pojazdu bez uprawnień. Mandat wysokości 500 zł miałby zostać zastąpiony karą grzywny wynoszącą nawet do 3 tys. Dla osób notorycznie prowadzących pojazd bez uprawnień przewidziano karę skonfiskowania auta przez sąd. Ma także powstać specjalna baza, w której znajdą się dane kierowców jeżdżących bez prawa jazdy.


Źródło: Tygodnik Motor, nr 7/2015,

Zwiń

Rozwiń

O klienta walczy się jakością, a nie ceną data 10.02.2015

Auta w wersji podstawowej w Polsce nie sprzedają się tak dobrze, jak modele z lepszym wyposażeniem. Coraz ważniejsza jest dla nas także kwestia spalania i ekologii.
- Temat aut ekologicznych jest bardzo modny. Na wielu rynkach w Europie te samochody bardzo zyskują na znaczeniu. Niewątpliwie mają na to wpływ uwarunkowania prawne, szczególnie system podatkowy – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Łukasz Paździor, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland. – W Polsce bazujemy raczej na bardzo archaicznych podatkach, dlatego akcyza zależna od pojemności samochodu.
W Polsce nabywca nowego samochodu płaci akcyzę 3,1 proc. za samochód o pojemności silnika do 2 l oraz 18,6 proc. za pojazd o większym silniku. Inaczej niż w wielu innych krajach Unii Europejskiej nie ma znaczenia to, czy auto jest ekologiczne, czy nie.
– Nie ma to nic wspólnego z ekologią – ocenia Łukasz Paździor. – W Europie większa sprzedaż aut ekologicznych motywowana jest rozwiązaniami podatkowymi, których w Polsce brakuje.
W ubiegłym roku na polskich drogach przybyło ponad 327 tys. nowych samochodów osobowych. To o 12,9 proc. więcej niż rok wcześniej. Polacy przy wyborze samochodu są raczej konserwatywni. Częściej jednak wybierają samochody z bogatym wyposażeniem.
Coraz więcej osób kupuje droższe auta, czyli te z pełnym wyposażeniem, bardzo często są to samochody ze skrzyniami automatycznymi – informuje Paździor. – Również w przypadku Mazdy widzimy trend, że kupowane są auta bardzo bogato wyposażone. Mamy bardzo małą sprzedaż samochodów z najniższymi specyfikacjami. Na tej podstawie wnioskujemy, że klient dba o swoją wygodę i komfort podróżowania.
To oznacza, że w Polsce sprawdza się strategia, w której o klienta walczy się jakością, a nie ceną.
– Część marek prowadzi agresywne akcje wyprzedażowe, co tak naprawdę nie do końca w długiej perspektywie musi być korzystne dla klienta – podkreśla Łukasz Paździor. – Przy odsprzedaży ma znaczenie wartość rezydualna. Jeżeli są bardzo agresywne akcje promocyjne, ma to finalnie wpływ na cenę odsprzedaży - dodaje.



Źródło:http://www.motofakty.pl/artykul/polacy-wybieraja-drozsze-ale-lepiej-wyposazone-samochody-video.html

Zwiń

Rozwiń

Radar SMS data 06.02.2015

Rozmowy telefoniczne podczas prowadzenia samochodu nie powinny mieć miejsca, chyba że używamy systemu głośnomówiącego. A jak to się ma do pisania SMS-ów podczas jazdy…? Zakazane kategorycznie, a jednak zdarza się i to bardzo często.
Niektóre koncerny podjęły walkę z smsującymi kierowcami próbując stworzyć technologię umożliwiającą zapobieganie takim praktykom. Mowa tu o radarze, którego zadaniem jest wyłapywanie smsujących kierowców. Jest to możliwe, ponieważ wysyłane wiadomości emitują inny sygnał niż ten, który jest wysyłany podczas prowadzenia rozmów telefonicznych.
Radar budzi jednak wiele wątpliwości, gdyż nie potrafi rozróżnić, czy wysłany SMS został stworzony przez kierowcę czy może pasażera? Lub co w przypadku, gdy korzystamy z opcji asystenta głosowego, który pisze za nas dyktowane wiadomości tekstowe? Chcąc uzyskać oficjalne informacje na ten temat, musimy jeszcze uzbroić się w cierpliwość.


Źródło: http://www.geekweek.pl/

Zwiń

Rozwiń

Charakterystyka kierowców data 04.02.2015

Pracownia Badań Społecznych na zlecenie Ergo Hestii przeprowadziła „badanie postaw posiadaczy samochodów”, w którym udział wzięło ponad 500 osób. Wyniki badań skłaniają do zastanowienia.


 



Charakterystyka zachowań polskich kierowców
Kierowca pewny swoich umiejętności ma według 55 proc. przyzwolenie na przekraczanie dopuszczalnej prędkości. Ponadto, 41 proc. badanych opowiada się za zwiększeniem prędkości na terenie zabudowanym, zaś poza terenem zabudowanym – aż 61 proc.


 



Niestety, największa ilość szkód zgłaszanych ubezpieczycielom powstała w wyniku nadmiernej prędkości zarówno w mieście jak i poza nim, na skrzyżowaniach jak i na autostradach. Niczym niepoparta wiara w swoje umiejętności sieje postrach na polskich drogach – mówi Marek Kropidłowski – kierownik Działu Likwidacji Szkód w ERGO Hestii.
Prowadząc pojazd w terenie zabudowanego prędkość przekraczają głównie młodzi mężczyźni. Poza terenem zabudowanym niemal wszyscy przyznają, że jeżdżą z większą prędkością niż zezwalają przepisy.


 



Mandaty karne za jazdę z nadmierną prędkością otrzymało w minionym roku 13 proc. badanych (według statystyk byli to głównie mężczyźni). Kształtować swoją technikę jazdy chciałby tylko co drugi ankietowany.
Polski system szkolenia kierowców rzadko uczy pokory na jezdni, szacunku wobec innych użytkowników. Nie pokazuje się adeptom kierownicy jak się zachowuje auto w sytuacji przekroczenia granicznej prędkości na łuku drogi lub w trakcie hamowania awaryjnego. To powoduje, że z chwilą otrzymania prawa jazdy, duży odsetek osób, bezkrytycznie ufa swoim umiejętnościom i rusza autem na spotkanie z zagrożeniem, o którym nikt im nie mówił - wskazuje Kropidłowski.


 



2/3 spośród osób badanych deklaruje, że jeździ ostrożniej, gdy w pojeździe ma pasażera.. W nielicznych przypadkach jednak, obecność drugiej osoby obok dekoncentruje czy nawet denerwuje prowadzącego samochód. Największą ostrożność zachowujemy wtedy, gdy razem z nami w samochodzie podróżują dzieci. ¾ ankietowanych deklaruje, że zawsze zapina dzieci w pasy bezpieczeństwa czy też umieszcza w foteliku. Jest to niezależne od długości planowanej podróży.


 



Wyniki badań wskazują na to, że kierowcy zbyt często bagatelizują własne bezpieczeństwo. Aż 1/3 kierowców zadeklarowała, że dość często zdarza im się niezapinanie pasów bezpieczeństwa, a 4 proc. nie zapina pasów nigdy.


 



Ponadto,  irytują nas te zachowania innych kierowców, które zmniejszają płynność i sprawność jazdy czy zmuszają nas do zmniejszenia prędkości. Należą do nich powolne ruszanie po zmianie świateł, zatrzymywanie się przed przejściem, aby przepuścić pieszych oraz ogólnikowo ujmując, zbyt wolna jazda. 50 proc. zaznacza, że najbardziej denerwuje ich wyprzedzanie „na trzeciego”.


 



Mimo tego, że rozmawianie przez telefon, sprawdzanie poczty email, korzystanie ze smartfona, pisanie wiadomości tekstowych, picie lub jedzenie podczas jazdy, postrzegane są jako zagrożenie w ruchu drogowym, to i tak jest to błąd bardzo powszechny i powtarzalny. Obrazuje to powiedzenie, że widzimy drzazgę w oku innych, lecz nie dostrzegamy belki we własnym.



http://www.auto-news.pl/

Zwiń

Rozwiń

Co rozprasza kierowców podczas jazdy? data 03.02.2015

TNS, na zlecenie LeasePlan przeprowadził ankietę online, z której wynika, że polscy kierowcy znaleźli się na końcu rankingu ”niebezpiecznej jazdy”. W badaniu wzięło udział 3 tysiące kierowców flotowych z 20 krajów.


 



Wyniki wykazały, że 7 na 10 kierowców podczas prowadzenia pojazdu prowadzi rozmowy przez telefon komórkowy (73%) oraz wysyła wiadomości tekstowe (22%). Zdarza się również, że kierowcy przeglądają portale społecznościowe (kobiety – 23%, mężczyźni – 19%). Najczęściej błędy mające wpływ na bezpieczeństwo jazdy popełniają kierowcy Europy Zachodniej, a dokładniej Francji, Luksemburga i Holandii. Szczególną ostrożnością w tej kwestii wykazują się mieszkańcy USA. Do korzystania portali społecznościowych przyznaje się tylko 1% badanych Polaków, co daje nam przedostatnie miejsce w rankingu. W porównaniu do 25% Holendrów to bardzo mały odsetek.


 



Poza używaniem telefonów komórkowych, kierowcy często sięgają po picie (42%), jedzenie (37%), palenie papierosów (10%). Zdarza się nawet, że kierowcy łączą prowadzenie pojazdu z czytaniem (6%), nakładaniem makijażu (2%) czy nawet goleniem (1%).
Instytucje państwowe czy managerowie firm kładą szczególny nacisk na przypominanie o zagrożeniach płynących z korzystania z telefonów podczas jazdy oraz zwracają uwagę na inne czynniki mające wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym.



Instytut Transportu Politechniki i Uniwersytetu Stanu Wirginia przeprowadził badania, które wskazują, że ryzyko wypadku podczas wykonywania dodatkowych czynności wzrokowo – manualnych (jak choćby sięganie po telefon komórkowy czy wybieranie numeru telefonu) wzrasta trzykrotnie! Badanie jednoznacznie potwierdzają, że rozkojarzenie kierowcy ma przełożenie na realne zagrożenie w ruchu drogowym.


Źródło: Polska Dziennik Bałtycki z 29.01.2015 r.

Zwiń

Rozwiń

Bezpieczniej dla rowerzystów i motocyklistów data 30.01.2015

Jaguar oraz Land Rover pracują nad technologią mającą na celu ostrzeganie kierowców samochodów o zbliżającym się rowerzyście czy motocykliście. Przy pomocy czujników wykrywających zbliżających się cyklistów, kierowca pojazdu ma być informowany o ryzyku zderzenia. System audio ma ostrzegać dźwiękiem dzwonka rowerowego, sygnałami świetlnymi we wnętrzu pojazdu, czy przez wibracje fotela w okolicy barku, po której stronie znajduje się kolarz czy motocyklista. Dodatkowo w planach znajduje się wprowadzenie w drżenie klamki pojazdu, jeśli do samochodu zbliża się rowerzysta czy motocyklista, co ostrzeże kierowcę przed otwarciem drzwi tuż przed właścicielem pojazdu dwukołowego.



Wszelkie te prace mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa cyklistów na drogach, dla których zderzenie z samochodem często kończy się ciężkim kalectwem czy śmiercią.


Źródło: Tygodnik motoryzacyjny „Motor”, nr 5/2015.

Zwiń

Rozwiń

Możliwy wzrost wysokości mandatów karnych dla kierowców data 29.01.2015

Rząd, chcąc zdyscyplinować kierowców, przygotował projekt zmian w przepisach prawnych. Różnice w sposobie karania kierowców za łamanie przepisów miałby dotyczyć następujących kwestii:
1. Planuje się, by wysokość mandatów była uzależniona od średniego krajowego wynagrodzenia za pracę (obecnie wynosi ono ok. 3,8 tys. zł), co oznacza, że wysokość mandatu zmieniać się będzie co roku wraz ze zmianą wysokości średniej pensji. Przekroczenie prędkości poza terenem zabudowanym o 50 km/h będzie wiązała się z mandatem wysokości 20% średniej pensji, tj. ok. 760 zł. W terenie zabudowanym to już 40% średnich zarobków krajowych, a więc 1520 zł!
2. Zmiany dotkliwiej odczują również kierowcy, którzy notorycznie łamią przepisy ruchu drogowego, mianowicie przy czwartym popełnionym wykroczeniu mandat wzrośnie o 50%, a więc nawet do 2280 zł.
3. Straż miejska zostanie pozbawiona prawa do korzystania z fotoradarów. Nad urządzeniami stacjonarnymi pieczę przejmie Inspekcja Transportu Drogowego, a z urządzeń przenośnych będą mogli korzystać tylko funkcjonariusze Policji.
4. Zmienić się ma również sposób karania za wykroczenia zarejestrowane przez fotoradary. Obecnie właściciel pojazdu, który pożyczył samochód innej osobie, która popełniła przewinienie i zostało ono zarejestrowane przez urządzenie monitorujące, musiał podać dane kierowcy. Do zadań ITD. lub straży miejskiej należało uzyskanie oświadczenia o przyznaniu się do winy. Po proponowanych zmianach, to właściciel auta musi sam zdobyć oświadczenie kierowcy o przyznaniu się do winy. Jeśli właścicielowi pojazdu się to nie uda lub jeśli nie stawi się n a wezwanie, zostanie on automatycznie obciążony karą administracyjną. Należy tutaj pamiętać, że przy trzeciej karze, jej wysokość wzrośnie o 50% niż ta, uwzględniona w taryfikatorze.



Co prawda to dopiero projekt zmian, jednak trafił on już do Sejmu i jeśli spotka się pozytywnym odbiorem osób rządzących, może wejść w życiu już za kilkanaście tygodni.


Źródło: Tygodnik motoryzacyjny „Motor”, nr 5/2015.

Zwiń

Rozwiń

Odśnieżanie pojazdu data 21.01.2015

Odśnieżając samochód z włączonym silnikiem narażamy się na ukaranie mandatem. W jakiej wysokości?


 



Duży mróz szybko wychładza wnętrze samochodu. Dlatego oczekujący w pojeździe kierowcy w zimowych warunkach co jakiś czas włączają silnik, by ogrzać schłodzony przedział pasażerski.
Wielu właścicieli samochodów, uruchamia silnik także rano, by szybciej zeskrobać lód z szyb. Ale takie zachowanie może skutkować mandatem.


 



Mandat z odśnieżanie przy włączonym silniku
Lepiej nie pozwalać sobie na zbyt długi postój z włączonym silnikiem. Zabroniony jest bowiem postój na terenie zabudowanym, niewynikający z przepisów ruchu drogowego, trwający więcej niż jedną minutę. Na kierowcę, który się do tego nie dostosuje czeka mandat w wysokości 100 zł. Ale spokojnie, jeżeli włączony silnik ma nam po prostu pomóc w odśnieżeniu auta, to jest to oczywiście uzasadnione. Sytuacja wygląda jednak inaczej jeżeli siedzimy zbyt długo w aucie tylko po to, aby się ogrzać lub oddalamy się od pojazdu. Zgodnie z art. 60 kodeksu drogowego kierowca nie może oddalać się od pojazdu, którego silnik jest w ruchu. Zabrania się również stwarzania uciążliwości związanych z nadmierną emisją dwutlenku węgla oraz hałasem.


 



Mandat za nieodśnieżony samochód
Zaśnieżone auto również może przyczynić się do otrzymania mandatu. Zgodnie z art. 66 Ustawy prawo o ruchu drogowym pojazd, który uczestniczy w ruchu ma być tak wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu, nie naruszało porządku ruchu na drodze i nie narażało kogokolwiek na szkodę. Ponadto kierowca musi mieć zapewnione odpowiednie pole widzenia oraz pewne i wygodne posługiwanie się urządzeniami do hamowania, kierowania, sygnalizacji i oświetlenia drogi. – Co prawda nie jest to więc ujęte wprost, że za zaśnieżone auto grozi mandat, niemniej jednak zalegający na samochodzie śnieg może ten przepis naruszać, a za to grozi już kara w wysokości od 20 do 500 zł. – mówi Agnieszka Kaźmierczak, operator systemu Yanosik – Trzeba więc koniecznie zadbać o to, aby szyby nie były zaszronione, reflektory brudne, a dach przykryty śniegiem. Przy hamowaniu istnieje ryzyko nagłego osunięcia się śniegu na przednią szybę, a przy dużych prędkościach może on zostać zwiany na szybę samochodu jadącego za nami – dodaje. Warto też pamiętać o tym, żeby odśnieżyć również tablice  rejestracyjne, gdyż za ich zasłanianie można otrzymać mandat w wysokości 100 zł oraz 3 punkty karne.



Źródło: http://mojafirma.infor.pl/

Zwiń

Rozwiń

Progi zwalniające data 16.01.2015

Jak skutecznie uspokoić ruch drogowy? Sprawdzoną i popularną metodą jest montaż progów prędkościowych na drogach. To rozwiązanie ma wiele zalet – wymusza na kierowcach ograniczenie prędkości, powoduje mniejsze natężenie ruchu, a do tego jest tanie w montażu. Chociaż często kierowcy narzekają na progi prędkościowe, to jednak takie rozwiązanie niewątpliwie poprawia bezpieczeństwo na drodze.


 



Gdzie spotkamy progi?
Progi zwalniające można stosować w miejscach, w których z powodów bezpieczeństwa konieczne jest wymuszenie ograniczenia prędkości pojazdów, m.in. w okolicach szkół, przedszkoli, szpitali, na osiedlach. Próg powinien mieć maksymalnie 10 cm wysokości. To optymalna wysokość, bowiem z jednej strony zmusza kierowcę do znaczącego zmniejszenia prędkości, a z drugiej, o ile kierowca zwalnia do zalecanej prędkości, jest bezpieczna dla zawieszenia. Próg prędkościowy, potocznie nazywany „śpiącym policjantem” spotkamy tylko na obszarze zabudowanym poza drogami głównymi. Nie można umieszczać progów spowalniających na łuku, w odległości mniejszej niż 40 m od skrzyżowania albo bliżej niż 30m od przejścia dla pieszych, chyba że pasy umieszcza się na progu.
Konieczne jest także właściwe oznakowanie progów i użycie w tym celu pionowego znaku ostrzegawczego A-11a. Nie wymaga się postawienia znaku ostrzegawczego tylko na terenie osiedli mieszkalnych.


 



Kłopotliwe, ale bezpieczne spowalniacze
Nie ulega wątpliwości, że progi prędkościowe skutecznie powstrzymują kierowców przed pokonywaniem trasy z dużą prędkością. Bywają jednak bardzo kłopotliwe i przy zbyt szybkiej jeździe mogą spowodować uszkodzenia samochodu. Jeśli kierowca nie zwolni przed garbem, może zarysować podwozie swojego samochodu, a nawet uszkodzić miskę olejową, zderzak czy zawieszenie – ostrzegają trenerzy Szkoły Jazdy Renault. Warto patrzeć na oznaczenia, bowiem przeoczenie znaku ostrzegającego o progu może skończyć się koniecznością naprawy auta. Jeśli zauważymy próg w ostatniej chwili, nie hamujmy w trakcie pokonywania go. Dużo bardziej obciążasz wtedy zawieszenie – tłumaczy Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault.


  
Kierowcy jadący z dużo mniejszą prędkością, zachowujący bezpieczeństwo w okolicach szkół, szpitali oraz na terenach osiedli to nie jedyna zaleta progów prędkościowych. Dodatkowo garby powodują mniejsze natężenie ruchu, ponieważ kierowcy, mając do wyboru trasę ze spowalniaczami i bez, przeważnie wybiorą to drugie. Skutkiem tego zwiększa się bezpieczeństwo innych uczestników drogi – pieszych, rowerzystów.


 


Źródło: http://www.motofakty.pl

Zwiń

Rozwiń

W jakich krajach europejskich obowiązkowa jest wymiana opon na zimowe? data 14.01.2015

Zbliża się czas ferii w polskich szkołach, planujemy urlopy, by choć kilka dni odpocząć od codziennego zgiełku. Jeśli wybieracie się za granicę, zachęcam do zapoznania się z poniższymi informacjami. Możliwe, że uchroni to Was przed niemiłymi niespodziankami podczas wypoczynku.


 


W Polsce nie ma obowiązku zmiany opon w okresie zimowym. Jednak w niektórych europejskich krajach kierowcy są zobowiązani zmieniać opony na zimowe. W których?


 



Kiedy wymieniać opony na zimowe?
W zeszłym roku w Polsce pojawił się pomysł obowiązkowej wymiany opon na zimowe. Kierowcy mieliby stosować tego typu ogumienie w okresie od 1 listopada do 31 marca. Jednak pomysł w końcu upadł i to wciąż od kierowców zależy, czy chcą wymieniać opony na zimowe, czy też wolą jeździć na ogumieniu letnim.
Pomimo braku obowiązku wymiany opon na zimowe, zaleca się, aby dokonać tego już w momencie, w którym temperatura w trakcie dnia spadnie poniżej 7 stopni Celsjusza. Ogumienie przystosowane do śniegu i niższych temperatur zapewni nam dużo lepszą przyczepność w trudnych warunkach pogodowych. – Odpowiedni skład mieszanki sprawi, że opona nie stwardnieje przy niższych temperaturach, a konstrukcja bieżnika zapewni odpowiednią trakcję – mówi Filip Fischer, Kierownik Działu Obsługi Klienta w Oponeo.pl.


 



W których krajach jest obowiązek zmiany opon na zimowe?
W Europie zdecydowana większość państw uregulowała przepisy związane z wymianą opon na zimowe. Taki obowiązek istnieje między innymi w Niemczech, Austrii, Norwegii, Szwecji, Czechach, Słowacji, Litwy, Łotwy, Estonii, Rumunii, czy też Turcji, gdzie zima nie należy do najostrzejszych. Kierowcy nie muszą wymieniać opon na zimowe w Holandii, Belgii, Danii, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Portugalii, Bułgarii, Macedonii, Albanii i Grecji. Osobne przepisy obowiązują we Francji, Hiszpanii, Szwajcarii, Włoszech i Czarnogórze, gdzie normalnie nie ma obowiązku wymiany opon na zimowe, ale są określone konkretne warunki, w których kierowcy muszą to robić, np. w Alpach Francuskich lub gdy wymagają tego znaki drogowe.
U naszych zachodnich sąsiadów odpowiedni przepis wprowadzono 4 grudnia 2010 roku. Co ciekawe – chociaż w Polsce pomysł spotkał się z dużym sprzeciwem społeczeństwa – w Niemczech aż 93 proc. ankietowanych poparło nowe przepisy, a prawie połowa, bo 49 proc. opowiedziało się za tym, aby okres zimowy wydłużyć także na październik oraz kwiecień.
O zmianę przepisów w Niemczech apelował między innymi instytut ADAC, który zajmuje się testowaniem opon. W licznych testach udowodniono, że opona zimowa sprawuje się znacznie lepiej na śniegu lub nawet przy niższej temperaturze, co z kolei przekłada się na większe bezpieczeństwo na drodze.
Według danych Unii Europejskiej, w większości krajów, w którym jest obowiązek wymiany opon na zimowe jest dużo mniej zgonów przypadających na milion mieszkańców, które wynikają z wypadków drogowych. Polska, pomimo ciągłej poprawy, cały czas notuje pod tym względem jeden z najgorszych wyników w UE.



Źródło: Materiały prasowe Oponeo.pl


 

Zwiń

Rozwiń

Podpisywać mandat czy nie? data 15.12.2014

Sytuacja jest znana – chwila nieuwagi, zagapienie, a może ukryty w krzakach radiowóz z panem dzierżącym w dłoni radar i gotowe. Otrzymujemy mandat. Jednak czy musimy go przyjąć? Nie zawsze. Zatem – podpisywać go czy nie? Sytuacje są różne. Zobaczmy jakie mamy wyjścia i przeanalizujmy możliwe scenariusze postępowania. Przekonajmy się też, co grozi za każdą z decyzji, a co możemy zyskać nie podpisując mandatu.


Pierwszy scenariusz – niewinność
W tym przypadku sprawa jest prosta – nie podpisujemy. Co zyskujemy? Przede wszystkim sam mandat nabiera mocy dopiero wtedy, gdy jest podpisany przez kierowcę. Ni mniej, ni więcej, tylko własnoręcznym podpisem przyznajemy się do popełnienia wykroczenia. Jeżeli jednak jesteśmy pewni, że mamy czyste sumienie, zastanówmy się zanim chwycimy za długopis. Przede wszystkim pamiętajmy, że mamy prawo do odmówienia podpisania (stosowną formułkę informacyjnie wygłasza funkcjonariusz). Możemy nie zgodzić się z policjantem. Oczywiście, wtedy sprawa trafia do sądu rejonowego (właściwego dla miejsca popełnienia wykroczenia). Nie musi ruszyć od razu, gdyż na przekazanie sprawy do sądu policja ma rok. Później możemy liczyć na przedawnienie, ale na to szansa jest niewielka.


W sądzie dokładnie zostanie rozpatrzona sprawa, jej okoliczności, będziemy musieli stawić się i złożyć wyjaśnienia, podobnie funkcjonariusz który nas „złapał”. Możliwa jest także obecność świadków, jeżeli tacy byli. Oceniony zostanie stopień szkodliwości społecznej wykroczenia. Sprawa kolejna, to wymiar ewentualnej kary – sądy nie mają „taryfikatorów mandatów”, zatem może się ona różnić znacznie od tej określonej przez policjanta. Efekt? Możemy zapłacić (jeżeli orzeczona zostanie nasza wina) znacznie więcej. W teorii to nawet kilka tysięcy złotych. Jednak zazwyczaj kara jest porównywalna z wysokością mandatu. Jeżeli przegramy, będziemy musieli także zapłacić koszty procesu. Podsumowując – możemy nie przyjąć mandatu, ale tylko wtedy kiedy nie zawiniliśmy, a najlepiej wtedy, kiedy będziemy jeszcze w stanie to udowodnić.


Drugi scenariusz – odwołanie od mandatu, czyli co?
 Dobrze, przyjęliśmy mandat, podpisaliśmy, ale po zastanowieniu dochodzimy do wniosku, że nie przekroczyliśmy prawa. Co wtedy? Możemy się od mandatu odwołać. Pamiętajmy, że nasz podpis nie zawsze jest ostateczną decyzją. Czasem mamy jeszcze pole manewru. Są jednak obwarowania – odwołać się możemy tylko w przypadku gdy czyn, za który otrzymaliśmy mandat, nie był wykroczeniem. Należy złożyć odwołanie do sądu odpowiedniego dla miejsca zdarzenia. Mamy na to 7 dni od momentu wystawienia mandatu. Sąd zbada jedynie i orzeknie, czy mandat został wystawiony za czyn, który w świetle prawa nie jest wykroczeniem.


Trzecie scenariusz – fotoradar robi zdjęcie, a ja mu nie wierzę
Kolejny wariant to tak uwielbiane przez wszystkich kierowców fotoradary. Nieomylne, bezwzględne i wszędobylskie. Czyżby? Nie zawsze. Im również zdarzają się błędy. Bezduszne maszynerie mogą nas złapać tylko i wyłącznie w przypadku dwóch rodzajów naruszeń: przekraczanie dopuszczalnej prędkości oraz niestosowanie się do sygnałów świetlnych. Procedura wygląda następująco – fotoradar robi zdjęcie i na adres właściciela pojazdu wysyłane jest oświadczenie do wypełnienia. Tutaj możliwe scenariusze postępowania są różne. Możemy po prostu przyznać się do wykroczenia, przyjąć mandat i zapłacić. Jednak mamy również możliwość nie zgodzić się i odmówić jego przyjęcia. Jeżeli nie my prowadziliśmy auto, należy wskazać osobę, która wówczas kierowała pojazdem. Możemy też odmówić wskazania osoby kierującej i przyjąć mandat za taki czyn, dzięki czemu nie otrzymamy punktów karnych, a jedynie zapłacimy karę.


www.moto.wp.pl
?

Zwiń

Rozwiń

Zalety nauki jazdy zimą data 13.12.2014

Panuje powszechne przekonanie, że zima jest złym okresem do zdawania egzaminu państwowego. Okazuje się jednak, że łatwo jest zmienić zdanie po zasięgnięciu opinii u najlepiej poinformowanych, czyli egzaminatorów. Otwarcie przyznają oni, że zdawalność zimą jest wyższa niż średnia z całego roku!
Prowadzenie samochodu latem nie sprawi najmniejszych trudności jeśli nauczymy jeździć się w ekstremalnych warunkach. W przypadku ukończenia kursu w miesiącach zimowych, gdy prowadzenie samochodu wymaga większej wprawy i koncentracji, możemy nie obawiać się o nasze umiejętności, gdyż już na kursie poznamy większość zagrożeń oraz sposobów na radzenie sobie z pojazdem.Wg. statystyk DSA wskaźnik zdawalności wyższy jest jesienią i zimą, a każdy kto przeszedł szkolenie w trudnych warunkach jest kierowcą wszechstronnie przygotowanym do jazdy i posiada większe umiejętności od tych którzy kurs prawa jazdy zrobili w lecie. W okresie jesienno-zimowym też łatwiej umówić się z instruktorem, krócej czeka się na egzaminy.
Osoby które decydują się na kurs jesienią nie mają potem problemów z jazdą w trudnych warunkach, wiedzą dokładnie, co robić, gdy mają do czynienia  z mgłą, opadami, niską temperaturą, gorszą widocznością.  Wiedzą, jak jeździć w ciemności, jak korzystać ze świateł, wycieraczek, ogrzewania. Co robić, gdy samochód ślizga się na drodze, gdy trzeba pokonać podjazd, ostry zakręt itd.
Zimowa aura wymusza wolniejszą jazdę. Hałdy zalegającego śniegu i ograniczona powierzchnia jezdni nie sprzyjają osiąganiu maksymalnych dopuszczalnych prędkości w mieście. To z kolei przekłada się na wydłużenie realnego czasu, w którym można podjąć decyzję o manewrze w ruchu drogowym. Efektem tego jest ograniczenie ilości tras egzaminacyjnych do tych najlepiej odśnieżonych i po prostu bezpiecznych.
Nieodzownym elementem zimowego krajobrazu na polskich drogach jest błoto pośniegowe. Powoduje ono nie tylko ryzyko poślizgu, ale zmusza też kierującego do zwrócenia jeszcze większej uwagi na pieszych celem uniknięcia ochlapywania  ich zwłaszcza w okolicach przejść i przystanków.
Jeżdżąc autem zimą przeważnie mamy problemy z przyspieszaniem, hamowaniem, poślizgami czy wyjechaniem z koleiny. Trudno tu oczekiwać od początkującego posiadacza prawa jazdy, że będzie automatycznie wiedział, w jaki sposób powinien się zachować w takich sytuacjach i jak opanować samochód.


Osoby, które wiele lat nie prowadziły samochodu i myślą o powrocie za kierownicę, powinny wykupić przed nadejściem zimy pakiet dodatkowych jazd z ekspertem, który doradzi i podpowie, jak zachować się na drodze, gdy warunki nie są komfortowe.


Przydatne może być też wykupienie pakietu dodatkowych jazd doszkalających z bezpiecznej jazdy po zmroku.


 Źródło: internet
?

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Polacy nie lubią fotoradarów data 13.12.2014


Przepisy są przez polskich kierowców traktowane raczej jako wskazówka dotycząca prowadzenia, niż bezpośrednie nakazy i zakazy, których należy się ściśle trzymać. Do poskromienia zapędów naszych rodaków trzeba więc było zbudować system automatycznej kontroli prędkości. Fotoradary nie cieszą się u nas jednak dobrą opinią.


Blisko 30 proc. respondentów ocenia fotoradary zdecydowanie negatywnie, a prawie 50 proc. raczej negatywnie. Do urządzeń tych zdecydowanie pozytywne nastawienie ma tylko 1 proc. ankietowanych, a raczej pozytywne 6 proc. Pozostałych 16 proc. zapytanych nie ma na ich temat zdania. Dlaczego Polacy mają taką opinię o urządzeniach, które - przynajmniej w teorii - mają zwiększać bezpieczeństwo na drogach?


 Przede wszystkim chodzi o miejsca, w których są one ustawiane. Aż 50 proc. respondentów zapytanych w badaniu przeprowadzonym na zlecenie GITD uważa, że urządzenia te są przede wszystkim sposobem na finansowe wsparcie budżetów. Według nich fotoradary montowane są tam, gdzie łatwo można przyłapać kierowców na przekraczaniu dozwolonej prędkości, a nie tam, gdzie rzeczywiście mogłyby się przyczynić do poprawy bezpieczeństwa. Co ciekawe, aż 94 proc. zapytanych uważa, że powinny one stać w pobliżu szkół i przedszkoli, a dla 85 proc. odpowiednim miejscem są przejścia dla pieszych.


W ciągu jedenastu miesięcy 2014 roku przy pomocy fotoradarów przyłapano na wykroczeniach 1,2 mln kierowców. Na tej podstawie nałożono 328 tys. mandatów. Mimo to Polacy przychylnie odnoszą się do takich urządzeń - o ile rzeczywiście chronią pieszych bądź innych uczestników dróg. Wszystko wskazuje jednak na to, że nasi rodacy w taki cel stosowania fotoradarów po prostu nie wierzą.


Źródło: tb, moto.wp.pl ?

Zwiń

Rozwiń

Jak szybko zimą w mieście data 25.11.2014

Zima nie sprzyja szybkiej jeździe. Zazwyczaj na przełomie grudnia i stycznia kierowcy muszą już mierzyć się z zaśnieżoną i oblodzoną jezdnią, więc większość z nich odruchowo zdejmuje nogę z gazu. 


By odpowiedzieć na pytanie jak jeździ się zimą, przeprowadzono badania, polegające na śledzeniu samochodowych urządzeń GPS w promieniu pięciu kilometrów od centrum miast w godzinach porannego i popołudniowego szczytu. Przebadano w ten sposób 14 miast, a różnica pomiędzy najwolniejszym i najszybszym wynosi 13,5 km/h. Okazuje się, że najlepiej jeździ się w Katowicach, Opolu i Lublinie, a najwolniej we Wrocławiu, Krakowie i Poznaniu.


Średnie prędkości jazdy z całą pewnością obniżą się, gdy zapanuje zimowa aura. Kierowcy nie tylko będą jeździć wolniej, ale też z obawy przed możliwym oblodzeniem na skrzyżowaniach wcześniej rozpoczynać hamowanie. Jak pokazują policyjne statystyki, paradoksalnie zima okazuje się jednak najbezpieczniejszą porą roku na drogach. Co prawda ze względu na trudne warunki stłuczki zdarzają się znacznie częściej niż latem, ale poważne wypadki należą do rzadkości.


Choć mieszkamy w Unii Europejskiej, przepisy dotyczące niektórych spraw są diametralnie różne w poszczególnych państwach. Tak właśnie jest z obowiązkiem jazdy na oponach zimowych. I nic w tym dziwnego. Warunki, z jakimi o tej porze roku kierowca musi mierzyć się w konkretnych państwach, są bardzo różne. Nim wybierzemy się w podróż po kontynencie, warto zaznajomić się z przepisami. W przeciwnym wypadku ryzykujemy sporym mandatem.


 Dyskusja na temat tego, czy warto inwestować w zimowe ogumienie, trwa w Polsce od kilkunastu lat i trzeba przyznać, że wciąż przybywa osób, których nie trzeba do tego przekonywać. Jeśli wybieramy się na zachód lub południe Europy, jest to wręcz konieczność. Bez odpowiednich opon nie przejedziemy w zgodzie z przepisami terytorium naszych sąsiadów. W Czechach i na Słowacji określono okresy, w których „zimówek” wymaga prawo. W Niemczech należy mieć ogumienie odpowiednie do warunków drogowych, a to oznacza, że zimą nie warto ryzykować przekraczania granicy na letnich oponach. Państw, w których zimowego ogumienia bezwzględnie wymagają przepisy, jest więcej, a oprócz Szwecji, Norwegii, Finlandii, Austrii i Słowenii - co jest raczej dość oczywiste - do tej grupy należą również: Rumunia, Serbia i Chorwacja.



Źródło: tb/sj/tb, moto.wp.pl

Galeria zdjęć:

prędkość zimą

Zwiń

Rozwiń

Bezpieczna jesień data 09.11.2014

Trwająca w najlepsze jesień jest szczególnie niebezpieczną porą roku dla kierowców. Podpowiadamy, jak się poruszać na drodze w tym trudnym okresie.


Mgła, mokre drogi, wichury, zmiana kierunku wiatru i ciemność wpływają na wzrost zagrożenia. Statystyka urzędowa pokazuje, że na okres od września do grudnia przypada większa liczba wypadków niż przeciętnie. Już niewielkie opady deszczu mogą zmienić drogi w ślizgawki. Może tutaj pomóc tylko wolniejsza jazda i wkalkulowanie dłuższej drogi hamowania. Jeśli samochód na suchej jezdni przy prędkości 80 km/h potrzebuje około 53 metry do zatrzymania, to na mokrej nawierzchni potrzebuje już 72 metry, a więc droga hamowania wydłuża się o około 1/3. Na zabrudzonej nawierzchni ten odcinek może być jeszcze dłuższy.


Jeśli mgła lub deszcz ograniczają widoczność to że należy zdjąć nogę z dźwigni przyspieszenia, utrzymywać odpowiedni odstęp i włączyć światła. Według Kodeksu drogowego prędkość poruszania się w takich przypadkach nie może być liczbowo większa niż zasięg widoczności. Oznacza to, że gdy widoczność wynosi tylko 50 metrów to nie wolno przekraczać prędkości 50 km/h. Prędkość należy ograniczyć w taki sposób, aby możliwe było zatrzymanie pojazdu w zakresie dostępnej widoczności. Tylne światła przeciwmgielne wolno włączyć tylko wtedy, gdy widoczność spadnie poniżej 50 metrów. Podczas wichury lepszym rozwiązaniem jest przesunięcie planowanego wyjazdu do momentu, gdy pogoda się uspokoi. Gdy wichura zastanie nas w trasie, należy jak najszybciej poszukać schronienia na bezpiecznym parkingu. W razie silnego wiatru i silnych opadów należy trzymać się zasady: poruszamy się ostrożnie, powoli i w razie konieczności przerywamy podróż. Eksperci ostrzegają także przed wjeżdżaniem do zalanych tuneli.


Bardzo ważne jest przeprowadzenie kontroli oświetlenia. Podczas przeprowadzonego w 2013 r, przez DEKRA testu oświetlenia 35,2 proc. pojazdów wykazywało usterki. W pochmurne dni, o zmierzchu i o zmroku brak sprawnych reflektorów jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ nieoświetlone pojazdy, auta oślepiające innych uczestników ruchu drogowego czy samochody z przepalonym jednym reflektorem stwarzają duże zagrożenie. Dla dobrej widoczności konieczne są także czyste szyby i działające wycieraczki. W okresie jesienno-zimowym należy więc regularnie kontrolować oświetlenie i niezwłocznie usuwać zaobserwowane usterki. Podczas wymiany żarówki należy zwracać uwagę na prawidłową pozycję montażu, aby reflektor nie powodował oślepiania.


W okresie jesiennym kierujący samochodami przejeżdżając w pobliżu obszarów leśnych w porze rannej i wieczornej powinni liczyć się z wędrówkami dzikiej zwierzyny. Na zagrożonych odcinkach dróg należy poruszać się szczególnie ostrożnie i z mniejszą prędkością. Jeśli na jezdnię wtargnie dzikie zwierzę należy hamować, użyć sygnału dźwiękowego i włączyć światła mijania, ale nie należy próbować ominąć zwierzyny. Jeśli dojdzie do kolizji, z uwagi na możliwość infekcji i niebezpieczeństwo odniesienia ran zaleca się nie dotykać zwierzyny. Miejsce wypadku należy zabezpieczyć i poinformować policję. Jako środek dowodowy dla ubezpieczenia AC nie należy pobierać próbek sierści oraz krwi znajdujących się na pojeździe - wystarczy je tylko sfotografować.



Źródło: moto.wp.pl?

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Wakacje a prędkość w miastach data 29.09.2014

Pierwszy dzwonek już za nami. Rozpoczął się nowy rok szkolny. Efekt? Na ulice polskich miast triumfalnie powróciły korki. Sprawdziliśmy gdzie jest najgorzej.


 Koniec wakacji dla uczniów oznacza konieczność powrotu do szkolnych ławek, dla rodziców – powrót z urlopu wprost do firmowego biurka. Gęstnieje ruch na drogach. Z badań przeprowadzonych przez specjalistów z serwisu Korkowo.pl wynika, że wraz z pierwszym dzwonkiem ruch w miastach uległ zwiększeniu.
Porównano prędkości, osiągane przez pierwsze dni września z prędkościami, rejestrowanymi w samym środku wakacji. Najgorzej w zestawieniu wypadł Wrocław: o ile w wakacje kierowcy jeździli tam z prędkością ledwo przekraczającą 28 km/h; we wrześniu, prędkościomierze oscylują już wokół 27 km/h. Tylko nieco lepiej przedstawia się sytuacja Krakowa i Poznania – w szczycie wakacyjnego sezonu samochody w centrum przekraczały tam nieznacznie próg 30 km/h, po wakacjach wskazówki prędkościomierzy wskazują okolice 28 km/h.


 więcej na moto.wp.pl

Galeria zdjęć:

wakacje a prędkość w miastach

Zwiń

Rozwiń

Eksperci o polskich drogach data 29.09.2014

Statystyki mówią:
3357 osób w 2013 r. zginęło w Polsce w wypadkach. Dekadę wcześniej (2003 r.) ofiar było aż 5640. Pozytywne zmiany są widoczne, ale liczba ofiar nadal jest porażająca i jest jedną z najwyższych w UE. Zdaniem niezależnych ekspertów - redaktorów naczelnych pism motoryzacyjnych oraz zarządzajacych serwisami internetowymi związanymi z motoryzacją - zawodzi zarówno inftastruktura jak i ludzie i edukacja.
Do nich właśnie skierowane zostały następujące pytania:
1. Dlaczego na polskich drogach jest tak niebezpiecznie?
2. Co zrobić, by to poprawić?


A oto ich odpowiedzi:
Stanisław Sewastianowicz, Auto Świat
 1. Winne jest słabe przygotowanie kierowców, zwłaszcza początkujących, do jazdy w codziennych warunkach. Kurs teoretyczny robi się zwykle w jeden dzień. Nie lepiej wygląda nauka praktycznej jazdy. Brakuje badań psychologicznych eliminujących osoby, które nie powinny prowadzić aut czy motocykli. A jak widać na drogach, jest ich niemało. Ze słabego przygotowania czy wcześniej niewykrytej agresji wynikają: nadmierna prędkość, jej niedostosowanie do warunków na drodze i wszystkie najważniejsze przyczyny wypadków.
 2.a) Trzeba dokonać głębokiej reformy kursów nauki jazdy: praktycznej i teoretycznej. Potrzebne są szkoły, kluby czy inne instytucje, w których można by podnosić kwalifikacje już po uzyskaniu prawa jazdy. Najwięcej wypadków powodują młodzi kierowcy. W wielu krajach Europy przez pierwsze lata są oni objęci nadzorem. Dlaczego nie u nas?
  b)Inżynierowie projektujący drogi powinni zwiększyć nacisk na bezpieczeństwo. Np. w Szwecji drogi są tak zaprojektowane, że zwężeniem czy rondem wymuszają na kierowcach wolniejszą jazdę w szczególnie niebezpiecznych miejscach.
Krzysztof Burmajster, Motor/ Auto Moto
 1. Bezpieczeństwo na polskich autostradach osiągnęło poziom europejski. Mimo niewielkiego doświadczenia kierowców i braku szkolenia na kursach prawa jazdy. To dowodzi wpływu infrastruktury na bezpieczeństwo. Opinia o niebezpiecznych polskich drogach wynika głównie z dużej liczby śmiertelnych ofiar wypadków, ta zaś - z wysokiej liczby zabitych pieszych. A jedno i drugie ze słabego stanu infrastruktury drogowej. Niewystarczająca sieć dróg ekspresowych i autostrad zmusza kierowców do podróżowania drogami krajowymi, po których chodzą piesi. To rodzi ogromne ryzyko kolizji. Efekty widać w statystykach wypadkowych. Piesi giną jednak także w miastach, w których samochody wciąż się poruszają zbyt szybko.  Kolejnym problemem jest niski poziom kultury motoryzacyjnej - agresja, bezmyślność, brak obycia i doświadczenia. Zmiana mentalności i sposobu myślenia wymaga znacznie więcej czasu niż przebudowa dróg.


 2.a) Należy budować więcej lepszych dróg (infrastruktura) oraz obwodnice wyprowadzające ruch tranzytowy poza centra miast.
 b) Nie możemy tolerować agresji i bezmyślności (kultura i prawo).
 c) Musimy podnosić poziom szkoleń oraz kształcić (edukacja).
Martin Śliwa, Moto.pl
 1. Pierwszy powód to, niestety, nadal stan i jakość naszych dróg. Każdy manewr wyprzedzania, każda koleina wypełniona wodą to czynniki, które mogą doprowadzić do wypadku. Drugi to brawurowa jazda i brak doświadczenia większości kierowców.
2.a) Należy rozbudować sieć dróg ekspresowych i autostrad.
 b)Trzeba zmienić system szkolenia kierowców. Na kursach mniej uwagi powinno się poświęcać parkowaniu, a więcej np. opanowaniu sytuacji krytycznych czy kulturze na drodze.
c)Czy się nam to podoba, czy nie, powinny się zmienić kary za wykroczenia. Za granicą, gdzie grożą nam większe grzywny, potrafimy jeździć zgodnie z przepisami.
Lech Potyński, Świat Motocykli
 1. Nasze drogi są przestarzałe i marne. Chodzi nie tylko o jakość nawierzchni, lecz także o oznaczenie, oświetlenie czy nawet rozwiązania inżynieryjne. Bardzo szybko przybywa pojazdów i na drogach jest tłoczno. Ludzie mimo wyjątkowo restrykcyjnego egzaminu na prawo jazdy i tak nie umieją jeździć.Kierowcy lekceważą przepisy, ale to chyba już taka nasza tradycja.
 2.a) Powinniśmy lepiej i nowocześniej szkolić kierowców (więcej praktyki z fachowcami, mniej teorii).
 b) Trzeba edukować (a nie karać) społeczeństwo w kwestii większego przestrzegania przepisów.
 c) Musimy czekać, aż drogi będą lepsze. A ich stan poprawia się cały czas.
Szymon Sołtysik, Top Gear
 1. Jest niebezpiecznie, bo kierowcy nie patrzą na drogę jak na żywy organizm, w którym złe funkcjonowanie jednego elementu (ich samych, innego samochodu, pieszego) może prowadzić do wypadku.
 2.a) Jestem przeciwnikiem hasła, że "przyczyną wypadku była nadmierna prędkość", bo - podobnie jak w przypadku katastrof lotniczych - przyczyn może być (i zwykle jest) kilka. Ale wypadek zaczyna się od człowieka i jego zaniedbań lub bezmyślności.
 b) Kierowcy powinni się starać przewidzieć konsekwencje swoich poczynań oraz manewrów innych uczestników ruchu, trochę jak w szachach.
 b)Nie możemy polegać na elektronicznych systemach jak na aniołach stróżach. Fizyki nie oszukają, ważniejszy jest stan techniczny auta.
 c)Uczestnicy ruchu powinni trochę zmienić styl jazdy: wyjeżdżać 5 minut wcześniej, żeby się nie spieszyć, ewentualnie uprzedzić zawczasu o planowym spóźnieniu, by nie kierować pod presją.
 d) Warto jest wykonać jeden dobry uczynek na drodze dziennie (wpuścić kogoś do kolejki z podporządkowanej, ułatwić komuś wycofanie z ciasnej uliczki, zatrzymać się przed przejściem, widząc zbliżającego się pieszego). To daje sporą satysfakcję i poczucie panowania nad sytuacją.
Michał Brzozowski, Polskanarowery.pl
 1. Miasta budują infrastrukturę rowerową, która bywa chaotyczna i niewygodna. Drogi dla rowerów są nierówne, urywają się nagle, rowerzyści nie wiedzą, jak prawidłowo kontynuować jazdę. Miasta budowane są tak, by sprzyjać samochodom. Ludzie są wygodni i nawet jadąc do pobliskiego sklepu po bułki, chętniej wsiadają w samochód niż na rower. Brakuje bezpiecznych i wygodnych asfaltowych dróg dla rowerów, odseparowanych od ruchu samochodowego. W naszym kraju takie rozwiązania jak pasy dla rowerów, kontrapasy, śluzy rowerowe, strefy tempo 30 są wciąż zbyt rzadkie. Przyczyną wypadków jest też niewiedza. Wielu kierowców nie zna przepisów i niestety to kierowcy są w większości sprawcami wypadków, w których giną zwykle niechronieni użytkownicy dróg (użytkownicy jednośladów, piesi).
 2.a) Trzeba budować przyjazną infrastrukturę, konsultując to z rowerzystami.
 b)Warto edukować wszystkich użytkowników dróg tak, by zgodnie egzystowali na drogach - kierowca, motocyklista, rowerzysta i pieszy. Musimy uczulić kierowców aut na niechronionych użytkowników dróg i uświadomić im, że samochody nie czynią ich uprzywilejowanymi uczestnikami ruchu.
 c) Powinniśmy prowadzić kampanię promującą rower nie tylko dla zdrowia i rekreacji, lecz także jako codzienny środek transportu. Większa liczba rowerzystów to większy poziom bezpieczeństwa na drodze. Kierowca samochodu może przeoczyć jednego rowerzystę, ale już na pewno nie cały peleton.


źródło: Eksperci o polskich drogach [JAZDA POLSKA] Artur Włodarski  01.09.2014
http://wyborcza.biz

Galeria zdjęć:

bezpieczeństwo na polskich drogachnajbardziej niebezpieczne drogi

Zwiń

Rozwiń

Po alkoholu za kółko - wiesz czym ryzykujesz? data 28.08.2014

Czy wiesz, jak wiele ryzykuje kierowca, który prowadzi po alkoholu? Oprócz tego, że naraża na śmiertelne niebezpieczeństwo siebie, pasażerów i innych użytkowników ruchu drogowego, grożą mu poważne problemy z prawem. Kary dla pijanych kierowców w Polsce są surowe.


 Kierowca z zawartością alkoholu w organizmie, która wynosi lub prowadzi do stężenia we krwi od 0,2 do 0,5 promila (albo zawartością alkoholu w wydychanym powietrzu od 0,1 mg do 0,25 mg alkoholu w 1 dm3) , popełnia wykroczenie z art. 87 kodeksu wykroczeń.  Grozi mu kara grzywny do 5000 zł,  a nawet kara aresztu (do 30 dni) oraz zakaz prowadzenia pojazdów . Warto wyjaśnić, że sformułowanie „prowadzi do” dotyczy przypadku, w którym kierujący pił alkohol na krótko przed tym, jak usiadł za kierownicą (wypita substancja nie zdążyła jeszcze w całości przeniknąć do krwioobiegu).


 Kierowca prowadzący w stanie nietrzeźwości – gdy zawartość alkoholu przekracza lub prowadzi do 0,5 promila – podlega karze na podstawie art. 178a kodeksu karnego. Grozi mu wysoka grzywna, kara ograniczenia albo pozbawienia wolności do lat 2 oraz utrata uprawnień na czas od roku do 10 lat.


 Recydywiści mogą otrzymać wyrok do 5 lat pozbawienia wolności, a sprawcy wypadków, których następstwem jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób – do 12 lat pozbawienia wolności. Jeżeli pijany kierowca powoduje katastrofę w ruchu lądowym, w wyniku której giną ludzie, grozi mu nawet 15 lat więzienia!


 Jeśli następstwem wypadku z udziałem nietrzeźwego kierowcy jest śmierć innej osoby lub ciężki uszczerbek na zdrowiu, sąd orzeka zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na zawsze. Zasada ta obowiązuje także wówczas, gdy sprawca przestępstwa zbiegł z miejsca zdarzenia.


Źródło:http://www.powstrzymaj.pl

Zwiń

Rozwiń

Green Drive - kampania społeczna data 17.08.2014

Transport światowy odpowiada za ok. 20% światowej emisji CO2 do atmosfery, przez co negatywnie wpływa na przyrodę i zdrowię ludzi.
Fundacja Trans.org w 2013r. rozpoczęła  z nową kampanią społeczną Green Drive. Inicjatorzy akcji chcą przy jej pomocy wskazać firmom transportowym możliwości obniżenia wydatków na paliwo nawet o 20 proc. Celem kampanii ma być także zmniejszenie negatywnego wpływu samochodów ciężarowych na środowisko naturalne.
 
Każda firma transportowa, która dołączy do akcji może korzystać z bezpłatnych materiałów edukacyjnych dostępnych na stronie internetowej www.green-drive.eu. Materiały edukacyjne w postaci filmików wideo, kursów internetowych oraz poradników prezentują sprawdzone sposoby na oszczędzanie paliwa.
Ponadto organizatorzy oferują przewoźnikom darmowe szkolenia z ekonomicznej jazdy dla kierowców zawodowych. Z kolei na właścicieli firm, księgowych i osób zarządzających transportem czeka kompleksowe szkolenie z oszczędzania paliwa, które obejmie nie tylko ecodriving, ale również takie tematy jak: aerodynamika pojazdu, mocowanie ładunku, przygotowanie pojazdu do trasy, planowanie trasy itp. Również te szkolenia są darmowe.
Kampania społeczna Green Drive prowadzona jest przez Fundację Trans.org, która organizuje także inne akcje skierowane dla branży transportowej: Rzetelny Przewoźnik oraz Zdrowy Kierowca. Szczegóły na stronie www.trans.org.



źródło:http://greentruck.eu??

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Hypermilling data 17.08.2014

hyperNazwa narodziła się w USA, ale szybko dotarła do Europy. Hypermiling polega na jak najbardziej ekonomicznej jeździe autem i dzieleniu się wynikami, spostrzeżeniami czy wskazówkami z innymi. W znacznym stopniu zjawisko to opiera się na ekojeździe i jej praktycznym zastosowaniu przez kierowców w celu utworzenia swoistej społeczności proekologicznej,  wypracowującej i stosującej swoisty zbiór zasad i wytycznych.  


Co to jest Hybermiling?


Hypermiling jest najnowszą techniką jazdy wymyśloną przez niejakiego Wayne’a Gerdes’a, która nieco przypomina europejski Ecodriving, ale jest od niego dużo bardziej ekstremalna. Jej celem jest oczywiście obniżenie emisji substancji szkodliwych i spalania.




Jak przygotować auto do efektywnego Hypermilingu?


Samochód, żeby mógł osiągną niskie zużycie paliwa musi być przede wszystkim regularnie serwisowany. Wymiana oleju oraz wszystkich filtrów to zabiegi konieczne dla utrzymania dobrego stanu auta oraz stosowania metody Hypermilingu. Warto również zadbać o właściwe ciśnienie w oponach, jeśli jest zbyt niskie lub za wysokie wówczas nie dość, ze niszczymy ogumienie to na dodatek zwiększy się spalanie naszego auta. Pamiętajmy również o tym, żeby opróżnić samochód ze zbędnego balastu. Zajrzyjmy do bagażnika i wyrzućmy z niego niepotrzebne rzeczy. Przed rozpoczęciem pierwszych kroków w Hypermilingu sprawdźmy nasze średnie spalanie, po to, aby wiedzieć jakie będziemy czynili postępy.


Techniki Hypermiling’u


Pod tym pojęciem kryje się kilka sposobów na ograniczenie apetytu naszego auta na paliwo. Niektóre z nich są praktyczne, inne wydają się być niewykonalne i dość kontrowersyjne.


Po pierwsze, odpowiednio używaj gazu i hamulca - Według Gerdes’a umiejętne korzystanie z pedału hamulca i przyśpieszenia pozwoli zmniejszyć spalanie nawet o 33%. Nie przyśpieszajmy z gazem wciśniętym w podłogę, kiedy widzimy z daleka czerwone światło. Powinniśmy także wystrzegać się niepotrzebnego zatrzymywania auta, lepiej zostawić sobie odstęp i spokojnie toczyć się przez pewien dystans, czekając na zielone światło. Jeśli bowiem takie się zapali wówczas nie będziemy musieli w ogóle się zatrzymywać, dzięki czemu oszczędzimy paliwo, które wykorzystalibyśmy podczas ruszania z miejsca.


Po drugie, wykorzystaj ukształtowanie terenu - zjeżdżając z wyższego wzniesienia odpuśćmy pedał gazu i pozwólmy naszemu autu poddać się prawu grawitacji. Oczywiście musimy być w każdej chwili gotowi użyć gazu lub hamulca.


Po trzecie, wyłączaj silnik - jak wiadomo nie od dziś silnik nawet, gdy nie napędza samochodu to i tak zużywa paliwo. Jeśli na postoju załączymy bieg jałowy (skrzynie automatyczne), wówczas spalanie nieco się zmniejszy. Jednak, aby spalanie naszego auta spadło do zera należy silnik zgasić, forma ręcznego systemu start & stop.W powszechnej opinii panuje przekonanie, że jeśli wyłączymy i następnie uruchomimy naszą jednostkę napędową wówczas zużyje ona więcej paliwa niż gdy zostawilibyśmy ją na chodzie przez kilka minut. To nieprawda! W rzeczywistości jest na odwrót, jeśli czas jego działa przekroczyłby 7 sekund na postoju, wówczas według Hypermiling’u powinniśmy go wyłączyć.


Po czwarte, nie jedź szybko - większość kierowców twierdzi, że prędkość nie ma wpływu na spalanie jeśli utrzymujemy niskie obroty silnika. Bzdura! Niestety ci, którzy dotąd tak myśleli zapomnieli zapewne o oporze powietrza, który rośnie wraz z prędkością powodując większy apetyt na paliwo.


Po piąte, zrezygnuj z komfortu - niestety, chcąc zaoszczędzić musimy godzić się na liczne wyrzeczenia, jednak najbardziej kontrowersyjnym z nich jest wyłączenie wszystkich urządzeń pokładowych, które nie są na potrzebne do jazdy. Klimatyzacja, radio czy podgrzewanie foteli to wszystko według Hypermiling’u znacznie wpływa na podwyższoną konsumpcję paliwa. Według twórcy tego pomysłu Gerdes’a wyłączenie A/C pozwoli zaoszczędzić nawet do 30% paliwa.


Podsumowanie


Hypermiling to dość ekstremalny sposób oszczędzania paliwa, który zyskuje na popularności nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także na całym świecie.


Dzięki zastosowaniu nawet jednej z pięciu wymienionych technik efekty są widoczne już po kilkudziesięciu przejechanych kilometrach. Osoby stosujące te praktyki nazywane są w USA wegetarianami branży motoryzacyjnej.


 Źródło: autokult.pl (A. Kuśmierzak - Hypermiling – amerykański sposób na niskie spalanie)


 



Galeria zdjęć:

hypermiling

Zwiń

Rozwiń

Mandaty, wolniejsza jazda na autostradzie i bez zielonej strzałki data 10.08.2014

 Polska przoduje w UE pod względem liczby śmiertelnych ofiar wypadków drogowych. Od roku realizowany jest program ONZ Światowa Dekada Działań na rzecz Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2012-2020. W związku z tym faktem toczy się dyskusja o tym jak poprawić tą sytuację. Propozycje zmian idą w następujących kierunkach:
- to zaostrzenie kar za wykroczenia drogowe.Kierowcy muszą mieć świadomość, że kara jest szybka i nieuchronna. 
- likwidacji zielonej strzałki, znaku zezwalającego warunkowo na przejazd skrzyżowania przy czerwonym świetle dla skręcających w prawo. Statystyki mówią, że tylko 0,03 proc. kierowców zgodnie z przepisami zatrzymuje się przy zielonej strzałce a w innych państwach nie ma takiego znaku. Faktycznie podobny znak znany jest w Niemczech, tyle że jest umieszczany na tabliczce, i  niemieccy kierowcy narzekają, że mają problemy z polską zieloną strzałką na sygnalizacji świetlnej.
- są też propozycje aby obniżyć limit jazdy na autostradach ze 140 do 130 km/godz., znosząc jednocześnie przepis, który zwalania z kary kierowców przekraczających limity prędkości o 10 km/godz. 
      Warto przypomnieć, że Polska w 2011r. roku zajęła w UE niechlubne pierwsze miejsce pod względem liczby śmiertelnych ofiar wypadków drogowych - poinformowała wiosną Komisja Europejska. Jeszcze w 2010 r. w tej tragicznej statystyce wyprzedzały nas Rumunia, Grecja i Bułgaria. Ale przez rok w tych bałkańskich państwach wskaźnik śmiertelnych ofiar wypadków spadł o jedną szóstą, a u nas wzrósł o 7 proc.
 Polska popsuła też statystyki Unii, która w 2001 r. postanowiła przez dekadę o połowę ograniczyć liczbę śmiertelnych ofiar na drogach. Udało się je zredukować o 43 proc., a w Polsce tylko o 29 proc.
 To także wielki cios w naszą gospodarkę. W 2010 r. wypadki drogowe kosztowały Polskę od 27 do 31 mld zł. -  to kwota równa ok. 2 proc. PKB Polski i większa niż deficyt budżetowy za 2011 r.
   Ze statystyk policji wynika, że najwięcej wypadków jest na dominujących u nas drogach jednojezdniowych z dwoma pasami ruchu w przeciwnych kierunkach. Najwięcej śmiertelnych ofiar wypadków notuje się przy tym w województwie podlaskim, przez które przewala się tabun tirów, a inwestycje drogowe są odwlekane. 



Żródło: http://wyborcza.biz
?

Zwiń

Rozwiń

Sprawdzanie przebiegu podczas kontroli policyjnej? data 10.08.2014

Ze zjawiskiem oszustwa na przebiegu oferowanych na sprzedaż samochodów mamy do czynienia bardzo często. Walkę podjął rząd, a nowy pomysł polityków na wyeliminowanie naciągaczy jest radykalny.
Polskie prawo nie przewiduje odpowiedzialności karnej za zmianę wskazań licznika samochodowego. Najgroźniejszą konsekwencją takiej „korekty” może być odstąpienie od zawartej umowy sprzedaży pojazdu przez nabitego w butelkę klienta. W praktyce trudno jednak udowodnić, że to właśnie poprzedni właściciel dokonał oszustwa. Stawia to nabywców na z góry przegranej pozycji. Ze zjawiskiem tym rząd chce walczyć przy pomocy Centralnej Ewidencji Pojazdów.


Od 1 stycznia 2014 roku diagności dokonujący przeglądów mają obowiązek spisywania stanu licznika. Dane te wprowadzane są do komputerowego rejestru stacji kontroli samochodów, a stamtąd trafiają do Centralnej Ewidencji Pojazdów. Z czasem dane utworzą bogatą bazę informacji na temat użytkowanych na naszych drogach aut. Wówczas zostanie ona udostępniona poprzez internet na takich zasadach, jak ma to miejsce w przypadku już działającej usługi CEP-u o nazwie „historia pojazdu”. Obecnie za jej pomocą możemy sprawdzić liczbę właścicieli samochodu, którym się interesujemy, jego dane techniczne, a także aktualność polisy ubezpieczeniowej i przeglądu technicznego.
System weryfikacji przebiegu oparty o dane pozyskane od diagnostów nie jest jednak do końca pewny. Nie od dziś wiadomo, że u niektórych z nich można wiele załatwić, nie inwestując przesadnie dużej sumy. Dodatkowo wciąż spotyka się problemy z przesyłaniem danych do CEP-u. Nowy system ma być szczelniejszy. Zgodnie z założeniami, do projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym, policjant dokonujący kontroli kierowcy na drodze, będzie miał obowiązek odczytania przebiegu samochodu i wprowadzenia go do rejestru Centralnej Ewidencji Pojazdów. Ma to zapobiec przekłamaniom w bazie danych, poprzez zapewnienie wielokrotnego odczytu danych z różnych źródeł.


Resort spraw wewnętrznych proponuje także, by w CEP znalazły się dane z rejestru zastawów. To rozwiązałoby problem, który dziś kładzie się cieniem na niemalże każdej transakcji zawieranej na rynku wtórnym bezpośrednio z właścicielem auta. By przekonać się, że samochód nie jest zabezpieczeniem kredytu, trzeba złożyć wniosek. Bywa tak, że dane z rejestru zastawów otrzymuje się dopiero po kilkunastu dniach. Dobre samochody w takim czasie często znajdują innego kupca, stąd niewiele osób decyduje się na sprawdzenie zapisów rejestru. Jeśli po zawarciu transakcji okazuje się, że źle trafiliśmy, nabywca pozostaje z problemem i bez pieniędzy.


Zgodnie z założeniem resortu spraw wewnętrznych nowe przepisy mają wejść w życie 4 stycznia 2016 roku. Nowy CEPiK ma ponadto umożliwiać sprawdzenie poprzez internet liczby punktów karnych, ułatwiać opłacenia zaległych mandatów za pomocą przelewu, czy dać pracodawcy narzędzie do skontrolowania ważności deklarowanych przez pracownika uprawnień do kierowania pojazdami. Jako jeden ze wzorów bazy danych o kierowcach i samochodach ministerstwo przywołuje rozwiązanie z Australii, gdzie zmotoryzowani mogą być informowani mailowo o zbliżającym się terminie przeglądu technicznego czy przedłużenia ubezpieczenia.


tb/sj/tb, moto.wp.pl
?

Zwiń

Rozwiń

Naćpanych kierowców więcej niż pijanych data 31.07.2014

 
Na drogach coraz więcej naćpanych kierowców będzie powodować coraz więcej wypadków.Tak szacują eksperci.
Kierowcy po narkotykach są bardzo spokojni lub przeciwnie - pobudzeni, gadatliwi, nadreaktywni. Mają źrenice nienaturalnie rozszerzone lub małe jak główka szpilki. Oddech - który demaskuje pijanych kierowców - raczej ich nie zdradzi.Badanie alkomatem niestety nic  w tej sytuacji nie wykaże.


Narkotykowy problem narasta


Narkotyki w porównaniu z alkoholem trudniej zdobyć, ale łatwiej zażyć. I ukryć to przed przełożonymi albo przed rodzicami. Na imprezach są większą atrakcją niż drogi alkohol.
To, że amfetamina i pochodne wywołują euforię oraz odporność na ból i zmęczenie wykorzystywano już podczas II wojny światowej. Brytyjskie i amerykańskie wojsko zużyło 172 mln tzw. energy taps, piloci Luftwaffe wzmacniali się pigułkami pervitinu. Ale kij ma dwa końce. Gdy w 2002 r. dwa amerykańskie F-16 pomyłkowo zbombardowały pozycje sojuszników (zadając Kanadyjczykom najcięższe straty podczas całej misji w Afganistanie) okazało się, że ich piloci - za przyzwoleniem przełożonych - zażywali dexedrynę, czyli uszlachetnioną formę amfetaminy. Poczucie siły, wzrost agresji, zmiana oceny sytuacji, a nawet upływu czasu - wszystko to tworzy niebezpieczny koktajl. Jak bardzo - widać na drogach.Narkotyki to problem globalny. Co więcej, badania wskazują także na to, że duży procent śmiertelnych wypadków drogowych pod wpływem narkotyków  to ukryte samobójstwa. Samobójcami są zwykle mężczyźni w wieku 24-44 lat. Znieczulają się narkotykami, wsiadają za kierownicę i doprowadzają do zderzenia czołowego z innym autem. O ich intencjach policja dowiaduje się zwykle z listu pożegnalnego.


Jeszcze do 2010 r. problem naćpanych kierowców wydawał się w Polsce marginalny. Złudzenia rozwiał wtedy DRUID (Driving Under the Influence of Drugs, Alcohol and Medicines - kierowanie pod wpływem narkotyków, alkoholu i leków) - największy naukowo-badawczy program unijny dotyczący bezpieczeństwa ruchu. W ciągu dwóch lat alkomatem i narkotesterem przebadano 4276 polskich kierowców. 44, a więc co setny (1,02 proc.) był pod wpływem alkoholu. U 102, czyli u co 40. (2,53 proc.), wykryto narkotyki. To oznacza, że po polskich drogach jeździ ponad dwukrotnie więcej kierowców po narkotykach (330 tys.) niż po alkoholu (130 tys.). Problem narasta - w 2000 r.Policja zatrzymała tylko 19 odurzonych kierowców, natomiast w pierwszej połowie 2014 r.było ich aż 505 na 5651 przebadanych. Co siódma kontrola kończyła się wynikiem pozytywnym.
Najczęściej po narkotyki sięgają młodzi kierowcy - w badaniach DRUID stwierdzono je u 5,6 proc. badanych w wieku 18-24 lata i 2,5 proc. w wieku 25-34 lata. Biorą najczęściej marihuanę i haszysz (kannabinole) oraz amfetaminę i pochodne. Rzadziej leki uspokajające (benzodiazepiny), heroinę i opium (opiaty) oraz kokainę.


Jak wykryć narkotyki


Jeśli zachowanie zatrzymanego wzbudza niepokój funkcjonariuszy drogówki, nakazują mu wykonać test: zamknąć oczy i trafić palcem w palec drugiej ręki lub w czubek nosa. Gdy badanie wypadnie niepomyślnie, policjanci sięgają po narkotester. Zaledwie trzy (z oferty PBS, TransCom i Dräger) mają certyfikat Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie na wykrywanie obecności pięciu grup środków odurzających (opioidy, kokaina, tetrahydrokarbinole, benzodiazepiny oraz amfetamina i jej analogi). Wszystkie dokonują oceny jakościowej, a nie ilościowej, tzn. stwierdzają obecność badanej substancji, ale nie jej stężenie. To m.in. odróżnia je od alkomatów. Stosowane przez policję jednorazowe testery wykrywają narkotyki w ślinie. Badanie zaczyna się od pobrania śliny przez pocieranie końcówką testera śluzówki jamy ustnej lub języka. Zależnie od modelu trwa to od kilku sekund do minuty. Wynik odczytuje się po 5-8 min. Gdy zabarwią się dwie kreski kontrolne - pomiar jest prawidłowy (jeśli nie - śliny było za mało). Kolejne kreski świadczą o obecności konkretnych narkotyków (w modelach niemieckich) lub ich braku (amerykańskich). Jak powstają? Na pasku odczytu są pogrupowane przeciwciała, które wiążą się z konkretnymi narkotykami. Ślina podsiąka, następuje reakcja, kreska pojawia się lub znika. Odczyt nie ma wartości dowodowej. Co najwyżej nasączony śliną narkotester może być skierowany na tzw. badanie potwierdzające np. metodą chromatografii gazowej ze spektrometrią masową.Częściej jednak zabiera się kierowcę na pobranie krwi lub moczu.
Przed tygodniem minister zdrowa wydał rozporządzenie określające dopuszczalne dawki poszczególnych narkotyków.


Kary


Podobnie jak alkomat, tak i narkotester nie jest obowiązkowym wyposażeniem radiowozu. Ale rzekoma bezradność policji wobec kierujących po narkotykach to mit - jak zapewnia Plocja. Ostatnio policja dozbroiła się w narkotestery - jednych i drugich ma już po blisko 10 tys. sztuk. To oznacza, że kontrole kierowców pod kątem narkotyków staną się tak częste jak kontrole trzeźwości. Konsekwencje karne są takie same jak za jazdę po alkoholu: grzywna, kara ograniczenia lub pozbawienia wolności do lat dwóch. A jeśli w wypadku ktoś zginie, grozi 12 lat więzienia. Jeśli dojdzie do wypadku, sprawca może zostać zmuszony przez ubezpieczyciela do tzw. regresu, czyli pokrycia kosztów szkód wyrządzonych mieniu i osobie poszkodowanego. Krótko mówiąc, ten, kto uczestniczy w wypadku i jest po narkotykach, płaci za naprawę aut i ewentualne leczenie ofiar.


Źródłó:http://wyborcza.pl
?

Zwiń

Rozwiń

GŁÓWNE ZASADY EKOJAZDY data 22.07.2014


Poniżej przedstawiamy zasady ekojazdy wytypowane jako najprostsze do wprowadzenia i przynoszące najlepsze rezultaty. Co ważne - to warto pamiętać, że każdy może oszczędzać - bez względu na to jakie ma auto bo zawsze możesz jeździć oszczędniej i bardziej ekologicznie.


ZASADA 1 – DELIKATNIEJ Z GAZEM


1. RUSZANIE – unikaj tzw. „palenia gumy" ruszając na światłach lub włączając się do ruchu np. z drogi podporządkowanej. Kilka sekund jazdy na wysokich obrotach może powodować taką samą emisję CO2 jak kilka kilkanaście minut ekologicznej jazdy.Pamiętaj, że bieg pierwszy służy tylko do ruszania – rozpędzenia auta do 10 km/h na odcinku ok. 3m.
2. PRZYSPIESZANIE – pedałem gazu należy operować delikatnie, bez nagłego wciskania do samej podłogi.Przyspieszaj z wciśnięciem pedału na trzecim biegu. W ten sposób przyspieszenie realizowane będzie dynamicznie. Dodatkowo kontroluj czy znajdujesz się w zakresie optymalnej pracy silnika, aby spalanie było jak najmniejsze.
3. KOMPUTER POKŁADOWY – W trakcie rozpędzania auta możemy dodatkowo kontrolować chwilowe spalanie auta za pomocą wskazań komputera pokładowego. Obserwując jego wskazania przy testowaniu różnych stylów jazdy i zachowań kierowcy, szybko zorientujesz się ile paliwa traci się  ruszając z piskiem opon i za chwilę hamując na kolejnych światłach. Dodatkowo narzędzie to pozwoli Ci znaleźć optymalny moment na zmianę biegu na wyższy. Komputer pokładowy pozwala także kontrolować średnie spalanie na dystansie 100 km. Może także wskazać ile kilometrów przejechałeś na jednym baku paliwa.


ZASADA 2 – JEDŹ NA MOŻLIWIE  NAJWYŻSZYM BIEGU 


1. 50 km/h NA „PIĄTCE"? TAK! Jest to optymalna prędkość aby rozpocząć oszczędzanie i rozpędzać auto przy najniższym spalaniu. Auto pali najwięcej na niskich biegach, przechodząc dynamicznie lecz płynnie na coraz wyższy bieg ograniczamy spalanie.
2. CO NA TO SILNIK? Postęp technologiczny w budowie samochodów sprawił, że technologia produkcji silników uległa zmianie na przestrzeni lat. Zastosowanie nowoczesnych materiałów, znaczne zmiany konstrukcyjne, a także dużo lepsze paliwa i oleje sprawiają, że obecnie jazda na wysokich biegach jest „zdrowsza" dla silnika. Pracuje on w takich warunkach najoszczędniej – gdy jest mocno obciążony i zmuszony do efektywnego korzystywania skromnej dawki paliwa. Nie ma obawy o uszkodzenie silnika w takich warunkach.
3. WYMIERNE KORZYŚCI – Nasz silnik na tym nie ucierpi a już na pewno nasz portfel na stacji benzynowej. Dodatkowo wydłużamy żywotność wielu elementów naszego auta, jak np. sprzęgła czy skrzyni biegów. Elementy przeniesienia napędu są narażone na szybkie zużywanie w cyklu miejskim, gdy kierowcy jeżdżą „gaz-hamulec", czyli mało płynnie i na niskich biegach. UWAGA! 1 bieg – ruszanie; 2 bieg – 10 km/h; 3 bieg – 30 km/h; 4 bieg – 40 km/h; 5 bieg – 50km/h


ZASADA 3 – HAMUJ SILNIKIEM


1. DLACZEGO NALEŻY HAMOWAĆ SILNIKIEM? Hamowanie silnikiem to skuteczna metoda wytracania prędkości poprzez zdjęcie nogi z gazu i stopniową redukcją biegów. Zdejmując nogę z gazu odcinamy dopływ paliwa do silnika, więc jedziemy prawie „ZA DARMO". Podczas takiego manewru wtryskiwacze paliwa nie pracują, w przeciwieństwie do hamowania hamulcem.Można kontrolować prędkość auta wrzucając coraz niższy bieg, wtedy szybciej zredukuje się prędkość. Silnik zaczyna zużywać paliwo dopiero wtedy, gdy obroty spadną poniżej 1000 obr./min, więc gdy osiągniemy ok. 1200 obr/min należy zredukować bieg na niższy, aby obroty się zwiększyły.


2.KIEDY MOŻNA HAMować SILNIKIEM? Zachowując odpowiedni odstęp od auta jadącego przed nami można hamować silnikiem z powodzeniem także w mieście na przykład dojeżdżając do świateł. Duże korzyści uzyskuje się w terenie górzystym na stromych zjazdach. Jadąc w dół kontrolujemy silnikiem prędkość auta, nie pozwalając nadmiernie się rozpędzić (można oczywiście używać hamulca, byle samochód zjeżdżał z włączonym biegiem i bez użycia pedału gazu). Jazda na luzie ze stromej góry może okazać się niebezpieczna z powodu braku skutecznego hamowania.


ZASADA 4 – REGULARNIE KONTROLUJ CIEŚNIENIE W OPONACH


1. JAK CZĘSTO SPRAWDZASZ CIŚNIENIE W OPONACH? Odpowiednie ciśnienie w oponach ma bardzo duże znaczenie na zużycie paliwa w aucie. Na zwiększone spalanie wpływ ma także: bieżnik, szerokość opon, dopasowanie opon do warunków atmosferycznych. Ciśnienie powinno się kontrolować raz na 2 tygodnie. Jednak przed planowaną dłuższą podróżą eksperci zalecają sprawdzanie ciśnienia nawet raz na tydzień. Należy także pamiętać o oponie koła zapasowego! Pomiaru dokonujemy zawsze na zimnym kole, gdyż podczas jazdy koło, a wraz z nim powietrze w oponie nagrzewa się, a co za tym idzie ciśnienie w oponie rośnie. Opory toczenia odpowiadają za 20% spalania!
2. CO SIĘ DZIEJE GDY CIŚNIENIE W OPONACH JEST ZA NISKIE LUB ZA WYSOKIE? Ciśnienie za niskie powoduje, że opony eksploatowane przez dłuższy czas wykazują znaczne zużycie bieżnika po obu zewnętrznych stronach czoła. Występuje wtedy często na ścianie bocznej opony  charakterystyczny  ciemniejszy pas na całym obwodzie. Przyczyną jego powstania jest przegrzanie nadmiernie uginającego się elementu opony. Opony eksploatowane przez dłuższy czas ze zbyt wysokim ciśnieniem wykazują większe zużycie bieżnika w jego środkowej części czoła. Opona taka nie spełnia optymalnie swoich funkcji amortyzacyjnych, co obniża komfort jazdy i powoduje większe zużycie elementów zawieszenia samochodu.
3. GDZIE KONTROLOWAĆ CIŚNIENIE? Praktycznie na każdej stacji benzynowej znajduje się kompresor z miernikiem ciśnienia w oponach.


ZASADA 5 – UNIKAJ JAZDY POWYŻEJ 120 KM/H


1. SAMOCHÓD OSOBOWY TO NIE SAMOLOT –  aerodynamika aut osobowych, powoduje, że powyżej prędkości 120 km/h opory ruchu rosną wykładniczo. Powstaje ogromna siła działająca przeciwnie do kierunku jazdy i spalanie gwałtownie wzrasta.
2. NIEBEZPIECZNA PRĘDKOŚĆ – 120 km/h i więcej to niebezpieczna prędkość. Zderzenie przy takiej prędkości kończy się w większości przypadków śmiercią. Samochody, choćby były wyposażone w najnowocześniejsze systemy zabezpieczeń, zestawy poduszek powietrznych itp., nie są na tyle bezpieczne, aby chronić kierowcę i pasażerów przy takiej prędkości.


ZASADA 6 – MYŚL ZA KIEROWNICĄ, CZYLI PŁYNNA JAZDA


1. CO NALEŻY ROBIĆ ABY PŁYNNIE JEŹDZIĆ? Płynna jazda jest kluczem do oszczędzania paliwa. Aby móc ją realizować musisz wyrobić w swoim stylu jazdy kilka nawyków:
•Zachowanie odpowiedniej odległości między autem jadącym przed nami – umożliwia spokojną reakcję na rożne okoliczności na drodze. Możemy np. spokojnie wyhamować silnikiem dojeżdżając do świateł i ruszyć bez zatrzymywania się;
•Przewidywanie sytuacji na drodze – widząc z daleka czerwone światło, zamiast trzymać nogę na gazie i później ostro hamować, zdejmij wcześniej nogę z gazu i wyhamuj silnikiem.


ZASADA 7 – WYŁĄCZAJ SILNIK JEŚLI POSTÓJ TRWA DŁUŻEJ NIŻ 30 s.


1. NIEPOTRZEBNE MARNOWANIE PALIWA – warto pamiętać o tym, aby podczas postoju trwającego dłużej niż 30s. wyłączać silnik. W przeciwnym razie niepotrzebnie spalane jest paliwo.
2. KIEDY STOSOWAĆ TĘ ZASADĘ? Na pewno nie polecamy wyłączania silnika na każdych światłach, gdyż bardzo często może wywołać to potrzebę szybkiego uruchomienia auta i ruszania z piskiem opon. Warto tu jednak wspomnieć, że w niektórych autach istnieje już system START/STOP , który automatycznie wyłącza silnik na postoju – nawet na światłach. Silnik w pojeździe powinno się wyłączać w takich sytuacjach kiedy np. czekamy na pasażerów (najczęściej trwa to dłużej niż 30 s.), rogatki przy torach właśnie się zamknęły, w przypadku ruchu wahadłowego, itp.


ZASADA 8 – KONTROLUJ STAN TECHNICZNY I ZUŻYCIE ENERGII


1. DBAJ O SAMOCHÓD – Regularnie serwisuj samochód. Oprócz kwestii bezpieczeństwa pozwoli Ci to  zaoszczędzić kilka złotych na stacji benzynowej. Gruntowny przegląd wyeliminuje niepotrzebne straty  - blokujące się hamulce, wypalone świece zapłonowe, źle ustawioną zbieżność kół. Warto także zadbać o silnik – okresowe przeglądy, regularną wymianę oleju, filtra powietrza, itp.
2. TWOJE AUTO SPALA WIĘCEJ NIŻ ZWYKLE? Należy w pierwszej kolejności przyjrzeć się w jakim stanie są elementy odpowiedzialne za skład mieszanki paliwowo-powietrznej: sonda lambda (czujnik mierzący zawartość tlenu w spalinach) i przepływomierz (służący do pomiaru objętości lub masy materii poruszającej się przez daną powierzchnię prostopadłą do kierunku przepływu), które, gdy działają wadliwie, powodują wzrost spalania.


ZASADA 9 – UŻYTKOWANIE SAMOCHODU


1. ZAGLADAJ DO BAGAŻNIKA – gdyż waga auta ma duży wpływ na spalanie, dlatego też od czasu do czasu warto sprawdzić, czy nie wozimy ze sobą sporo zbędnych rzeczy.
2. ODBIORNIKI ENERGII – umiejętnie zarządzaj zużyciem energii w aucie. Wyłączaj zbędne odbiorniki energii, jak np. nieużywana nawigacja czy ładowarka.
3. KLIMATYZACJA – staraj się umiejętnie korzystać z klimatyzacji. Gdy jedziesz wolno (do 50 km/h) w ciepły dzień korzystniej jest otworzyć okna. Jednak gdy jedziesz znacznie szybciej, bardziej ekonomicznie będzie zamknąć okna  i włączyć klimatyzację (opór aerodynamiczny). Jeśli to możliwe w słoneczne dni staraj się parkować samochód w miejscu zacienionym lub garażu.


UWAGA! Oczyszczaj klimatyzację, gdyż zapchane filtry i przewody będą powodować wytężoną pracę sprężarki i pobór większej mocy.


ekojazda


 


 


 


Materiały zostały opracowane na podstawie publikacji "Jeździć bezpiecznie i dbać o środowisko" Piotra Jędrali przez portal Akademia Ekojazdy


Źródło: www.akademiaekojazdy.pl

Zwiń

Rozwiń

KNF przeciw nieuczciwym praktykom ubezpieczycieli data 19.07.2014

Komisja Nadzoru Finansowego przygotowała wytyczne dla towarzystw ubezpieczeniowych, które mają ukrócić bezprawne praktyki, prowadzące do zaniżania odszkodowań z obowiązkowych polis OC. 
 Towarzystwa ubezpieczeniowe zaniżają odszkodowania z obowiązkowych ubezpieczeń OC nawet o 70 proc. Nowe przepisy zostały przekazane do konsultacji z branżą, powinny wejść w życie pod koniec marca 2015r. roku.
   Komisja chce m.in., aby ubezpieczyciele stosowali jednolite zasady wyliczenia kosztów naprawy i wartości auta zarówno wtedy, kiedy samochód będzie naprawiany, jak i wtedy, kiedy nadaje się do kasacji. Ten przepis ma przeciwdziałać dążeniu firm do oszczędzania na klientach poprzez orzekanie szkody całkowitej i wypłacaniu symbolicznego świadczenia. Zdaniem Komisji wydanie wytycznych jest konieczne ze względu na nieprawidłowości stwierdzone w tym obszarze. Projekt wytycznych zostanie przekazany do publicznych konsultacji w najbliższych dniach. KNF oczekuje, że standardy wskazane w wytycznych będą wprowadzone przez ubezpieczycielido dnia 31 marca 2015 r.
KNF wyjaśniła, że konieczność zajęcia takiego stanowiska w sprawie likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych wynika z nieprawidłowości stwierdzonych w toku nadzoru nad zakładami ubezpieczeń. Wskazano, że dotyczyły one w szczególności: nieterminowego wypłacania świadczeń, wypłacania świadczeń z uchybieniem zasady pełnego odszkodowania, czy uchybień w wypełnianiu obowiązków informacyjnych w toku likwidacji szkód.
Ponadto KNF jako regulator rynku ubezpieczeń zauważył przypadki wadliwej organizacji procesu likwidacji szkód (zwłaszcza jego niedostatecznej transparentności); niejasnych, niepełnych, nieaktualnych procedur wewnętrznych zakładów ubezpieczeń regulujących postępowanie likwidacyjne; niedostatecznej kontroli wewnętrznej w procesie likwidacji szkód.
Stwierdzono też przypadki niedostatecznego nadzoru i kontroli zakładów ubezpieczeń nad podmiotami zewnętrznymi wykonującymi na rzecz tych zakładów czynności z zakresu likwidacji szkód oraz niedostatecznego nadzoru i kontroli ze strony organów zakładu ubezpieczeń nad procesem likwidacji szkód.


Źródło:http://moto.wp.pl?

Zwiń

Rozwiń

Rewolucja w ubezpieczeniach komunikacyjnych data 19.07.2014

W maju br.branża ubezpieczeniowa przyjęła proponowane przez Polską Izbę Ubezpieczeń zasady bezpośredniej likwidacji szkód przy komunikacyjnym OC. Po ich wejściu w życie ubezpieczony poszkodowany w wypadku będzie zgłaszał szkodę w swoim zakładzie ubezpieczeń, a nie jak dotychczas w zakładzie sprawcy. Ma to zrewolucjonizować ubezpieczenia komunikacyjne, dzięki czemu uzyskiwanie odszkodowań ma być szybsze i sprawniejsze. 


Po odszkodowanie z OC do ubezpieczalni
 
 Do tej pory szkody powstałe w wyniku zdarzeń drogowych były zgłaszane w zakładzie ubezpieczeń, którego klientem jest sprawca. Wysokość straty wyceniał rzeczoznawca związany z tą firmą i na podstawie tej wyceny towarzystwo ubezpieczeniowe sprawcy dokonywało wypłaty odszkodowania. Wkrótce sytuacja ulegnie zmianie i w likwidacji szkody bezpośrednio uczestniczyć będzie zakład poszkodowanego.  To efekt decyzji podjętej przez Walne Zgromadzenie Członków PIU. Wypracowany model opiera się na systemie rozliczeń ryczałtowych BLS, obowiązującym m.in. w Belgii i innych krajach europejskich. Polega on na tym, że ubezpieczyciele rozliczają się między sobą na bazie ustalonych kwot, a nie każdorazowo po rzeczywistych kosztach szkody, z tym że niektóre rodzaje szkód nie zostaną systemem BLS objęte. Sposób tych wewnętrznych rozliczeń nie przekłada się w żaden sposób na wysokość odszkodowania dla konsumenta. PIU wypracowała model neutralny finansowo zarówno dla ubezpieczycieli, jak i dla konsumentów, gdyż nie prowadzi do wzrostu kosztów. 
Pomysł jest prosty – klient będzie w całości obsługiwany przez tę firmę, w której wykupił polisę. To ona przyjmie zgłoszenie o szkodzie komunikacyjnej, zleci wycenę szkody, a także wypłaci pieniądze, które później odzyska od ubezpieczyciela sprawcy wypadku. To rozwiązanie według autorów projektu ma doprowadzić do zmiany zachowań klientów,którzy będą wybierali ubezpieczyciela, do którego mają zaufanie i który oferuje im przyjazne i szybkie ścieżki likwidacji szkody. Przy odpowiednio przygotowanych założeniach oraz wprowadzeniu jednakowej polityki rozpatrywania roszczeń u wszystkich ubezpieczycieli bezpośrednia likwidacja szkód będzie miała wpływ na podniesienie jakości i standaryzację procesów obsługi klientów.Przystapienie do systemu będzie dobrowolne. Kluczowe dla nowych rozwiązań będą kwestie rozliczeń finansowych pomiędzy ubezpieczycielami. Muszą one zostać zaakceptowane przez wszystkich lub prawie wszystkich uczestników rynku aby uniknąć sytuacji, w której jedno towarzystwo nie uznaje roszczeń drugiego i nie chce oddać mu pieniędzy, które trafiły już do poszkodowanego klienta.


 Przyjęcie opracowanego przez PIU modelu poparło 41 członków Walnego Zgromadzenia Członków podczas II Kongresu Polskiej Izby Ubezpieczeń. 7 głosujących było przeciwnych, a 14 wstrzymało się od głosu. II Kongres Polskiej Izby Ubezpieczeń odbył się w Sopocie w dniach 7 i 8 maja br. 


Źródło: Dziennik Gazeta Prawna


?

Zwiń

Rozwiń

Jednolita baza pytań data 19.07.2014


Z informacji przekazanych przez PWPW oraz ITS wynika, że od dnia 7 lipca 2014r. funkcjonuje  ujednolicony zbiór pytań egzaminacyjnych na egzamin teoretyczny na prawo jazdy. Liczy on obecnie około 2400 pytań - z tego około 1300 dotyczyć będzie prawa jazdy kategorii B.


Prace, które przeprowadzała od początku lipca PWPW, zmierzały do wdrożenia jednolitej bazy pytań egzaminacyjnych we wszystkich WORD-ach oraz ich oddziałach (w sumie blisko 70 lokalizacji).  Połowa pytań pochodzić będzie z zasobów Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, a połowa z bazy Instytutu Transportu Samochodowego. Wszystkie pytania znajdujące się w bazie funkcjonowały już na egzaminach począwszy od stycznia 2013 r.  System teleinformatyczny do obsługi egzaminów teoretycznych w WORDach jest jednolity od 4 lutego 2014 roku.


Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju planuje  również powołanie komisji, która dokona weryfikacji wszystkich pytań z puli. Ponadto baza pytań egzaminacyjnych ma zostać odtajniona, a ich liczba do końca roku ma się powiększyć o kolejne 600.



Źródło: http://www.szkola-jazdy.pl
?

Zwiń

Rozwiń

Mandaty, wolniejsza jazda na autostradzie i bez zielonej strzałki data 29.06.2014

Polska przoduje w UE pod względem liczby śmiertelnych ofiar wypadków drogowych. Od roku realizowany jest program ONZ Światowa Dekada Działań na rzecz Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2012-2020. W związku z tym faktem toczy się dyskusja o tym jak poprawić tą sytuację. Propozycje zmian idą w następujących kierunkach:
- to zaostrzenie kar za wykroczenia drogowe.Kierowcy muszą mieć świadomość, że kara jest szybka i nieuchronna. 
- likwidacji zielonej strzałki, znaku zezwalającego warunkowo na przejazd skrzyżowania przy czerwonym świetle dla skręcających w prawo. Statystyki mówią, że tylko 0,03 proc. kierowców zgodnie z przepisami zatrzymuje się przy zielonej strzałce a w innych państwach nie ma takiego znaku. Faktycznie podobny znak znany jest w Niemczech, tyle że jest umieszczany na tabliczce, i  niemieccy kierowcy narzekają, że mają problemy z polską zieloną strzałką na sygnalizacji świetlnej.
- są też propozycje aby obniżyć limit jazdy na autostradach ze 140 do 130 km/godz., znosząc jednocześnie przepis, który zwalania z kary kierowców przekraczających limity prędkości o 10 km/godz. 


 Obecne limity prędkości jazdy obowiązują od zeszłego roku i wprowadził je Senat przy okazji nowelizacji innych przepisów. Warto przypomnieć, że Polska w zeszłym roku zajęła w UE niechlubne pierwsze miejsce pod względem liczby śmiertelnych ofiar wypadków drogowych - poinformowała wiosną Komisja Europejska. Jeszcze w 2010 r. w tej tragicznej statystyce wyprzedzały nas Rumunia, Grecja i Bułgaria. Ale przez rok w tych bałkańskich państwach wskaźnik śmiertelnych ofiar wypadków spadł o jedną szóstą, a u nas wzrósł o 7 proc. Polska popsuła też statystyki Unii, która w 2001 r. postanowiła przez dekadę o połowę ograniczyć liczbę śmiertelnych ofiar na drogach. Udało się je zredukować o 43 proc., a w Polsce tylko o 29 proc.


 To także wielki cios w naszą gospodarkę. W 2010 r. wypadki drogowe kosztowały Polskę od 27 do 31 mld zł. -  to kwota równa ok. 2 proc. PKB Polski i większa niż deficyt budżetowy za 2011 r.  Straty z powodu wypadków są też większe niż wydatki na budowę nowych dróg w Polsce, które dopiero w ostatnich latach wynoszą ok. 20 mld zł rocznie, a wcześniej były dużo mniejsze. Ze statystyk policji wynika, że najwięcej wypadków jest na dominujących u nas drogach jednojezdniowych z dwoma pasami ruchu w przeciwnych kierunkach. Najwięcej śmiertelnych ofiar wypadków notuje się przy tym w województwie podlaskim, przez które przewala się tabun tirów, a inwestycje drogowe są odwlekane. 



Żródło: http://wyborcza.biz
?

Zwiń

Rozwiń

Ostrzej dla piratów w Unii data 28.06.2014

Weszły w życie nowe przepisy ułatwiające identyfikację piratów drogowych w państwach UE poprzez automatyczne przekazywanie danych rejestracyjnych pojazdów i ich właścicieli. To efekt nowelizacji ustawy "Prawo o ruchu drogowym".
 Nowelizacja dotyczy polskich kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego w krajach Unii Europejskiej i kierowców z państw członkowskich UE łamiących przepisy w Polsce.
   Nowe przepisy wprowadzają unijną dyrektywę z 25 października 2011 r. w sprawie ułatwień w zakresie transgranicznej wymiany informacji dotyczących przestępstw lub wykroczeń związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego (tzw. dyrektywa cross border enforcement). Powstaje Krajowy Punkt Kontaktowy, którego zadaniem jest wymiana informacji (danych rejestracyjnych pojazdów i danych ich właścicieli lub posiadaczy) z punktami kontaktowymi innych państw UE.
Będzie się to odbywać m.in. w sytuacjach: niestosowania się do ograniczenia prędkości, prowadzenia pojazdu bez zapiętych pasów bezpieczeństwa, przewożenia dziecka bez fotelika, niestosowania się do sygnałów świetlnych, prowadzenia pojazdu po wypiciu alkoholu lub pod wpływem narkotyków, korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku.


 Krajowy Punkt Kontaktowy będzie częścią nowej Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Informacje o zagranicznych kierowcach, ich pojazdach i dokonanych przez nich przewinieniach drogowych w Polsce - z Krajowego Punktu Kontaktowego będą otrzymywały: policja, Inspekcja Transportu Drogowego, straże miejskie, Służba Celna i Straż Graniczna.


 Ustawa umożliwia także nakładanie mandatu karnego kredytowanego na osoby tymczasowo przebywające w Polsce lub nieposiadające stałego miejsca zamieszkania lub pobytu, będące obywatelami innego państwa UE lub posiadające miejsce stałego zamieszkania albo pobytu na terytorium takiego państwa.


 Zdaniem ekspertów wymiana danych rejestracyjnych pojazdów może zwiększyć efekt prewencyjny i zachęcić do ostrożniejszej jazdy kierowców pojazdów zarejestrowanych w innych państwach członkowskich UE, co w efekcie wpłynie na zmniejszenie liczby ofiar wypadków w ruchu drogowym.


www.moto.wp?

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Od 1 listopada - nowe oznakowanie opon data 26.06.2014

Od 1 listopada na sprzedawanych w Polsce oponach pojawią się obowiązkowe oznaczenia informujące o efektywności paliwowej, poziomie hałasu toczenia oraz przyczepności na mokrej nawierzchni. Wymogi te będą obowiązywały w całej UE - poinformował UOKiK.


 W komunikacie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wskazano, że oznaczenia powinny być dostępne dla konsumentów w formie m.in. nalepek na bieżniku, podobnych do tych, jakie informują o klasie energetycznej lodówki czy pralki. "Dotyczą one opon, zarówno letnich jak i zimowych, które wyprodukowano po 1 lipca 2012 r. i przeznaczone są do użytku w pojazdach osobowych i ciężarowych oraz przyczepach (typy C1, C2 i C3). Nowe przepisy nakładają obowiązki na dostawców (producentów lub importerów) i dystrybutorów opon i pojazdów" - napisano.


Podkreślono, że nowe zasady wprowadza rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE, a jego celem jest zwiększenie bezpieczeństwa użytkowników dróg oraz umożliwienie konsumentom uzyskania pełnej informacji o najważniejszych parametrach technicznych opon.


 "Nowe oznakowanie opon powinno być widoczne zarówno w tradycyjnych punktach sprzedaży, np. sklepach, serwisach, jak i na witrynach wykorzystywanych przez sprzedawców internetowych. Ponadto na rachunku potwierdzającym sprzedaż opon lub wraz z nim, konieczne będzie przekazanie danych o parametrach technicznych znajdujących się na obowiązkowej naklejce. Dane na dowodzie zakupu będą pomocne konsumentowi w przyszłości, przykładowo kiedy będzie nabywał nowe opony, aby porównywać ich dane techniczne z dotychczas użytkowanymi" - czytamy w komunikacie.


 Według nowych przepisów producenci oraz importerzy opon będą musieli zapewnić, aby opony oferowane dystrybutorom lub bezpośrednim użytkownikom miały naklejoną na bieżniku etykietę określającą klasy efektywności paliwowej, hałasu toczenia i przyczepności na mokrej nawierzchni. Dane te dostawca powinien podać także na drukowanej etykiecie w odniesieniu do każdej partii dostarczonych opon, a także we wszystkich materiałach promocyjnych np. instrukcjach, broszurach, ulotkach, katalogach i na stronach internetowych.


 ?

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Aquaplaning - kiedy natura pokazuje swą siłę data 26.05.2014

Zwolennikom czystości naszego języka z pewnością przypadnie bardziej do gustu słowo akwaplanacja, czy też poduszka  Subaruwodna. Osobom lubiącym zaś lingwistyczne wycieczki wpadnie również w ucho słowo hydroplaning. Wszystkie te określenia stosuje się zamiennie. Często w różnego rodzaju wypowiedziach ekspertów, policjantów, teoretyków ruchu drogowego pojawia się ten temat w kontekście potencjalnych lub realnych problemów z przyczepnością samochodu. Czym tak naprawdę jest i jak sobie radzić z tym niepożądanym i bardzo groźnym zjawiskiem? Kiedy występuje? A może czasami sami jesteśmy jego sprawcami? 
 aquaplaning
Na początek zacznijmy od definicji. Aquaplaning w motoryzacji to w uproszczeniu zjawisko utraty przyczepności podczas jazdy spowodowane tworzeniem się warstwy wody pomiędzy asfaltem a oponą. Gdy opona (z różnych przyczyn) nie jest w stanie odprowadzić wystarczającej ilości wody gromadzącej się przed nią w postaci fali powstaje tzw. klin wodny. Z całą siłą fizyki wciśnie się on między wspomnianą oponę a jezdnię zmniejszając w sposób radykalny sterowalność samochodem jak i zdolność efektywnego nim hamowania! Ze strony kierowcy odczucie w trakcie aquaplaningu jest zbliżone do tego doświadczanego podczas jazdy po lodzie. To nie przesada! Czy i ja mogę się z tym spotkać w codziennej jeździe? O tak! I to częściej niż wszystkim nam się wydaje. Podczas pracy w Szkole Jazdy Subaru bardzo często miałem okazję obserwować zdziwienie uczestników rozpoczynających szkolenie I stopnia, gdy w części teoretycznej popartej filmem instruktażowym prezentowany był przykład zachowania się samochodu w specjalnie do tego przygotowanej rynnie aquaplaningowej. Swoją drogą co dla Niemców czy Austriaków jest wybudowanym na potrzeby szkoleniowe modułem treningowym, w Polsce jest koleinową codziennością. Co na nim było widać? Otóż był to wjeżdżający w sztucznie stworzoną, długą oraz stosunkowo głęboką kałużę (tylko i aż 1 cm!). Prędkość 80 km/h, samochód bez jakichkolwiek systemów elektronicznych wspomagających kierowcę. Ujęcie rozpoczyna się od planu ogólnego gdzie widać jak samochód ginie wręcz w ogromnych pióropuszach wyrzucanej spod kół wody. Rozpoczyna się właściwa scena. Pokazane są zegary samochodu na których widać dobitnie jak pomimo dodawanego gazu prędkość utrzymuje się praktycznie na niezmienionym poziomie, a obroty z każdym naciśnięciem prawego pedału znacząco wzrastają. Odczucie to niemal w 100% odpowiada temu gdy nasze Fot: Subarusprzęgło przestało pracować. To pierwsze spotkanie z aquaplaningiem. Co w tym takiego groźnego? Oglądajmy film dalej. Jakież było wspomniane zdziwienie uczestników, obserwujących „od środka” to symulowane zdarzenie. Największym zaskoczeniem jest zawsze moment, w którym dla celów szkoleniowych instruktor podczas jazdy na wprost zaczyna kręcić kierownicą. Aby wzmocnić przekaz robi to do skrajnych położeń kierownicy, od prawej do lewej i z powrotem. Co dzieje się wówczas z samochodem? Nic, absolutnie żadnej reakcji samochodu! Koła skręcają się raz za razem jednak auto niczym nie wzruszone sunie po linii prostej. Pokonując kolejne metry cześć kierowców mogłaby przypuszczać, że jest to więc tylko okazja do dobrej zabawy w przestraszenie pasażera. Niestety fizyka nie zna się na żartach. Kręcenie kierownicą w takiej sytuacji może spowodować poważne konsekwencje. Z premedytacją instruktor kończy jazdę (wyjeżdża z kałuży) na skręconych kołach. Efekt? W mgnieniu oka znajduje się na przeciwległym pasie ruchu, a wilgotne opony nie mogąc zapewnić pełni przyczepności powodują uślizg tylnej osi! Komentarz jest zbędny.
aquaplaning 
Czy z aquaplaningiem można walczyć? Tak, choć nie dosłownie. Naszym zadaniem jako kierowcy jest prewencja poprzez minimalizację ryzyka jego wystąpienia. Ryzyko pojawienia się rośnie wraz ze wzrostem prędkości z jaką się poruszamy, grubości filmu wodnego utrzymującego się na asfalcie czy w końcu gorszego stany naszego ogumienia (niższa głębokość bieżnika lub jego zabrudzenie). Odpowiednio zwiększamy zatem nasze bezpieczeństwo zachowując umiar w dostosowywaniu prędkości do warunków na drodze oraz potrzeby bycia jak najszybciej w domu. Jadąc w deszczu, unikamy miejsc gdzie gromadzi się woda oraz jej cieków. Podobnie w sytuacji suchej jezdni, widząc kałuże staramy się je ominąć, a jeśli nie jest to możliwe zmniejszamy prędkości i próbujemy pokonać je z kołami na wprost unikając gwałtownych manewrów zarówno pedałami jak i kierownicą. Dlaczego? Po pierwsze oddalamy ryzyko wystąpienia tego zjawiska jadąc wolniej. Po drugie przejeżdżając przez nie na wprost, nawet jeśli on się pojawi uślizg będzie w kierunku jazdy (mniej groźny). Po trzecie jazda w łuku, o czym wspominaliśmy już wielokrotnie na łamach serwisu „Bezpieczna Jazda” sprawia, że na opony zaczyna działać siła boczna. Zaczynają one pracować podwijając się pod felgę. Im wyższy profil naszej opony oraz większa jest ta siła (większa prędkość w zakręcie czy mocniej skręcone koła) tym bardziej opona się odkształca. Jakie ma to dla nas znaczenie? Otóż, Fot: Subarubardzo prawdopodobne jest praktycznie całkowite „zamknięcie się” części rowków których zadaniem jest odprowadzanie wody spod kół. W takim przypadku próba pokonania kałuży w łuku zakończy się już na wstępie spektakularnym poślizgiem przedniej osi (podsterowność), a co za tym idzie bardzo groźną sytuacją drogową. Znowu wracamy do tematu tak często poruszanej odpowiedniej obserwacji drogi, wystarczająco daleko abyśmy mieli czas na przygotowanie się do manewru. Dajmy sobie oraz innym uczestnikom ruchu szansę aby być bezpiecznym na drodze.
 
A co jeśli kałuża zdaje się nie mieć końca, jak to bywa w koleinach? Jeśli przyjdzie nam się z nimi zmierzyć oczywiście w miarę możliwości jedziemy po „szczytach asfaltu” utrzymując nasze koła z dala od rynien wypełnionych wodą. Jeśli już wjechaliśmy w koleiny utrzymujemy stałą prędkość i kontrolując odległość od poprzedzających pojazdów pod żadnym pozorem nie staramy się z nich wyjeżdżać. Jeśli zmusi nas do tego sytuacja, manewr wykonujemy delikatnym ruchem kierowcy (niewielki kąt), czekając aż opona złapie nieco przyczepności. Unikniemy w ten sposób ryzyka niebezpiecznego destabilizowania samochodu (tak jak opisywałem to przy okazji filmu szkoleniowego) wynikającego z nagłej zmiany przyczepności na zbyt mocno skręconych kołach. Spowodować mogłoby to nagłe, agresywne szarpniecie całym samochodem a w konsekwencji nagły poślizg, wypadnięcie z drogi a w skrajnych przypadkach nawet dachowanie.
aquaplaning 
W całej tej grze z fizyką cały czas przewijają się nam stwierdzenia dotyczące opon. Mają one oczywiście kluczowe znaczenie. Dobre opony, uznanych producentów mogą w sposób zdecydowany podnieść nasze bezpieczeństwo. Nie dajmy się jednak przekonać, że całkowicie nas uchronią przed aquaplaningiem. Niezależnie jaką oponę wybierzemy pojawi się on zawsze, różnica będzie polegała na tym przy jakiej prędkości dojdzie do jego pojawienia się. Wiodący producenci inwestują ogromne Fot: Subaruśrodki w badania i rozwój proponując co raz bardziej efektywne rozwiązania w tym zakresie. Pewne prawidłowości są jednak niezmienne. Pierwszą z nich jest kwestia zależności między szerokością opony a podatnością na wystąpienie aquaplaningu. Im szersze posiadamy opony tym wcześniej (przy mniejszej prędkości) stracimy przyczepność.  Co do zasady węższe opony, z racji konieczności odprowadzenia mniejszej ilości wody są mniej podatne na to zjawisko. Pamiętam zdziwienie, wręcz złość dwóch uczestników prowadzonego kiedyś przeze mnie szkolenia na Torze Kielce. Obaj przyjechali samochodami za znacznie ponad 300.000 zł wyposażonymi w niezliczone systemy wspomagające kierowcę, doskonałe opony segmentu UHP (Ultra High Performance) oraz przekonanie ich właścicieli o wyższości na drodze. Rzeczywistość jest jednak brutalna. Fizyki nie interesuje ile wydaliśmy na auto. Podczas ćwiczeń praktycznych z hamowania awaryjnego jak sami później przyznali, przeżyli prawdziwy szok. Trening polegał na próbie jak najszybszego zatrzymania samochodu na polewanej wodą drodze. Samochody owych szalenie sympatycznych panów okazały się zatrzymywać z prędkości rzędu 80 km/h na dystansie większym o około 20 metrów niż filigranowej kursantki z tej samej grupy która prowadziła zwyczajne auto. Różnica w masie samochodów była nieznaczna, w szerokości opon była wręcz potężna! Warto być świadomym tej zależności. Zanim podejmiemy decyzję o wyprzedzaniu bo przecież ten „maruda” wlekący się niemiłosiernie ma dużo słabszy samochód ode mnie.
 
No dobrze, mamy już nasze dobre opony. Wiemy czym jest i jak powstaje aquaplaning. W codziennej jeździe dopasowujemy  Subaruprędkość do warunków na drodze, nauczyliśmy się obserwować drogę i rozsądnie dobieramy tor jazdy minimalizując ryzyko wystąpienia tego zjawiska. Czy to już wszystko co powinniśmy wiedzieć aby spokojnie podróżować bez niemiłych niespodzianek? Aby tak było trzeba wspomnieć jeszcze o jednej bardzo istotnej kwestii. O czymś,  co bagatelizowane jest przez zdecydowaną większość kierowców. Sami odpowiedzmy sobie na pytanie czy zaliczamy się do tej grupy. Mówię o systematycznej dbałości o odpowiednie ciśnienie w oponach. No teraz to już „gość” przesadził! Przecież gdy zmieniam opony na wiosnę i jesień, to wulkanizatorzy pompują nam koła. A tak w ogóle to nic takiego się przecież nie stanie jak będą różnice. Takie stwierdzenie pokutuje niestety w umysłach kierowców. Ma ono wiele aspektów, a dzisiaj być może uda mi się przekonać niedowiarków patrząc przez pryzmat ryzyka pojawienia się aquaplaningu. Aby nie być posądzonym o tendencyjną opowiastkę posłużę się wynikami niezależnych badań przeprowadzonych przez niemieckie ADAC – instytucję o niepodważalnej pozycji w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wizualizacja obok doskonale ukazuje jak utrata ciśnienia dramatycznie zwiększa ryzyko pojawienia się aquaplaningu. Widzimy, że w tych samych warunkach, przy tej samej prędkości, przy użyciu tego samego samochodu i opony spadek ciśnienia z 2 do 1,5 bara powoduje aż 50% spadek powierzchni przyczepności opony z asfaltem! Jako instruktor, bardzo lubię obserwować co dzieje się dookoła. Patrzę jaką kto ma pozycje za kierownicą, jakie i w jakim stanie posiada opony, jak trzyma kierownicę – ot takie skrzywienie zawodowe. Przyglądając się kołom więcej niż często widzę nienaturalnie odkształcone, niedopompowane opony. Zachęcam do sprawdzania ciśnienia! Obecnie niemal na każdej większej stacji dostępne są nieodpłatnie kompresory. Pytanie tylko czy dostępny ogólnie manometr jest sprawny. Jeśli kogoś z Państwa udało mi się przekonać, że warto to robić polecę zakup niewielkiego elektronicznego manometru, który zawsze zmieści się w samochodzie a da nam pewność pomiaru. Kolejny gadżet dla faceta? Może tak, a może najzwyczajniej w świecie proste narzędzie wpływające na nasze bezpieczeństwo. Pytanie tylko czy zabiegani znajdziemy czas oraz chęci aby z niego skorzystać? Szerokiej drogi.



Źródło:http://www.motofakty.pl

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Pijani kierowcy data 25.05.2014

Kierowcy wsiadający do samochodów po spożyciu alkoholu to jeden z poważniejszych problemów na polskich drogach. Gdzie jeździ ich najwięcej? Dane na ten temat opublikowała Komenda Główna Policji.
Jak wynika z policyjnego podsumowania 2013 roku, nasilenie się liczby nietrzeźwych i pijanych kierowców jest widoczne od kwietnia do listopada, od czwartków do niedziel, od godziny 15 do 23. Sytuacja co prawda poprawia się, ale wciąż jest daleka od ideału. W 2004 roku nietrzeźwi uczestniczyli w 6,9 tys. wypadków drogowych, w 2013 roku było tak w przypadku 4 tys. zdarzeń. Jak oceniają mundurowi, w przeważającej większości takie wypadki spowodowane są zbyt szybką jazdą (1,3 tys. wypadków w 2013 roku). Wśród powodów wypadków na dalszych miejscach znalazły się: wymuszenie pierwszeństwa (221 wypadków), jazda po niewłaściwej stronie drogi (96 wypadków), nieprawidłowe wyprzedzanie (91 wypadków) oraz niezachowanie odpowiedniej odległości (82 wypadki).


Spada również liczba kierowców złapanych przez policję na jeździe po spożyciu alkoholu. W 2012 roku mundurowi odnotowali 171 tys. takich przypadków, a w 2013 roku 163 tys. Jak wynika z danych, 24 tys. z nich to osoby, które miały od 0,2 do 0,5 prom. alkoholu we krwi i prowadziły samochód, 9,7 tys. przy takiej samej zawartości alkoholu jechało rowerem, 75,4 tys. prowadziło samochód mając powyżej 0,5 prom. alkoholu we krwi, a 54 tys. jechało rowerem.  
 alkohol
 Jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę przyłapanych pijanych kierowców, najgorzej jest w woj. wielkopolskim (15,7 tys.), śląskim (11,3 tys.) oraz mazowieckim z wyłączeniem Warszawy (11,1 tys.), najlepiej zaś w woj. lubuskim (5,4 tys.), świętokrzyskim (4,37 tys.) oraz warmińsko-mazurskim (4,35 tys.). Oczywiście w województwach tych mieszka diametralnie różna liczba osób. Jak więc przedstawiałaby się liczba przyłapanych nietrzeźwych i pijanych kierowców na 100 tys. mieszkańców? Pierwsza trójka to:


 woj. lubuskie - 666
 woj. wielkopolskie - 563
 woj. opolskie - 551


 


Źródło:tb/sj/tb, moto.wp.pl

Zwiń

Rozwiń

Czyżby koniec z kursami teoretycznymi na "prawko"? data 28.04.2014

Posłowie opowiadają się za zniesieniem obowiązkowego szkolenia na prawo jazdy z zakresu wiedzy teoretycznej. 
Od 1 stycznia 2013 roku w Polsce obowiązują znowelizowane przepisy ustawy o kierujących pojazdami. Zgodnie z nimi, państwowy egzamin teoretyczny poprzedza trzydziestogodzinny kurs, a także egzamin wewnętrzny w szkołach nauki jazdy. 
Posłowie zaś proponują, by całkowicie zrezygnować z obowiązkowych kursów teoretycznych. Zajęcia te byłyby przewidziane wyłącznie dla chętnych. W praktyce, przystąpienie do państwowego egzaminu z teorii byłoby możliwe już po odbyciu szkolenia w dowolnej formie, np. samodzielnie przy pomocy przykładowych pytań zamieszczonych na stronie internetowej Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju.


To jednak nie koniec rewolucyjnych pomysłów parlamentarzystów. Kolejnym jest kwestia auta, na którym kandydat na kierowcę miałby zdawać test praktyczny. Posłowie chcą, by było to dowolne auto przystosowane do takiego egzaminu. Na przykład pojazd, w którym kursant odbywał 30-godzinny kurs praktyczny. Projekt ma być niebawem przedstawiony w Sejmie.


 


http://www.motofakty.pl

Zwiń

Rozwiń

3 lata blokady za alkohol data 28.04.2014

Polska Agencja Prasowa,podała informację, że do konsultacji społecznych skierowano projekt zmian w kodeksie karnym, dotyczących skuteczniejszej walki z nietrzeźwymi kierowcami, które zostały  przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Proponowane zmiany wprowadzałyby obowiązek instalowania blokady alkoholowej w autach osób skazanych za jazdę pod wpływem alkoholu. wprowadzałyby także definicję nowego rodzaju przestępstwa - prowadzenia pojazdów mimo zakazu. 
Blokada alkoholowa uniemożliwiałaby uruchomienie pojazdu wówczas, gdy poziom alkoholu w wydychanym przez kierującego powietrzu przekraczałby 0,1 mg alkoholu w 1 dm3. Obowiązek instalowania urządzenia dotyczyłby tych kierowców, którzy po upływie zakazu prowadzenia pojazdu będą się starać o przywrócenie uprawnień i zostałby nałożony na okres 3 lat.
 
Wśród propozycji znalazło się także wprowadzenie nowego czynu karalnego, który obejmowałby prowadzenie pojazdów mechanicznych bez wymaganych uprawnień,przez kierowcę wobec którego wczesniej taki zakaz został orzeczony przez sąd za jazdę pod wpływem alkoholu.
 
Kolejne propozycje zmierzaja do tego aby sądy miałyby również prawo orzekania o zakazie prowadzenia wszelkich pojazdów lub pojazdów określonego rodzaju na okres od 3 do 15 lat, wobec sprawcy, który w czasie popełnienia przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym  był nietrzeźwy, pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia. W przypadku ponownego skazania kierowcy, sąd orzekałby dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
 
Projekt zamian zakłada również że razem z karą i zatrzymaniem prawa jazdy, sąd mógłby nałożyć obowiązek rekompensaty dla poszkodowanych oraz nawiazki na fundusz pomocy pokrzywdzonym. Za jazdę pod wpływem alkoholu byłoby to kwota 5 tys. zł a dla recydywistów oraz pozostałych odpowiadających na podstawie zaostrzonych kryteriów, nawiązka wynosiłaby minimum 10 tys. zł.


w oparciu o: www.motofakty.pl?

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Bez OC data 28.04.2014

Według statystyk po polskich drogach porusza się około 250 tys. samochodów bez aktualnej polisy OC. To 1% wszystkich zarejestrowanych aut w naszym kraju.Najczęściej właścicielami takich pojazdów są młodzi mężczyźni w wieku od 18 do 25 lat. Co istotne, towarzystwa ubezpieczeniowe podają, iż to właśnie osoby w tej grupie wiekowej najczęściej są sprawcami wypadków oraz kolizji. W całej grupie posiadaczy nieubezpieczonych aut, kobiety stanowią zaledwie 16% populacji.
Psycholodzy sa zgodni, że we wszystkich kulturach młodzi mężczyźni są bardziej skłonni do ryzyka niż osoby starsze i kobiety.Jedni ryzykują swiadomie, inni natomiast jeżdżą bez ubezpieczenia, bo nie mają dostatecznej wiedzy na ten temat. Wprawdzie wiedzą, że jest taka umowa ubezpieczenia OC, która jest obowiązkowa, ale w szczegółach ta wiedza się już kończy a kierowcy nie znają przepisów ani konsekwencji.Szczególnie jest to istotne przy zakupie nowego samochodu albo używanego, któremu kończy się ubezpieczenie.


Przypomnijmy, że obowiązek posiadania ważnej polisy OC spoczywa na właścicielu każdego samochodu osobowego zarejestrowanego w Polsce. W przeciwnym wypadku, takiej osobie grożą poważne konsekwencje finansowe. Kary za brak OC ustalane są na podstawie minimalnego wynagrodzenia za pracę w Polsce. W przypadku aut osobowych to dwukrotność minimalnego wynagrodzenia. Z kolei posiadacze ciężarówek muszą zapłacić trzykrotność minimalnego wynagrodzenia.


Gdy przerwa w opłacaniu składki nie przekracza trzech dni, właściciel pojazdu opłaca tylko 20 % kary, do dwóch tygodni – połowę podstawowej stawki. Warto pamiętać, że właściciele aut z kratką, znów ostatnio modnych, za brak obowiązkowego ubezpieczenia zapłacą karę identyczną, jak w przypadku samochodów ciężarowych, czyli ponad 5 tys. zł. Od 1 stycznia 2014 roku pełna kara za brak OC, dla auta osobowego, wzrosła o 5 proc. - do 3360 złotych (dla kierowcy, który zwlekał z wykupieniem polisy przez więcej niż dwa tygodnie).


Kilka zasad dotyczacych ubezpieczenia:
• Auto musi zostać ubezpieczone najpóźniej w dniu pierwszej rejestracji w kraju.
• Używany samochód, koniecznie trzeba sprawdzić, czy jest ubezpieczony i na jak długo.
• Po zakupie samochodu nowy właściciel sam decyduje, czy chce kontynuować polisę w „odziedziczonym” po poprzednim właścicielu towarzystwie ubezpieczeniowym. 
• Nową polisę trzeba zawrzeć najpóźniej w ostatnim dniu obowiązywania poprzedniej.
• Jeżeli poprzednia polisa została zawarta przez tego samego właściciela, będzie automatycznie
przedłużona pod warunkiem opłacenia składki. 
Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny szacuje, że każdego roku wypadki spowodowane przez kierowców aut bez ważnego ubezpieczenia OC kosztują ok. 73 mln zł.


OC


http://www.motofakty.pl

Zwiń

Rozwiń

Ecodriving - nowy, ekonomiczny styl jazdy data 28.04.2014

Rosnące ceny benzyny oraz eksploatacji samochodów sprawiają, że ekologiczny styl jazdy staje się coraz bardziej popularny w naszym kraju. Szkoły nauki jazdy coraz częściej oferują kierowcom kursy doszkalajace z ekojazdy.


Główną zaletą tego sposobu jazdy jest zmniejszenie poziomu zużycia paliwa. Kierowcy jeżdżący zgodnie z tymi zasadami na dystansie 100 kilometrów mogą zaoszczędzić litr paliwa. Ecodriving to sposób na maksymalnie ekonomiczną i ekologiczną jazdę samochodem, który powoduje mniejsze zużycie paliwa oraz części eksploatacyjnych pojazdu.
Ecodriving to przede wszystkim maksymalna płynność jazdy. Należy delikatnie pokonywać zakręty, tak aby zmniejszyć kąt ich przejeżdżania po to aby tracić jak najmniej energii, którą silnik musiał wcześniej wypracować, aby się rozpędzić.   Podobnie sprawa ma się również z umiejętnym dodawaniem gazu i hamowaniem.Kierowca musi przewidywać sytuacje na drodze. Dla zachowania dobrej kondycji samochodu z silnikiem benzynowym konieczne jest nieprzekraczanie granicy 2 500 obrotów. W dieslach natomiast nie powinny wchodzić powyżej 2 000 obrotów. Kierowca powinien także pamiętać o jeździe na jak najwyższym biegu.
Niezwykle ważną rzeczą w ekojeździe jest wykorzystanie ukształtowania terenu. W trakcie jazdy z górki należy zawsze jechać na biegu, bo wówczas silnik spala mniej paliwa. Natomiast kierowca wjeżdżajac na wzniesienie już duzo wcześniej  musi powoli rozpędzać pojazd, co bez wątpienia będzie dużo lepszym rozwiązaniem niż dodawanie gazu tuż przed górką. W ecodrivingu przykłada się także dużą rolę do stanu technicznego aut. Samochód powinien być zadbany i w dobrej kondycji.
Konieczne jest także utrzymanie odpowiedniego ciśnienia w oponach. Nie może być ono zbyt duże, gdyż przyśpieszy zużywanie zawieszenia, natomiast zbyt niskie wpłynie na spalanie.     


Zasady Eco Driving


1.Jedź jak najdłużej, na jednym, najlepiej jak najwyższym biegu i przy jak najniższych obrotach silnika - to nieprawda, że niskie obroty są szkodliwe dla silnika.
1 bieg – służy tylko do ruszania
2 bieg – już przy 10 km/h
3 bieg – już przy 20 – 30 km/h
4 bieg – już przy 40 km/h
5 bieg – już przy 50 km/h
Najmniejsze spalanie notuje się przy prędkościach od 50 – 90 km/h. Przyspieszając na przykład na autostradzie ze 120 na 140 km/h spalanie zwiększy się nawet o ok. 20 %.
2.Włączaj wyższy bieg najpóźniej po osiągnięciu  2500 obrotów w przypadku silnika benzynowego i 2000 obrotów w przypadku diesla.
3.Przyspieszaj, jeśli warunki ruchu miejskiego na to pozwalają, dynamicznie wciskając pedał gazu. Na trasie chodzi o to, aby jak najszybciej osiągnąć prędkość docelową, którą mamy zamiar jechać dłuższy okres czasu. Powolne dochodzenia do docelowej prędkości wiąże się z mniejszym wytężeniem silnika i tym samym większym zapotrzebowaniem na paliwo.
4.Nie jedź na luzie. Jeśli przewidujesz, że trzeba będzie się zatrzymać lub znacząco zwolnić, jedź na biegu bez naciskania pedału gazu. Jazda z ‘wysprzęglonym’ autem jest mniej bezpieczna, auto jest m.in. niestabilne.
5.Uruchamiaj silnik bez dodawania gazu.
6.Ruszaj od razu, nie rozgrzewaj silnika na postoju. Olej zapewni właściwe smarowanie silnika już po 30 sekundach.
7.Wyłączaj silnik, jeśli przewidywany postój trwa dłużej niż 30 sekund.
8.Wyłączaj zbędne odbiorniki prądu, szczególnie przy wyłączonym silniku.
9.Używaj klimatyzacji z umiarem.
10.Staraj się przewidywać sytuacje drogowe i unikaj zbędnych przyspieszeń i hamowań. Każde hamowanie to strata energii kinetycznej samochodu.
11.Unikaj zbędnego obciążenia auta. Ładunek o masie 100 kg w aucie ważącym 1500 kg zwiększy spalanie nawet o ok. 7 %.
12.Ograniczaj opory toczenia i aerodynamiczne oraz dbaj o właściwe ciśnienie w oponach i stan techniczny całego auta.
13.Zaplanuj podróż, nawet wybierając trasę dłuższą, ale pozwalającą na płynną jazdę.
14.Unikaj jazdy na dystansie krótszym niż 4 km.


ekojazda



Źrodło: www.moto.wp.pl;www.car-memory.pl

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Pozycja za kierownicą może uratować Ci życie. data 27.03.2014

Prawidłowa pozycja za kierownicą to fundament bezpieczeństwa i zazwyczaj ratuje życie


Pozycja prawidłowa
1. System pasów bezpieczeństwa i poduszek powietrznych maksymalną ochronę zapewnia tylko w połączeniu z właściwą pozycją za kierownicą. Ważne są każdy kąt i każda odległość - np. ta od klatki piersiowej kierowcy do poduszki powietrznej. Pionowo (lub niemal pionowo) ustawione oparcie może w pierwszej chwili wydawać się nienaturalne, ale to jedyne właściwe ustawienie.


2. Pas powinien leżeć nisko na biodrach oraz przechodzić przez obojczyk. Nie może być poskręcany i powinien dobrze przylegać do całego ciała - każdy luz zmniejsza jego skuteczność. Dlatego nie powinno się jeździć w kurtce (zwłaszcza zimowej). Lepiej też nie mieć żadnych ostrych przedmiotów (np. długopisu) w kieszeni koszuli.


pozycja


 


 


 


 


 


 


 


 


pozycjaOparcie za bardzo pochylone
1. Podstawowy błąd bardzo wielu kierowców. Poza tym, że taka pozycja pogarsza możliwości szybkiego obracania
kierownicą, grozi to jedną z najbardziej niebezpiecznych sytuacji - wysunięciem się bioder spod pasa.


 


pozycja2.W sytuacji krytycznej pas wytwarza nacisk nawet 600 kg. Taki nacisk wytrzyma miednica, ale nie brzuch. Jeśli biodra wysuną się spod pasa i ten trafi na "miękkie", może dojść do bardzo poważnych obrażeń wewnętrznych.


 


 


 


   Pozycja za blisko kierownicy
pozycja1. W tej sytuacji bezpieczeństwu zagraża... poduszka powietrzna. Napełnia się ona w wyniku eksplozji - tylko dzięki temu trwa to ok. 20-30 milisekund. Odległość kierownicy od klatki piersiowej nie powinna być mniejsza niż 25 cm.


 


 


 


pozycja2.Jeśli głowa i klatka piersiowa kierowcy znajdą się zbyt blisko kierownicy, zderzą się z napełniającym się pod wpływem eksplozji i w tej fazie twardym jak beton airbagiem. Może on wyrządzić więcej szkód niż gdyby go w ogóle nie było.


 


 


 


Za nisko ustawione zagłówki
pozycja1. Podczas jazdy zagłówek nie służy komfortowi, lecz bezpieczeństwu. Ustawiony zbyt nisko i za daleko od głowy - nie spełni swojej funkcji, czyli nie zapobiegnie urazom głowy i szyi przy powrocie głowy po uderzeniu.


 


 


 


pozycja2.Kluczowe jest to, że po wypadku głowa zawsze trafia w zagłówek wyżej niż jej normalna pozycja. Dlatego za nisko ustawiony zagłówek (np. na wysokości uszu) trafi w szyję. A to w praktyce powoduje poważne urazy szyi i kręgów.


 


 


 


  Czym jest system pre-safe?
 
System pre-safe jest jak airbag - masz go w aucie, ale masz nadzieję, że nigdy nie będziesz go potrzebował. Kiedy auto "wyczuje", że za chwilę może dojść do wypadku, system szybko stawia oparcie siedzenia do pionu, ściąga pas bezpieczeństwa likwidując luzy i przybliża zagłówek do głowy. Chodzi o to, żeby mocno przytrzymać ciało kierowcy (lub pasażera), by jego miednica nie "wyjechała" spod pasa. Nawet tapicerka siedzeń jest tak dobierana, by temu zapobiec.


PAMIETAJ!!!
Niezapięty pas to również ryzyko dla innych. Podczas ostrego hamowania przytrzymuje on ciało kierowcy, umożliwiając swobodne kręcenie kierownicą. Bez pasów zaś cała uwaga jest skupiona na odpychaniu się od kierownicy, by na nią nie wpaść - nie ma mowy o jakimkolwiek manewrze. 


Źródło:www.moto.pl
?

Zwiń

Rozwiń

Nowe opony z kolcami Nokian data 21.03.2014

Fiński producent Nokian Tyres stworzył prototypową oponę z wysuwanymi kolcami.


Są one w razie potrzeby wysuwane lub chowane przez kierowcę. Dzięki zastosowaniu technologii automatycznego sterowania kolcami prowadzący auto może w jednej chwili dostosować opony do nawierzchni, po której się aktualnie porusza. Taki model opony rozwiązuje problemy z montowaniem oraz demontowaniem łańcuchów. Opona Nokian Hakkapeliitta Concept z automatycznie wysuwanymi kolcami mogłaby być rozwiązaniem wielu problemów kierowców w krajach, w których kolcowane opony nie mają homologacji a w związku z tym nie są dopuszczone do ruchu.Pozwalają się  one poruszać w wysokich, oblodzonych partiach gór gdzie nie zawsze sprawdzają się łańcuchy. 


opony     opony


 


 


 


Należy sprawdzać cisnienie w oponach. to jeden z najważniejszych czynników bezpiecznej jazdy.


ciśnienie


 


Źródło:moto.wp.pl

Zwiń

Rozwiń

Nie będzie mandatów za parkowanie data 20.02.2014

Nowe przepisy dotyczące kar za parkowanie bez wniesienia opłaty zmieniły dotychczasową praktykę. Kierowcy, którzy zignorują cennik stref płatnego parkowania, nie otrzymają już mandatu. Nie oznacza to jednak, że będą bezkarni.
W życie weszła właśnie nowelizacja rozporządzenia ministrów infrastruktury oraz spraw wewnętrznych i administracji z 31 lipca 2012 roku w sprawie znaków i sygnałów drogowych, która reguluje karanie za parkowanie bez wniesienia opłaty. Kierowcom nie grożą już mandaty za postój w płatnej strefie, o ile nie pozostawią swojego samochodu w miejscu obowiązywania zakazu lub na kopercie dla osób niepełnosprawnych, jeśli nie posiadają odpowiedniego zezwolenia. Nowe przepisy nie oznaczają jednak końca płatnego parkowania. Teraz za zignorowanie obowiązku uiszczenia opłaty będzie nakładana tzw. opłata dodatkowa.


Dla portfeli zmotoryzowanych ta zmiana nie oznacza rewolucji. W końcu dla przeciętnego człowieka nie ma znaczenia, czy musi uiścić mandat, czy też opłatę dodatkową. Będzie to natomiast ułatwienie dla służb, które zajmują się egzekwowaniem obowiązku parkingowego. Dlaczego? Druk, który wypisywany jest w razie dostrzeżenia samochodu bez dowodu wniesienia opłaty pozostawionego za szybą, będzie teraz dotyczył wezwania do uregulowania opłaty dodatkowej, nie zaś mandatu. Taki dokument zgodnie z literą prawa można nałożyć zaocznie - pod nieobecność ukaranego, a takie przypadki są najczęstsze. Teraz nic więc nie stoi na przeszkodzie, by zostawiać wezwanie za wycieraczką.
Zmianie ulegnie również adresat kary. O ile w przypadku mandatu ukaranym musi być sprawca wykroczenia, to opłatą dodatkową obciążany jest właściciel samochodu. Skróci to czas dochodzenia należności przez służby i uniemożliwi obciążanie odpowiedzialnością kolejnych osób aż do przedawnienia.


tb/mw/tb, moto.wp.pl
?

Zwiń

Rozwiń

ODCINKOWY POMIAR PRĘDKOŚCI STAŁ SIĘ FAKTEM data 20.02.2014

tabelaPolskie drogi od lat należą do najbardziej niebezpiecznych w Europie. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest oczywiście jeszcze niedostateczna jakość infrastruktury ale główna przyczyną są złe nawyki i zachowania kierowców. Nieprzemyślane manewry i ignorowanie limitów prędkości to ich grzechy  główne. O ile w przypadku tych pierwszych przewinień ryzyko otrzymania mandatu jest raczej niewielkie, to spokojne czasy dla przekraczających dozwoloną prędkość właśnie przechodzą do historii. Inspekcja Transportu Drogowego ujawniła listę miejsc, w których uruchomiona zostanie odcinkowa kontrola prędkości.


Inspektorzy ITD, oprócz 35 fotoradarów zamontowanych w nieoznakowanych radiowozach, dysponują także blisko 350 stacjonarnymi fotoradarami. Okazuje się jednak, że na notorycznie łamiących prawo kierowców to jednak nie wystarcza. Ten  zestaw standartowych środków kontroli został wzbogacony o nowe urządzenia służące do  odcinkowego pomiaru prędkości.Odcinkowy pomiar prędkości to działanie polegające na rejestrowaniu czasu wjazdu samochodów w strefę pomiaru i wyjazdu z niej. Na podstawie tych danych system oblicza średnią prędkość. Jeśli będzie ona wyższa od dozwolonej na danym odcinku, to właściciel lub kierujący sfotografowanym  pojazdu zostanie ukarany mandatem. 


Obok prezentujemy listę lokalizacji, które zostaną objęte odcinkowym pomiarem prędkości wraz z długością kontrolowanego fragmentu drogi. Na szaro zaznaczono lokalizacje rezerwowe.


Decyzje o zlokalizowaniu odcinków, na których będzie mierzona prędkość, były podejmowane wspólnie z ekspertami zajmującymi się bezpieczeństwem drogowym z Politechniki Gdańskiej i Politechniki Krakowskiej. Podstawowymi kryteriami branymi pod uwagę w typowaniu odcinków było:
1.stan bezpieczeństwa. - Wybierano miejsca charakteryzujące się szczególnym zagrożeniem dla BRD.
2.warunki techniczne dla urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i ich umieszczania na drogach publicznych,
3.jednolite limity prędkości na całej długości odcinka,
4.brak większych skrzyżowań w obrębie planowanej instalacji.


Wjazd w strefę objętą odcinkowym pomiarem prędkości będzie oznaczany niebieskimi tablicami - jak ma to miejsce w przypadku zwykłych fotoradarów stacjonarnych, a system ma ruszyć na przełomie 2014 i 2015 roku. Dla ITD oznacza to spore opóźnienie względem pierwotnych założeń, w myśl których pierwszy zestaw odcinkowej kontroli prędkości miał zostać uruchomiony już w wakacje 2013 roku. Opóźnienie wiąże się z koniecznością uzyskania certyfikatów dla tych urządzeń pomiarowych w Głównym Urzędzie Miar.


tb/sj/tb, moto.wp.pl

Zwiń

Rozwiń

Lotnicze Pogotowie Ratunkowe data 28.01.2014


Na naszych drogach często na miejscu wypadku pojawiają się śmigłowce ratownicze. Jednak nie każdy kierowca ma świadomość, że historia lotnictwa sanitarnego w Polsce sięga lat 50-tych ubiegłego wieku, a  już w roku 1955 z inicjatywy Ministerstwa Zdrowia powołano Centralny Zespół Lotnictwa Sanitarnego. Wówczas Centralny Zespół liczył 15 Zespołów Lotnictwa Sanitarnego rozmieszczonych w całym kraju.  Początkowo Zespoły używały śmigłowców Mi-2, których załogę stanowili: pilot, pielęgniarz (lub felczer) oraz mechanik lotniczy. Chorymi w stanie ciężkim transportowanymi na pokładzie, opiekowali się lekarze miejscowych szpitali lub placówek pogotowia.Od roku 2000 lotnictwo sanitarne funkcjonuje jako Lotnicze Pogotowie Ratunkowe (LPR), finansowane przez Ministerstwo Zdrowia. Wcześnie używane śmigłowce Mi-2  w roku 2011 zostały całkowicie zastąpione przez nowoczesne Eurocoptery. Od lipca 2005 LPR używało także nowoczesnego śmigłowca Agusta A-109, który w listopadzie 2009 uległ jednak wypadkowi i nie nadawał się już do dalszej eksploatacji. Pierwszy z liczby 23   Eurocopterów „przyleciał” do Polski we wrześniu 2009.    To latająca „erka", posiada nowoczesne wyposażenie i zapewnia załodze doskonałe warunki pracy. Śmigłowiec może latać z jednym, lub dwoma pilotami i jest  bezpieczny również w locie na jednym silniku. Posiada zdolność do lotów w systemie IFR (Instrument Flight Rules). Problemem w lotach nocnych i lotach podczas złej widzialności jest jednak brak odpowiednio przystosowanych lądowisk. Lekarz na pokładzie może podjąć natychmiastową resuscytację poszkodowanego w wypadku, gdyż ma do dyspozycji bardzo nowoczesny sprzęt i wyposażenie reanimacyjne takie jak: defibrylator, respirator, ssak i zestaw pomp infuzyjnych, ale również: zestaw porodowy, sondy żołądkowe oraz inny specjalistyczny sprzęt medyczny przydatny w transporcie medycznym.
Zgodnie z informacjami internetowymi, śmigłowce LPR wykonują ponad 5000 lotów rocznie!
Lotnicze Pogotowie Ratunkowe LPR, spotykamy także pod nazwą Śmigłowcowa Służba Ratownictwa Medycznego HEMS (od ang. Helicopter Emergency Medical Service). W  Polsce funkcjonuje 17 baz HEMS (plus jedna sezonowa w Koszalnie), wspieranych przez 2 zespoły transportowe EMS (Emergency Medical Service) wyposażone w samoloty Piaggio Avanti i Piaggio Avanti II.
Dopuszczalny czas od otrzymania zgłoszenia do startu maszyny to ok. 4 minuty (czas maksymalny w wyjątkowych przypadkach - do 30 min).                                                                                         
Zgodnie z informacjami na stronie oficjalnej LPR, na dzień dzisiejszy w skład floty Lotniczego Pogotowia Ratunkowego wchodzą:
• 23 helikoptery Eurocopter EC-135
• 1 samolot Piaggio Avanti
• 1 samolot Piaggio Avanti II
?

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Przeglądy po nowemu: już spisuje się przebieg data 28.01.2014

W przypadku używanych samochodów nie ma co liczyć na uczciwość sprzedającego. Stąd też okazje w stylu  - 15 lat i 100.000 km przebiegu nie nalezą w Polsce do rzadkości. Sprowadzane samochody, w których licznik nie został cofnięty, należą do rzadkości.
Począwszy od 1 stycznia 2014 roku, aby wyeliminować nieuczciwych sprzedawcó, diagności dokonujący obowiązkowego przeglądu samochodu mają obowiązek spisania jego przebiegu, które sa następnie wprowadzane do systemu teleinformatycznego Centralnej Ewidencji Pojazdów. Zmiany nie zakładają wzrostu opłaty za przegląd samochodu.


Nowy przepis ma zlikwidować proceder „kręcenia” liczników, dziś nagminny w przypadku starszych i sprowadzanych z zagranicy samochodów, których dotychczasowi właściciele chcą w ten sposób podnieść ich wartość.
Z reguły "nabity na licznik" klient dowiaduje się o oszustwie dopiero podczas wizyty u mechanika.Straty z tego tytułu mogą sięgać nawet kilkunastu tysięcy złotych.Z całą pewnością regulacja zmniejszy skalę oszustw. 
 
Nowe przepisy mają nauczyć polskich sprzedawców uczciwości przy sprzedaży samochodów. Dla kupujących oznaczą one obniżenie cen samochodów z drugiej ręki, bowiem jeśli licznika nie będzie się dało cofnąć, z serwisów ogłoszeniowych znikną „wyjątkowe oferty” po mało okazyjnej cenie, na które dziś nabiera się niejeden zmotoryzowany.


Źródło: tb/sj/tb, moto.wp.pl
?

Zwiń

Rozwiń

Rewolucyjne zmiany w płaceniu mandatów data 28.01.2014

 


W 2014 roku czekaja nas radykalne zmiany w przepisach. Zgodnie z projektami, Właściciel samochodu zapłaci za mandat z fotoradaru niezależnie od tego, kto siedział za kierownicą.
To spowoduje, że nie bedzie już dodatkowo punktów karnych dołaczanych do zdjęcia.Oznacza to, że tylko policja będzie mogła nakładać na kierowców punkty karne podczas bezpośredniej kontroli drogowej. Straże gminne stracą możliwość używania fotoradarów. To wszystko zapisy projektu ustawy,nad którą mają się pochylić parlamentarzyści. 


Zmiany dotyczyć będą także wysokości mandatów. Proponowane zmiany dość radykalnie zmieniają ich zasady i wysokość.Jeśli przejdą przez Parlament, to wówczas  wysokość kary będzie ułamkiem średniego wynagrodzenia. Np. przekroczenie prędkości o 10 km/h - mandat 1,5 proc. średniego wynagrodzenia, czyli około 50 złotych, ale już 20 procent, czyli 750 złotych, gdy będzie to przekroczenie o ponad 50 km.
Nowością ma być podwajanie kar w terenie zabudowanym oraz dla kierowców notorycznie łamiących przepisy. Czwarte zdjęcie za przekroczoną prędkością o 50 km może kosztować nawet 2 tysiące złotych. Projekt poselski zyskał akceptację MSW oraz Ministerstwa Infrastruktury.



Źródło: www.wiadomości.wp.pl?

Zwiń

Rozwiń

"Niebezpieczny" pasażer data 24.11.2013

Zgodnie z polskim prawem, pasażer znajdujący się w samochodzie staje się pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego na równi z kierowcą czy pieszym. Dlatego też nie da się przecenić wpływu pasażera na zachowanie kierowcy. Eksperci potwierdzają, że obecność pasażera w samochodzie wpływa dekoncentrująco na kierowcę i może stać się śmiertelnym  zagrożeniem wówczas, gdy pasażer wywiera nacisk na kierowcę do ryzykownych zachowań i łamania przepisów. Dotyczy to w szczególności młodych kierowców, u których chęć imponowania  i popisywania się bierze górę nad zdrowym rozsądkiem.  Nie bez znaczenia jest też płeć pasażera. Badania nad bezpieczeństwem ruchu drogowego pokazują, że kobiety chętniej i częściej ulegają sugestii pasażera mężczyzny, natomiast mężczyźni za kierownicą  prawie w ogóle nie słuchają kobiet na miejscu pasażera. Zagrożeniem dla kierowcy są tez pasażerowie, którzy chcą „pomagać” mu w kierowaniu pojazdem np. łapiąc za kierownicę.
Do niebezpiecznych dla kierowcy zachowań pasażera siedzącego obok należy także włączanie wycieraczek czy operowanie przyciskami radia umieszczonymi w kierownicy.
Szczególną uwagę należy poświęcić podróżującym dzieciom. Należy zadbać, aby miało w zasięgu ulubioną zabawkę, którą mogłoby się zająć podczas podróży a jeśli zacznie płakać to najlepiej  będzie zatrzymać auto w bezpiecznym miejscu i uspokoić malucha.
Odpowiedzialny pasażer nie podejmuje zachowań mogących dekoncentrować lub stresować kierowcę a pomaga mu tylko wtedy gdy wymaga tego sytuacja.


Jak być odpowiedzialnym pasażerem:
- nie nalegaj, aby w samochodzie słuchać głośno muzyki;
- nie pal w aucie, jeżeli może to powodować dyskomfort kierowcy;
- nie dekoncentruj kierowcy intensywną rozmową;
- staraj się nie pozwalać, aby kierowca w trakcie jazdy korzystał z telefonu komórkowego bez zestawu głośnomówiącego;
- nie reaguj emocjonalnie na wydarzenia na drodze, bo możesz przestraszyć kierowcę;
- nie namawiaj kierowcy do podejmowania jakichkolwiek manewrów, co do których on sam ma wątpliwości;
- nie wsiadaj do samochodu z kierowcą, który jest pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających
- za wszelką cenę  staraj się przekonać również i jego do zaniechania jazdy.


Źródło: Dziennik Bałtycki 5.09.2013;www.motofakty.pl

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Uwaga mgła! data 17.11.2013

Jazda we mgle jest trudna. Szarga nerwy i wywołuje stres. Wie o tym każdy kierowca, któremu zdarzyło się podróżować po „mlecznej drodze”  np. pomiędzy dwoma  tirami. Mgła ogranicza percepcję wzrokową: trudniej jest ocenić odległość na drodze, prędkość pojazdów a nawet to czy pojazdy stoją czy znajdują się w ruchu.


Co mówią na ten temat przepisy kodeksu drogowego?
Art. 29. 1. Kierujący pojazdem może używać sygnału dźwiękowego lub świetlnego, w razie gdy zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie.


Art. 30. 1. 1) a. Kierujący pojazdem jest obowiązany włączyć światła mijania lub przeciwmgłowe przednie lub oba te światła jednocześnie.


b. poza obszarem zabudowanym podczas mgły [kierujący jest obowiązany] dawać krótkotrwałe sygnały dźwiękowe w czasie wyprzedzania lub omijania.


Art. 30. 3. Kierujący pojazdem może używać tylnych świateł przeciwmgłowych, jeżeli zmniejszona przejrzystość powietrza ogranicza widoczność na odległość mniejszą niż 50 m. W razie poprawy widoczności kierujący pojazdem jest obowiązany niezwłocznie wyłączyć te światła. .
Eksperci BRD twierdzą, że gwarancją bezpiecznej jazdy we mgle jest przede wszystkim wolna i ostrożna jazda a także niewykonywanie gwałtownych manewrów na drodze i prowadzenie samochodu w sposób przewidywalny dla innych kierowców i użytkowników drogi.


Do katalogu zasad bezpiecznej jazdy podczas mgły należą:
1. włączenie świateł przeciwmgielnych tylnich jeżeli widoczność na drodze spadnie poniżej 50m i zmniejszyć prędkość do 50 km/godz;
2. przy ograniczonej widoczności skoncentrować się na wrażeniach słuchowych, szczególnie w okolicach skrzyżowań, ponieważ w takiej ekstremalnej sytuacji szybciej daje się usłyszeć nadjeżdżający pojazd niż go zobaczyć ;
3. jeżeli konieczne staje się zaparkowanie samochodu na poboczu, to należy pamiętać aby znajdowało się ono w całości poza pasem jezdni z włączonymi światłami awaryjnymi;
4. nie należy podczas mgły używać świateł drogowych (długich) ponieważ rozpraszają one mgłę co powoduje dodatkowe pogorszenie widoczności;
5. podczas jazdy obserwować oznakowanie poziome na jezdni oraz linie rozdzielające pasy ruchu ponieważ pozwalają one kontrolować położenie auta na jezdni i utrzymać je w pasie ruchu. Szczególną uwagę należy zwrócić na rodzaj linii środkowej, jeśli jest ona wymalowana na drodze. Linia ostrzegawcza P-6, która ma charakter gęstej linii przerywanej (przerwy krótsze od kresek), ostrzega o zbliżaniu się do miejsca niebezpiecznego lub do odcinka linii ciągłej. Z kolei linia ciągła zwykle towarzyszy skrzyżowaniom i przejściom dla pieszych. Jeśli więc nasz wzrok sięga tylko na kilkadziesiąt metrów do przodu, a linia środkowa zmieniła się ze zwykłej przerywanej w ostrzegawczą lub ciągłą – prawdopodobnie zbliżamy się do ryzykownego miejsca. Zareagujmy na to. 


Źródło: Dziennik Bałtycki 7.11.2013 http://superjazda.blogspot.com

Galeria zdjęć:

Uwaga na oznakowanie poziomewe mgle zachowaj bezpieczną odległośćniebezpieczna mgłapoślizg we mglez jaką prędkością możesz poruszać się we mgle

Zwiń

Rozwiń

Uwaga! Najbardziej niebezpieczne miejsca w Trójmieście data 07.11.2013


Policjanci z „drogówki” przestrzegają kierowców przed szarżowaniem w najbardziej niebezpiecznych miejscach trójmiejskich ulic.
Ulica Morska w Gdyni, przejście dla pieszych w pobliżu Opery Bałtyckiej przy ul. Hallera w Gdańsku czy skrzyżowanie alei Niepodległości z ul. Malczewskiego w Sopocie - to  zdaniem Policji jedne z najbardziej niebezpiecznych miejsc w Trójmieście. Szczególną ostrożność powinni także zachować kierowcy  na skrzyżowaniu przy ul. Grunwaldzkiej z ul. Kołobrzeską oraz  w okolicy Galerii Bałtyckiej,  bo tam często kierowcy np. w ostatnim momencie decydują się na wybranie odpowiedniego pasa ruchu.


W Gdyni  policyjne  statystyki odnotowały w okresie  do końca października tego roku  blisko 30 wypadków. Niebezpiecznie jest też w okolicach gdyńskiego dworca.


Policjanci informują, że na sopockich ulicach kierowcy powinni szczególną ostrożność zachować zwłaszcza w okolicach alei Niepodległości. Do potrąceń dochodzi też często przy ul. Kościuszki.
Dramatyczna statystyka wypadków potwierdza, że od końca września doszło na pomorskich drogach do 1707 wypadków, w których życie straciło  128 osób. Do najczęstszych przyczyn wypadków na drogach specjaliści od bezpieczeństwa ruchu drogowego zaliczają: najechanie na pieszego, zderzenie czołowe, zderzenie boczne. Nie ukrywają także, że często to bezmyślność kierowców oraz niedostosowanie prędkości do warunków pogodowych prowadza do zdarzeń drogowych w których ludzie tracą życie. Niestety takich zdarzeń na Pomorzu jest cały czas jeszcze zbyt wiele.


Źródło: S.Zięba: Kierowco, tutaj lepiej zdejmin nogę z gazu; Dziennik Bałtycki 31.10-1.11/2013

Galeria zdjęć:

niebezpieczne skrzyżowanie przy Operze Bałtyckiejulica Świętojańska w Gdyniniebezpieczna ulica Morska w GdyniSkrzyżowanie Alei Niepodległości z ul. Kościuszki w Sopocie

Zwiń

Rozwiń

Młody może mniej czyli co czeka młodych kierowców od 2016 roku. data 28.10.2013


Już obecnie młodzi kierowcy są na cenzurowanym. Kierowcy w wieku 18-24 posiadający prawo jazdy krócej niż rok, są zagrożeni jego utratą już po przekroczeniu 20 punktów karnych.
Od 4 stycznia 2016 roku czekają ich jednak nowe, jeszcze bardziej restrykcyjne zmiany.
Nowe przepisy nakładają na młodych, debiutujących  kierowców następujące obowiązki:
1. okres próbny trwający 2 lata
2. konieczność oznakowania pojazdu naklejką z  zielonym liściem klonu na białym tle
3. odbycie kursu doszkalającego w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego pomiędzy 4 a 8 miesiącem od momentu otrzymania dokumentu potwierdzającego uprawnienia (prawa jazdy)
4. praktyczne szkolenie z zagrożeń ruchu drogowego
5. przez pierwsze 8 miesięcy okresu próbnego będą musieli dostosować się do innych ograniczeń prędkości: 50km/h w terenie zabudowanym; 80km/h w terenie niezabudowany gdzie są drogi dwujezdniowe; 100km/h na autostradzie i drodze ekspresowej dwujezdniowej
6. okres próby może zostać wydłużony o następne dwa lata jeżeli w trakcie jego trwania młody kierowca popełni minimum 2 wykroczenia potwierdzone mandatem lub wyrokiem sadu.
Tak więc młodzi kierowcy już niedługo będą musieli wykazać się zdwojoną ostrożnością na drodze.


 


Źródło: Dziennik Bałtycki 12.09.2013?

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

NIK kontra Straż miejska data 28.10.2013


Straz miejska łamała przepisy przy pomocy przenośnych fotoradarów – brzmi opinia z raportu NIK na temat stosowania radarów przenośnych przez Straże Miejskie.
Wykrycie tego procederu było możliwe po szczegółowej analizie zdjęć wykonanych z przenośnych fotoradarów. Oto wstępne ustalenia Najwyższej Izby Kontroli.
Okazuje się, że kontrolerzy NIK wykryli nagminne przypadki korzystania z fotoradarów w miejscach, które nie były uzgodnione z policją, jednak gwarantowały duże wpływy z mandatów. Kierowcy najzwyczajniej wpadali w pułapkę zastawioną prze miejskich strażników. Ustawiali oni bowiem radary, jak twierdzi NIK,  w miejscach, w których nie było to uzgodnione z policją. Jeśli jednak miejsce ustawienia było pod nadzorem policji, to strażnicy ustawali tam fotoradary tylko na kilku minut, aby potem urządzenia przenieść  w miejsca, gdzie nie powinny one stać. „Większość czasu pracowały w miejscu, gdzie można uzyskać wynik, czyli dużo mandatów. Po zakończeniu służby fotoradary znów wracały na miejsce uzgodnione z policją” - komentuje rzecznik prasowy NIK. Ten proceder udało się wykryć po drobiazgowej analizie zdjęć wykonanych z przenośnych fotoradarów.  


Źródło: http://auto.dziennik.pl/aktualnosci

Zwiń

Rozwiń

Portret drogowego zabójcy data 27.10.2013


Trzeźwy mężczyzna w średnim wieku – to portret kierowcy, który jest najczęściej sprawca śmiertelnych wypadków, wynika z badań statystycznych komendy głównej policji.
Śmiertelne wypadki powoduje w Polsce najczęściej mężczyźni, którzy w chwili wypadku byli trzeźwi. Z reguły nie prowadza po pijanemu.. Największą liczbę wypadków ze skutkiem śmiertelnym powodują kierowcy w wieku między 25. a 39. rokiem życia  wynika z raportu statystycznego Komendy Głównej Policji za rok 2012.
W 2013 r. na Śląsku kobiety spowodowały 18 wypadków, w których śmierć poniosło 19 osób, a 7 zostało rannych. Mężczyźni są winni 189 wypadków, w których śmierć poniosło 205 osób, a kolejnych 125 było rannych - wynika z policyjnych raportów
 Z policyjnych systemów  i raportów wyłania się  jednak niepełny obraz  sprawcy śmiertelnych wypadków.  Można wprawdzie stwierdzić,  ile punktów karnych mieli w chwili spowodowania wypadku, ale niestety nie ma możliwości do dotarci do informacji np. od  ilu lat posiadają oni prawo jazdy, a także czy wcześniej je tracili za przekroczenie limitu punktów.
Ciekawostką jest, że polscy kierowcy nie popełniają śmiertelnych błędów na drodze z powodu alkoholu. Alkohol był przyczyną tylko co 18. wypadku, który miał miejsce w tym roku. To m.in. efekt lawinowego wzrostu liczby kontroli sprawdzających obecność w organizmie alkoholu i środków narkotycznych. W tym roku funkcjonariusze sprawdzą kierowców około  9 milionów razy, przy czym liczba ujawnianych pijanych kierowców szybko spada. Główną przyczyną wypadku jest niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze.


Źródło: http://auto.dziennik.pl/drogi

Galeria zdjęć:

na ławie oskarżonych

Zwiń

Rozwiń

Zdjęcie z fotoradaru? Sąd uznał, że nie ma obowiązku ujawniania kto prowadził auto. data 27.10.2013

  Wrocławska straż miejska wezwała właściciela samochodu by ten ujawnił, kto kierował jego autem, które fotoradary „nakrył” na przekroczeniu prędkości.  Ponieważ właściciel samochodu  odmówił  sprawa trafiła do sądu rejonowego, który nałożył na niego grzywnę. Postanowił on  odwołać się do sądu okręgowego. W efekcie wyższa instancja uznała, że właściciela auta nie można karać. 
W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił, że : Nie sposób wymagać od właściciela, by fakt powierzenia pojazdu innej osobie każdorazowo rejestrował, na wypadek gdyby osoba ta w trakcie prowadzenia pojazdu popełniła jakieś wykroczenie drogowe, zaś sam właściciel zostałby po kilku tygodniach lub miesiącach wezwany przez organy ścigania do precyzyjnego wskazania, komu powierzył pojazd w danym czasie. Sąd argumentował też, że artykuł 183 par. 1 kodeksu postępowania karnego gwarantuje świadkowi odmowę udzielenia odpowiedzi, jeżeli mogłoby to narazić osobę najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo.
- Jeśli osoba przesłuchiwana w charakterze świadka - tak jest we wszystkich procedurach - ma prawo odmówić odpowiedzi na pytania, które mogłyby narazić na odpowiedzialność karną jego samego lub osoby najbliższe, to słuszną jest wykładnia, że nie ma obowiązku wskazywać kierowcy, który mógłby ponieść ujemne konsekwencje prowadzenia pojazdu. Innymi słowy właściciel samochodu nie musi wskazywać kierowców spośród członków swojej rodziny. I dokładnie to sąd okręgowy wyartykułował -  argumentują prawnicy..
http://auto.dziennik.pl/aktualnosci/

Galeria zdjęć:

straż miejska w akcji

Zwiń

Rozwiń

Elektroniczne tablice zmiennej treści na drogach Trójmiasta data 10.10.2013

 Inteligentne Systemy Transportowe (ITS) zbudowane na bazie zintegrowanych technologii komunikacyjnych i informatycznych, sa już powszechnie stosowane na świecie.Generalnie stosuje się kilka rodzajów tabilc. Wśród stosowanych konkretnych rozwiązań ITS mamy znaki zmiennej treści, zarówno wyświetlane na tablicach diodowych, jak i pojawiające się na rotacyjnych tablicach panelowych.


W znakach zmiennej treści opartych na technologii diodowej możliwe jest wyświetlanie wszystkich kolorów oraz dowolnych kształtów  takich jak np. symboli, znaków drogowych i znaków tekstowych. W Polsce instalowane tablice tego typu informują kierowców głównie o warunkach atmosferycznych oraz ograniczeniach prędkości.
Natomiast ich zastosowanie może być szersze i obejmować:
•sterowanie i zarządzanie ruchem na pasach na drogach dwujezdniowych,
•kierowanie na trasy alternatywne,
•informowanie o aktualnych warunkach ruchowych.
Innym typem znaków o zmiennej treści są znaki oparte na technologii panelowej. Odpowiadają one kolorystyką i symboliką zwykłym znakom drogowym ale dzięki użyciu specjalnych paneli rotacyjnych w kształcie graniastosłupa uzyskuje się trzy powierzchnie, na których można umieścić odpowiednie treści znaków. W danym czasie, w zależności od potrzeb, pokazywany jest jeden komunikat. Znaki te są na szeroką skalę stosowane w krajach Europy zachodniej i stanowią uzupełnienie diodowych znaków zmiennej treści na drogach szybkiego ruchu.
Ich wykorzystanie jest szczególnie przydatne, jeśli występują w charakterze drogowskazu. Znaki panelowe w funkcji drogowskazowej stosuje się na przykład, gdy trzeba rozładować duże natężenie ruchu. W takim przypadku znak panelowy, po odwróceniu elementów, skieruje samochody na trasę alternatywną zamiast na normalnie pokazywaną na znaku drogę dojazdu do danej miejscowości.
Ich zaletą jest, że dzięki zastosowaniu najlepszych folii odblaskowych są doskonale widoczne w każdych warunkach oraz niski koszt eksploatacji a także szybka komunikacja bezprzewodowa i sterowanie na odległość. Przede wszystkim istotne jest to, że informacje ze znaków panelowych są jednoznacznie interpretowane przez kierowców.
 
W Trójmiescie rozważa się zainstalowanie takich znaków na obwodnicy.Już teraz jeździ nią 54 tys. pojazdów na dobę.
Drogowcy są jednak sceptyczni gdyż uważają, że nie zrewolucjonizują one ruchu na popularnej ekspresówce ponieważ brakuje dróg alternatywnych, które  mogłyby obsłużyć ruch 54 tys. aut na dobę.


Warto pamietać, że znaki zmiennej treści stanowią część większej całości, która nazywa się system sterowania ruchem. Wprowadzenie, więc takiego oznakowania na drodze nie ogranicza się wyłącznie do zakupu i ustawienia elementu na drodze, lecz przede wszystkim opracowania strategii zarządzania informacją.W Trójmiescie musi on także współpracować z instalowanym obecnie systemem Tristar - czyli zintegrowanym zarzadzaniem ruchem. W gdańsku tablica taka jest ustawiona przy ul. Armii Krajowej


 Źródło: www.trojmiasto.pl; e-droga.pl

Galeria zdjęć:

tak wygląda na Zakopianceróżne tablice zmiennej treścitablice zmiennej treścitablice zmiennej treścitablice zmiennej treścitablice zmiennej treścitablice zmiennej treścitablice zmiennej treścitablice zmiennej treścitablice zmiennej treścitablice zmiennej treści.

Zwiń

Rozwiń

Sądy nieprzekonane data 26.09.2013

 Każdego roku sądy rozpatrują tysiące spraw , które są wytaczane kierowcom z art.96 par.3 kodeksu wykroczeń. Jest to przepis pozwalający Straży Miejskiej, Policji oraz Inspekcji Transportu Drogowego na nakładanie grzywien za niewskazanie kierującego pojazdem w chwili wykroczenia. Rozpatrujący sprawę z tego artykułu Sąd Rejonowy Lublin – Zachód powziął uzasadnioną wątpliwość czy jest on zgodny z Konstytucją RP. Skierował więc zapytanie do Trybunału Konstytucyjnego  o zgodność  tego artykułu (art.96 par.3 Kodeksu wykroczeń) z art. 2 oraz art. 42 ust.1 w związku  z art.31 ust.3 Konstytucji.   Warto podkreślić, że także Prokurator Generalny  zakwestionował te przepisy. Sąd wskazał, że przepis ten wprowadzając bezwzględny obowiązek denuncjacyjny  w założeniu miał usprawnić procedurę  egzekwowania przez organy ścigania  przestępstw i wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu ruchu drogowego. W efekcie jego stosowanie ograniczyło się wyłącznie do ścigania wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary. Sąd przypomniał również, że kiedy zwykły obywatel nie zawiadomi odpowiednich organów o przestępstwie spenalizowanym przez kodeks karny, to nie ponosi z tego tytułu żadnej odpowiedzialności karnej. Wynikałoby z tego – zdaniem sądu- że niewskazanie kierowcy popełniającego wykroczenie rodzi groźniejsze skutki   dla porządku  publicznego, co jest powodem wątpliwości  co do ich racjonalności i adekwatności tego przepisu a ponadto ogranicza wolności obywatelskie.
Stanowisko Trybunału Konstytucyjnego w tej kwestii będzie rozstrzygające.


Źródło: Dziennik Gazeta Prawna (30.09/01.09.2013)

Zwiń

Rozwiń

Pierwszeństwo dla pieszych nie tylko na pasach data 26.09.2013

Każdego roku około 10% wypadków na polskich drogach  ma miejsce na przejściach dla pieszych. Wina za nie spada mniej więcej po połowie na kierowców i niezmotoryzowanych. Najczęstszą przyczyną wypadków spowodowanych przez pieszych były zdarzenia związane z nagłym wejściem na jednię bezpośredni  przed jadący samochód. W obecnym porządku prawnym pieszy ma pierwszeństwo wyłącznie wówczas kiedy jest już na przejściu dla pieszych.
Do Sejmu wpłynął aktualnie poselski projekt ustawy dostosowujący polskie przepisy do standardów już od lat obowiązujących na świecie . W Wielkiej Brytanii, w Czechach, Skandynawii obowiązuje bowiem przepis, że pieszy, który wyraża zamiar przejścia przez przejście dla pieszych, zbliżył się do niego lub oczekuje, ma pierwszeństwo Kierowca zbliżający się do przejścia dla pieszych, widząc oczekującego pieszego, ma  się zatrzymać  i go przepuścić. Nie ma to wynikać z jego kultury osobistej, ale z przepisów. Posłowie chcą aby takie same zasady obowiązywały również w Polsce. Ich zdaniem taka nowelizacja przyczyni się do zmniejszenia liczby wypadków drogowych, których ilość w dalszym ciągu sytuuje Polskę w ogonie Europy.
Według danych za 2011 rok, na polskich drogach doszło do 3678 wypadków na przejściach dla pieszych, co stanowi około 9 proc. wszystkich wypadków. W wypadkach na przejściach dla pieszych śmierć poniosło 238 osób, a 3684 zostało rannych. Wejście pieszego na jezdnię bezpośrednio przed jadącym pojazdem stanowiło w 2011 roku przyczynę 2493 wypadków.


 Projekt poselski postuluje także, aby podczas egzaminu państwowego na prawo jazdy, kandydaci na kierowców zobowiązani byli zaliczyć również egzamin z pierwszej pomocy.
Specjaliści ruchu drogowego uważają, że duża część ofiar wypadków komunikacyjnych miałaby szansę przeżycia, gdyby odpowiednio wcześnie poddano ich  reanimacji w ramach pierwszej pomocy przedmedycznej. Podkreślają, że skuteczną reanimację można przeprowadzić tylko w trakcie czterech pierwszych minut po ustaniu krążenia.


 
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna (23.08.2013); www.moto.wp.pl

Galeria zdjęć:

Zwiń

Rozwiń

Z ułańska fantazją data 24.09.2013

Co jakiś czas w mediach pojawiają się relacje dotyczące łamania przepisów ruchu drogowego przez egzaminatorów przeprowadzajacych egzaminy na prawo jazdy podczas wykonywania obowiązków służbowych.
Chodzi oczywiście o obserwowane na terenie całego kraju niebezpieczne zjawisko, powrotów egzaminatorów z przerwanego egzaminu do ośrodka z kandydatem na kierowcę w fotelu pasażera.
Dochodzi wówczas niekiedy  do nagannej sytuacjikiedy to egzaminator nie np. nie zapina pasów bezpieczeństwa i gna przez miasto łamiąc po drodze wszystkie mozliwe przepisy ruchu drogowego.
Zaznaczyć należy, że wprawdzie jest to zjawisko nagminne, ale byłoby duża niesprawiedliwością uznać, że w taki sposób zachowują się wszyscy egzaminatorzy.Dotyczy to stosunkowo niewielkiej grupy zawodowej, gdzie ułańska fantazja bierze górę nad zdrowym rozsadkiem.Oczywiście te "czarne owce" jako bardziej rzucające sie w oczy przeważnie kształtują opinię o całym środowisku.
A egzaminator, zgodnie z kodeksem etyki opracowanym przez Krajowe Stowarzyszenie Egzaminatorów, powinien godnie spełniać funkcję publiczną oraz odpowiednio reprezentować Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego. Celowi temu służyć zaś maja  zasady regulujące postępowanie każdego egzaminatora,takie jak:


- Poświęcić się profesjonalnej realizacji obowiązku egzaminatora.
- Dbać o godność osobistą oraz przejawiać głębokie poczucie odpowiedzialności społecznej, właściwe dla roli funkcjonariusza    publicznego.
- Tak żyć i pracować, aby honor, moralność i uczciwość we wszystkich relacjach publicznych, osobistych i zawodowych     pozwoliły na uzyskanie uznania i zaufania przełożonych i osób zdających.
- Postępować w sposób umacniający zaufanie zdających, kolegów egzaminatorów i firmy, w której jest zatrudniony.
- Tak postępować w sprawach zawodowych, urzędowych i prywatnych, by nie powstało odczucie, że istnieje możliwość wpływu na     wykonywany przez egzaminatora zawód i podejmowane decyzje;
- Uznawać zasadę, że głównym zadaniem egzaminatora jest odpowiedzialność za podejmowane decyzje służące dobrze przyszłym   kierowcom.


Źródło:http://portalnaukijazdy.pl

Zwiń

Rozwiń

Co czeka złośliwych kierowców data 30.08.2013

Z badań serwisu Korkowo.pl wynika, że średnia prędkość poruszania się samochodów w naszych miastach wynosi 30 km/godz.
Takie tempo przemieszczania się często deprymuje kierowców wyzwalając w nich nieuzasadnioną agresję i złośliwość. To natomiast często przekłada się na ryzykowne i kosztowne zachowania, których konsekwencje ponoszą wszyscy uczestnicy ruchu drogowego.
W kategorii zachowań niebezpiecznych najczęściej można spotkać się z sytuacją, kiedy kierowca wyprzedzanego samochodu intencjonalnie zwiększa prędkość, stwarzając realne zagrożenie na drodze. Takie zachowanie niestety także realnie kosztuje – to 350 zł grzywny w postaci mandatu karnego oraz 3 punkty karne. Drugim wykroczeniem, ze względu na  częstotliwość popełniania, jest nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu podczas zmiany pasa ruchu – co „kosztuje” 250 złotych i 5 punktów karnych.


Inne przewinienia z katalogu złośliwych zachowań:


- jazda z prędkością utrudniająca płynne poruszanie się innym pojazdom: mandat 50-200zł+ 2 pkt. karne;
- blokowanie przejazdu pojazdom uprzywilejowanym: mandat 250 zł + 5pkt. karnych;
- naruszenie zakazu wjeżdżania na skrzyżowanie, jeśli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do     kontynuowania jazdy : mandat 300zł ( bez punktów karnych).


Eksperci twierdzą, że polskich kierowców za kierownicą denerwuje prawie wszystko: korki na drodze, dziury w jezdni, jeżdżący za wolno i za szybko, motocykliści, rowerzyści, piesi na jezdni itp. Wystarczy uaktywnienie jednego stresora aby doszło do wybuchu agresji. Jak sobie radzić z agresją na drodze? Przede wszystkim unikać kontaktu wzrokowego z agresywnym kierowcą, pozwolić mu się wykrzyczeć i nie eskalować konfliktu.


Źródło: Dziennik Bałtycki 29.08.2013r.

Galeria zdjęć:

złośliwy kierowcazłośliwy kierowca

Zwiń

Rozwiń

BEZPIECZNE FOTELIKI - INSPEKCJE I TESTY ADAC data 25.08.2013

Statystyki polskiej Policji za rok 2012 podają, że w tym czasie miało miejsce blisko 3,7 tys. wypadków drogowych z udziałem dzieci do 14 roku życia. W ich wyniku 89 dzieci zmarło, a prawie 4 tysiące zostało rannych. To wystarczający powód, aby rodzice wybrali skuteczny sposób na zabezpieczenie swojego dziecka.


Dlaczego  inspekcja fotelika jest potrzebna.
Inspekcja to kompleksowy audyt stanu bezpieczeństwa dziecka w samochodzie i konsultacje ze specjalistami prowadzące do tego, by to bezpieczeństwo zapewnić lub zwiększyć. Eksperci ds. bezpieczeństwa dziecka w samochodzie współpracujący z organizatorami kampanii społecznej pod nazwą "Ogólnopolskie Inspekcje Fotelików" każdego roku popdczas zaplanowanej tracy objazdowej w wielu miastach w Polsce udzielają konsultacji rodzicom oraz sprawdzają poziom bezpieczeństwa dzieci przewożonych w fotelikach.


 


baner


 


 


 


 


 


 


Kampania została zainicjowana jako odpowiedź na wyniki przeprowadzonych badań, z których wynika, że aż 70% do 85% fotelików montowanych jest nieprawidłowo i nie jest w stanie zapewnić elementarnego bezpieczeństwa dzieciom w samochodzie.Najczęście jest to wynikiem tego, że:
- fotelik jest używany niezgodnie z instrukcją obsługi;
- fotelik jest niekompatybilny z samochodem.


Wówczas nawet jeśli fotelik zamontowany jest prawidłowo i przeszedł niezależne testy uzyskując w nich nawet wysoką ocenę, to może KOMPLETNIE nie pasować do samochodu, w którym dziecko jest przewożone. W takim przypadku dziecko nie jest prawidłowo zabezpieczone.


Jak przebiega inspekcja fotelików:
1.Pierwszym krokiem jest sprawdzenie jakości fotelika oraz jego dopasowanie do samochodu, wzrostu, wieku, a także wagi dziecka. 
2.Następnie eksperci sprawdzają sposób montażu (w tym: prowadzenie pasa, stabilność, wybór ulokowania fotelika) oraz instruują   rodziców.
3.Kolejny krok to sprawdzenie danego modelu fotelika w bazie testów zderzeniowych oraz na liście recall (lista modeli i serii   fotelików, w których wykryto wady i usterki).
4.Na następnym etapie rodzice powtarzają i utrwalają informacje przekazane przez instruktora oraz samodzielnie montują fotelik pod    nadzorem eksperta, którzy także udzielają indywidualnych porad.
5.Jeśli używany fotelik samochodowy jest niewłaściwy (np. przez brak kompatybilność z samochodem lub nieodpowiednie wyniki w   testach fotelików), eksperci pomagają dobrać inny, już odpowiedni fotelik.


Raporty publikowane przez międzynarodowe instytucje badawcze w Europie i USA, które zajmują się problemem bezpieczeństwa w ruchu drogowym,wskazują, że wypadki drogowe są jedną z wiodących przyczyn poważnych i śmiertelnych urazów dzieci.Dzieje się tak dlatego,że- jak pokazują statystyki - urządzenia zabezpieczające w postaci fotelików samochodowych dla dzieci i pasów  bezpieczeństwa,  nie są używane właściwie i zgodnie ze swoim przeznaczeniem  przez co nie są w stanie spełnić swojej zabezpieczajacej funkcji. Inspekcje fotelików w USA i Europie Zachodniej pokazują, że zjawisko to dotyczy od 70 do nawet 85% przypadków. Główny nacisk kładzie się więc obecnie na bezpośrednią edukację rodziców, która przynosi najbardziej satysfakcjonujące wyniki.
Poza tym co roku foteliki samochodowe przechodzą specjalne testy określające poziom ich bezpieczeństwa. Powszechnie uznane za najbardziej wiarygodne są testy wykopnywane przez niemiecki automobilklub ADAC.


TESTY ADAC 2013


Tegoroczny test fotelików uwzględniał dwie kategorie podstawowe - oferowanego bezpieczeństwa (próba zderzeniowa) i ergonomii,oraz dwie kategorie pomocniczych - obecność szkodliwych substancji w materiałach, z których wykonano foteliki i wpływ jaki wywierają one na środowisko.


Foteliki od 1 do 12 roku życia i do 36 kg


Recaro Monza Nova IS Seatfix, uplasował się w tej kategorii na pierwszym miejscu,zaliczając próbę zderzeniową i ergonomię na ocenę „dobrą”. Zaś na „bardzo dobry” oceniono zawartość szkodliwych substancji w tapicerce.
Jego cena na polskim rynku to około tysiąca złotych.
Na porównywalnym poziom bezpieczeństwa uplasował się także Britax Max-Way. Pod względem ergonomii otrzymał on jednak notę „niewystarczający”, a za toksyczność „zadowalający”. Na polskim rynku jest on jednak o około 200 złotych od propozycji Recaro.
Dwa pozostałe oceniane modele to Klippan Triofix & Isofix-base, który zapewnia dziecku ochronę określoną na „zadowalającą” oraz IWH Multimax chroniący malucha na poziomie jedynie „niewystarczającym”.


Foteliki od 4 do 12 roku życia i do 36 kg


W tej kategorii testowane były cztery marki fotelików - Chicco Oasys 2/3 Fixplus,Dino Monterey 2, Chicco Oasys 2/3 (wersja bez Isofix) oraz Klippan Triofix. Niestety, żaden z nich nie otrzymał najwyższej noty za bezpieczeństwo.W tej kategorii najlepiej poradził sobie Chicco Oasys 2/3 Fixplus.Zapewnia on "dobrą" ochronę dziecka i ergonomię użytkowania. Na notę „bardzo dobry” zasłużył w kwestii obecności szkodliwych substancji w materiale z którego został wykonany.
Fotelik w Polsce kosztuje około 700 złotych
Dobrą ochronę dziecka i wygodę użytkowania zapewnia również Dino Monterey 2. Fotelik ten został jednak oceniony na „zadowalający” pod względem zawartości niebezpiecznych substancji.
Dwie kolejne lokaty zajęły: Chicco Oasys 2/3 (wersja bez Isofix) oraz Klippan Triofix. Obydwa zapewniają bezpieczeństwo określone jako „zadowalające”, ale Klippan Triofixten znacznie gorzej oceniany jest w aspekcie ergonomii.


 


Rodzice, którzy poszukują dla swojego dziecka najbardziej bezpiecznych rozwiązań, często jednak rozważają opcję zakupu fotelika, który wystarczyłby Muszą jednak odpowiedzieć sobie wówczas na najważniejsze pytanie: czy takie foteliki „do wszystkiego” są naprawdę bezpieczne? Wyniki testu przeprowadzonego przez ADAC jasno pokazują, że ochrona dziecka,którą mogą zapewnić foteliki o mniejszej rozpiętości wiekowej i wagowej,jest zdecydowanie niewystarczająca. To tak jak z oponami wielosezonowymi.


Obejrzyj film z testów: co się dzieje przy dzieckiem przy kolizji samochodu jadacego z predkością 30 km/godz.


Źródła: www.moto.wp.pl   


http://osiemgwiazdek.blogspot.com;


www.inspekcje-fotelików.pl


 


 


 

Zwiń

Rozwiń

KONTROLA PRĘDKOŚCI - MNIEJ OFIAR I WYPADKÓW data 17.08.2013

Kontrola prędkości na polskich drogach została uznana za priorytet w strategii dla bezpieczeństwa ruchu drogowego na lata 2013-2020


Zmiany, które weszły w życie związane z przekazaniem kompetencji odnośnie kontroli radarowych do Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego, mają zapewnić realizację do 2020 roku założeń przyjetych w Narodowym Planie BRD.


Kontrola prędkości zostanie zaostrzona zarówno w miastach jak i poza nimi, na autostradach i drogach szybkiego ruchu oraz w miejscach szczególnie narażonych na wykroczenia drogowe. wykorzystane zostaną do tego urzadzenia do pomiaru prędkości różnego typu.


STACJONARNY POMIAR PRĘDKOŚCI - FOTORADAR STACJONARNY I MOBILNY


FOTORADARfotoradary


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


KONTROLA PRĘDKOŚCI PRZY WJEŹDZIE NA CZERWONYM SWIETLE


fotoradary


 


 


 


 


 


 


 


 


 


ODCINKOWY POMIAR PRĘDKOŚCI


W Polsce  trwają aktualnie przygotowania do wdrożenia odcinowego pomiaru prędkości.


Zgodnie z prawem o odcinkowym pomiarze prędkości informować będzie znak D-51, który zostanie umieszczony na początku odcinka


pomiarowego wraz z tabliczką z napisem „Kontrola średniej prędkości na odcinku…”.


Stacjonarne urządzenia rejestrujące, które ujawniają naruszenia przepisów ruchu drogowego na określonym odcinku drogi mogą być


instalowane na odcinkach dróg, na których obowiązuje stała prędkość dopuszczalna i ich długość nie przekracza:
1. 10 km w obszarze zabudowanym;
2. 20 km poza obszarem zabudowanym.


Odcinkowy pomiar ma w szczególności zastosowanie na odcinkach dróg:
1. krętych;
2. w remoncie lub przebudowie;
3. w obszarze zabudowanym;
4. ekspresowych i autostrad pomiędzy węzłami;
5. w tunelach oraz na mostach.


Jak odbywa się odcinkowy pomiar prędkości:


1. Pierwszy fotoradar mierzy twoją prędkość i robi zdjęcie tablicy rejestracyjnej


2. Drugi fotoradar również mierzy prędkość i robi zdjęcie tablicy rejestracyjnej


3. Następnie automatycznie sprawdza, czy średnia prędkość przejazdu między punktami pomiaru mieści się w ograniczeniu prędkości na tym odcinku


fotoradaryfotoradary


 


 


 


 


 


 


 


  


 


 


 


 


 


 


 


 


Więcej na ten temat znajdziesz na stronie GITD


 Obejrzyj także film: jak dziła kontrola odcinkowa


 TRYB WYSTAWIANIA MANDATU Z FOTORADARU


fotoradary


 


 


 


  


 


  


 


 


 


 


 


PIERWSZE EFEKTY


fotoradary


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


Chcesz obejrzeć film - kliknij tutaj


 


Źródło:www.kontrolapredkosci.gitd.gov.pl

Zwiń

Rozwiń

Technika w służbie ratownictwa drogowego data 29.07.2013


Uwolnić z wraku i uratować – często decyduje czas


      Postępująca w szybkim tempie  miniaturyzacja źródeł zasilania doprowadziła do zmniejszenia rozmiarów urządzeń stosowanych w ratownictwie drogowym.
Przenośne hydrauliczne systemy ratowniczo - taktyczne zasilane z autonomicznych niewielkich gabarytowo, ale charakteryzujących się dużą pojemnością baterii lub specjalnych przenośnych zestawów zasilających stały się rzeczywistością .
Źródłem niesamowitej mocy systemów tego typu są pompy hydrauliczne wytwarzające ciśnienie robocze ok. 400 [bar] pełniące rolę przystawki do wiertarki akumulatorowej. Wymienne, modułowe końcówki hydrauliczne : nożyce do ciecia karoserii samochodowych, przecinaki, rozpieraki, podnośniki itp… o sile od 4-10 [T]stanowią wyposażenie zestawów i mogą być  podłączane do pompy bezpośrednio lub przy pomocy elastycznego węża wyposażonego w szybkozłączki, zabezpieczającer  przed wyciekiem płynu hydraulicznego.
   
Poniżej przykład miniaturowego, zasilanego wiertarka akumulatorową zestawu ratowniczo-taktycznego o długości całkowitej ok. 0,7 [m].


urządzenie hydrauliczne?

Zwiń

Rozwiń

Od listopada nie unikniesz mandatu data 26.07.2013

 
Jeszcze tylko do 7 listopada Polacy podróżujący samochodami po Europie mogą liczyć na szczęście, że uda im się uniknąć płacenia mandatów z zagranicznych fotoradarów. Dzieje się tak dlatego, że jeszcze nie obowiązuje nowelizacja wdrażająca unijną dyrektywę o wymianie informacji pomiędzy państwami członkowskimi  na temat kierowców popełniających wykroczenia drogowe.
Sytuacja dzisiaj
Polscy kierowcy , jeszcze tylko w te wakacje mogą liczyć na to, że zagraniczny mandat się im upiecze. Popełniając wykroczenie we Włoszech czy na Słowacji  ma się duże szanse na uniknięcie kary. Bowiem policje tych krajów rzadko zwracały się o informacje do swoich polskich kolegów. Bardziej konsekwentni byli Niemcy, Austriacy i Holendrzy którzy z reguły nie odpuszczali drogowym kozakom.
Dzieje się tak dlatego, że jedne państwa częściej pytają o dane podejrzanych o spowodowanie wykroczenia a inne rzadziej. Istotne jest także to, że w wielu krajach za wykroczenie odpowiada właściciel pojazdu a w innych kierujący. W pierwszym przypadku sprawa jest prosta  - wystarczy wystawić mandat właścicielowi pojazdu. W drugim przypadku sprawa się znacznie komplikuje, gdyż najpierw trzeba ustalić dane kierującego a następnie go ukarać. Koszty czasami decydują o tym, że nie dochodzi się roszczeń. Istnieje jednak poważne zagrożenie, że przy następnej wizycie podczas popełnienia nowego wykroczenia czy też podczas zwykłej kontroli drogowej trzeba będzie tę zaległość uregulować.
Jak to będzie od listopada
Wymiana informacji, która jest obecnie dobrowolna od listopada stanie się obowiązkiem. Poprzez ustanowienie  Krajowego Punktu Kontaktowego dane kierowców popełniających wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu ruchu drogowego pozyskiwane będą w drodze transmisji teleinformatycznej. Jak zadziała system? Wystarczy, że policja z kraju w którym polski kierowca popełnił wykroczenie drogowe zwróci się do Krajowego Punktu Kontaktowego o wskazanie kierowcy. Kiedy je otrzyma wyśle wezwanie do  tegoż kierowcy. Brak odpowiedzi będzie jednoznaczny z ukaraniem mandatem . Jeżeli  kierowca  nie ureguluje mandatu, wówczas sprawa zostanie skierowana do sądu, który nałoży karę grzywny, którą skutecznie wyegzekwuje polski komornik.
Najbardziej ścigane będą wykroczenia:  przekroczenie dozwolonej prędkości,  niezapięte pasy bezpieczeństwa, prowadzenie pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, przejazd na czerwonym świetle,  podróżowanie bez kasków ochronnych czy rozmowa przez telefon bez zestawu głośnomówiącego
Ile to kosztuje?
Każdy unijny  kraj ma własne procedury związane z karaniem za wykroczenia. Warto wiedzieć na co się przygotować.
Chorwacja
W tym kraju kierowca przekraczający prędkość o ponad 50km/h musi się liczyć z mandatem w wysokości nawet 9000zł i trzema punktami karnymi. Na zapłacenie mandatu ma tylko 8 dni. Polocja może zatrzymać paszport lub inny dowód tożsamości do momentu otrzymania potwierdzenia o wpłacie.
Czechy
Niezdyscyplinowany kierowca może otrzymać grzywnę nawet w wysokości 17. 000 złotych  i stracić prawo jazdy do momentu przedłożenia pokwitowania o jej uiszczeniu.
Włochy
Za przekroczenie prędkości wysokość mandatu oscyluje między 39 –3200 euro (ok. 14 tys. zł!) Korzystanie z telefonu komórkowego oznacza karę między 154 a 613 euro, a brak pasów grozi utratą nawet 306 euro
Francja
Najwyższy mandat za wykroczenie to 1500 euro a najniższy 135 euro. Policja wystawia mandaty gotówkowe tylko do sumy 375 euro, wyższe należy płacić w banku.
Hiszpania
Średni mandat za wykroczenie drogowe  - to około 200 euro. Brak zapiętych pasów, rozmowa przez telefon to 200 euro kary. Przekroczenie prędkości grozi karą wynoszącą od 100 do 600 euro! Do momentu dostarczenia pokwitowania policja zatrzymuje w depozycie kluczyki samochodowe.
Szwajcaria
W tym kraju stosuje się swoiste przepisy związane z mandatami za wykroczenia drogowe. Kary nakładane są na bazie mandatów dziennych proporcjonalnie do sytuacji finansowej winnego. Stawki kształtują się od 1000 do 3000 franków za dzień a całkowity wymiar mandatu może wynosić nawet 60 mandatów dziennych.
Niemcy
Najmniejszy mandat za przekroczenie prędkości wynosi 15 euro, najwyższy 680 euro. Przejazd na czerwonym świetle to od 90 euro do 200 euro, a brak zapiętych pasów – 30 euro.
Portugalia
Kierowca prowadzący rozmowę przez telefon może zapłacić od 120 euro wzwyż, natomiast przekroczenie prędkości grozi mandatem oscylującym między 60 – 2500 euro
Jak płacić.
Należy pamiętać, że generalnie policja obcokrajowcom wystawia wyłącznie mandaty gotówkowe. Dlatego też warto mieć przy sobie gotówkę i to w walucie danego kraju. Mandaty wysokie płaci się w banku. Ale wówczas policja stosuje innego rodzaju zabezpieczenia, o których już było powyżej, aby być pewnym, że mandat zostanie zapłacony.  Zawsze można odmówić przyjęcia mandatu, lecz wówczas trzeba się liczyć z postępowaniem sądowym i być może wysoką grzywną, czasami wyższą niż mandat.
System mandatów  z fotoradarów do tej pory jeszcze umożliwia uniknięcia zapłaty za wykroczenie zarejestrowane  fotoradarem. Ale po 7 listopada będzie to raczej już niemożliwe. Zakłada się,  że system oparty na wymianie informacji dotyczących podejrzanych o popełnienie wykroczenia będzie skuteczny.
Co w przyszłości?
Obecnie w Polsce pracuje 380 fotoradarów stacjonarnych. Planuje się postawienie kolejnych 300 sztuk.  Nowe przepisy to wprawdzie kłopot  dla zagranicznych kierowców , ale jednocześnie  korzyść dla budżetu. Bowiem Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej szacuje, że w latach 2014 – 2016 polskie stacjonarne fotoradary zrobią obcokrajowcom 17,5 tys. zdjęć. Jeśli średni mandat wyniesie 300 zł, to w tym czasie wpłynie z zagranicznych mandatów ponad 23 mln zł.


Opracowano na podstawie: 


A. Łukaszewicz: W Europie drogówce płaci się na miejscu; Rz. 11.07.2013
http://twojeporady.onet.pl/
MTBiGM – projekt nowelizacji ustawy prawo o ruchu drogowym
 mandaty


 

Zwiń

Rozwiń

Irytujące kolumny ciężarówek data 20.07.2013

 


Z własnego doświadczenia wiemy jak bardzo irytujące są "konwoje" tirów poruszajace się zarówno po drogach w terenie niezabudowanym jak i w mieście. Jesteśmy bezsilni, bo ani taką kolumnę wyprzedzić ani zmusić kierowców do ustąpienia drogi.


W takiej sytuacji stawiamy sobie zazwyczaj pytanie: Czy ciężarówki mogą jechać jedna za drugą, tworząc kolumnę, którą trudno wyprzedzić?
Zgodnie z obowiązującym prawem w obszarze zabudowanym nie ma ograniczeń. Diametralnie jednak zmienia się sytuacja poza obszarem zabudowanym. Tam, na jezdniach dwukierunkowych o dwóch pasach ruchu, pojazdy o długości przekraczającej 7 m muszą utrzymywać odpowiedni odstęp od poprzedzającego samochodu.Odstep musi być taki aby wyprzedzające auto swobodnie zmieściło się pomiędzy jadące samochody ciężarowe. Przepis został wprowadzony, aby inne wyprzedzające pojazdy mogły bezpiecznie wjechać w lukę między autami. Zasady tej nie stosuje się, gdy kierujący rozpoczyna wyprzedzanie lub gdy wyprzedzanie jest zabronione.


Samorządy radzą sobie różnie z tym problemem. GDDKiA aby udrożnić ruch na obwodnicy Trójmiasta wprowadziła np. w 2007 r.zakaz wyprzedzania dla pojazdów ciężarowych. Niezadowoleni z tego kierowcy tirów zaprotestowali przeciwko temu zakazowi wstrzymując ruch na obwodnicy. Polegało to na tym, że tiry poruszające sie w kolumnie złożonej z kilkudziesięciu aut poruszały się obwodnicą z prędkością 50 km/godz. uniemożliwiając prawidłowe poruszanie sie po drodze innym kierowcom. Zjeżdżając co jakiś czas na lewy pas blokowały także przejazd innym samochodom.W takich sytuacjach interweniowała policja. Znak zakazu pozostał i obowiazuje do dziś.
Ciężarówki to 15 proc. aut na obwodnicy, a powodują aż 35 proc. wypadków.


opracowano na podstawie:www.magazynauto.pl


 

Galeria zdjęć:

tak wygląda ciężarówkowa blokadablokady - ciag dalszyciężarówkowe blokady

Zwiń

Rozwiń

Linie warunkowego zatrzymania data 31.05.2013

Linie warunkowego zatrzymania malowane są na jezdni w postaci trójątów lub prostokątów. Stanowią oznakowanie poziome dla uczestników ruchu drogowego.


Gdzie na jezdni umieszcza się linię warunkowego zatrzymania z trójkątów?


Linię warunkowego zatrzymania złożoną z trójkątów (1) stosuje się do wyznaczenia miejsca zatrzymania pojazdów na wlocie drogi podporządkowanej, na której zastosowano znak pionowy "ustąp pierwszeństwa".


 Warunkowe zatrzymanie się  linie warunkowe


Gdzie na jezdniach umieszcza się linię warunkowego zatrzymania z prostokątów?


Linię warunkowego zatrzymania z prostokątów (2) można spotkać  przed przejściami dla pieszych, a także przed przejazdami tramwajowymi oraz na skrzyżowaniach dróg równorzędnych oraz przed   sygnalizatorami, przystankami tramwajowymi bez wysepki, przejazdami tramwajowymi i kolejowymi, przejściami dla pieszych oraz skrzyżowaniem na wlotach dróg równorzędnych.


 linie warunkowe  linie warunkowe


 


 


 


 


Opracowano na podstawie:www.magazynauto.pl

Zwiń

Rozwiń

Za co można stracić prawo jazdy. data 16.04.2013

W Polsce trzy instytucje są upoważnione do zatrzymania prawa jazdy.
Są to:

1. Policja
2. Żandarmeria Wojskowa
3. Inspekcja Transportu Samochodowego


Zatrzymane prawa jazdy, w zależności od rodzaju wykroczenia/przestępstwa, są następnie przekazywane do właściwych organów takich jak prokuratura, starostwo,sąd.


Przyczyny zatrzymania prawa jazdy:


1.przekroczenie limitu punktów karnych
2.w przypadku podejrzenia, że dokument został podrobiony lub przerobiony;
3.zniszczenie dokumentu uniemożliwiajace jego odczytanie;
4.utrata ważności prawa jazdy
5.wobec kierowcy została wydana decyzja o zatrzymaniu lub cofnięciu prawa jazdy;
6.wobec kierowcy jest prawomocnie orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów;
7.prowadzenie pojazdu w stanie wskazującym na spożycie alkoholu lub pod wpływem środków odurzajacych;
8.kierujący popełnił wykroczenie lub przestępstwo za które może zostać orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów;
9.kierujący nie udzieli pomocy ofiarom wypadku.


Warto przypomnieć, że:
-  w Polsce dopuszczalna ilość alkoholu to 0,2 promila we krwi lub 0,1 mg na decymetr sześcienny w wydychanym powietrzu. W zaleznosci od stężenia alkoholu we krwi kierującemu grozi kara utraty prawa jazdy na okres od 6 miesięcy do 10 lat.
- punkty karne można zredukować poprzez odbycia dobrowolnego szkolenia w ośrodku egzaminowania raz na pół roku.


- od 19 stycznia 2013 roku obowiazują nowe dokumenty prawa jazdy (wzór poniżej), których maksymalna długość wynosi 15 lat.


opracowano na podstawie artykułu: Robert Szeniawski"Za co moga zabrać prawo jazdy" (Dziennik Bałtycki 4.04.2013)

Galeria zdjęć:

prawo jazdy - wzór - po 19 stycznia 2013

Zwiń

Rozwiń

Szkolenie dla kierowców autobusów realizujących przewozy dzieci oraz dla nauczycieli-opiekunów grup dzieci data 04.01.2012


Pomorski Ośrodek Ruchu Drogowego w Gdańsku wraz z Wydziałem Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku już po raz kolejny organizuje 1-dniowe bezpłatne szkolenie dla kierowców autobusów realizujących przewozy dzieci oraz dla nauczycieli-opiekunów grup dzieci


Jednocześnie informujemy, że szkolenie zostanie przeprowadzone w okresie ferii zimowych (30.01.2012 r. - 12.02.2012 r.) w kilku miejscach województwa pomorskiego. Termin szkolenia oraz dokładny adres zostanie przekazany po zorganizowaniu grup szkoleniowych i jest uzależniony od ilości zgłoszeń.


Program szkolenia dla kierowców obejmuje m.in. zagadnienia:


- podstawy prawne regulujące kompetencje osób uprawnionych do kierowania ruchem drogowym;


- zasady odpowiedzialności osoby kierującej autobusem przeznaczonym do przewozu dzieci do szkoły.


- potencjalne zagrożenia podczas realizacji zadań związanych z podawaniem sygnałów uczestnikom ruchu drogowego;


- zadania i zakres kompetencji oraz możliwości szkolenia osób kierujących autobusem przeznaczonym do przewozu dzieci do szkoły;


 


Program szkolenia dla nauczycieli – opiekunów obejmuje m.in. zagadnienia:


- podstawy prawne i warunki organizacji przewozów;


- wybrane przepisy prawa o ruchu drogowym;


- aspekt pedagogiczny pracy opiekuna-wychowawcy;


- ratownictwo i pierwszą pomoc przedlekarską.


 


Uwaga: szkolenia nie dają uprawnień do kierowania ruchem drogowym podczas trwania postoju autobusu szkolnego w miejscach postoju związanych z wsiadaniem i wysiadaniem dzieci.


 


Ze względów organizacyjnych prosimy do 13 stycznia 2012 r. przesłać do Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Gdańsku pocztą elektroniczną na adres: szkolenia@pord.pl lub faksem pod nr 58 300 15 57 listę osób, które wyrażą chęć udziału w szkoleniu.

Zwiń

Rozwiń

Prawo jazdy kategorii "D" data 21.06.2011

 Egzamin teoretyczny, który przeprowadzany jest w formie testu pisemnego składającego się z części zasadniczej i specjalistycznej, polega na udzieleniu prawidłowej odpowiedzi na wybrane systemem losowym zestawy testów.


Dla kat. ”D” egzamin teoretyczny obejmuje wyłącznie zakres 18 pytań specjalistycznych i dopuszcza możliwość popełnienia 2 błędów a czas na przeprowadzenie tego egzaminu wynosi 25 min.


Egzamin praktyczny obejmuje zadania egzaminacyjne konieczne do wykonania na placu manewrowym oraz w ruchu drogowym. Dla kat. „D” minimalny czas trwania egzaminu praktycznego w ruchu drogowym nie może być krótszy niż 45 minut i musi obejmować wszystkie zadania egzaminacyjne konieczne do wykonania podczas jazdy w ruchu drogowym ( w Instrukcji Egzaminowania tab. Nr 7) .


Zadania egzaminacyjne konieczne do wykonania  na placu manewrowym to:



1. Przygotowanie do jazdy, sprawdzenia stanu technicznego podstawowych elementów pojazdu odpowiedzialnych bezpośrednio za bezpieczeństwo jazdy.
 
Na wykonanie tego zadania przeznaczono nie więcej niż 5 minut. Jako minimum ustawodawca przyjął, że osoba egzaminowana powinna co najmniej wskazać, gdzie i przy użyciu jakich przyrządów lub wskaźników sprawdza się poziom odpowiednich płynów w pojeździe.


Wykonanie tego zadania obejmuje:


sprawdzenie stanu technicznego podstawowych elementów pojazdów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo ruchu drogowego - osoba egzaminowana musi zaprezentować, że potrafi sprawdzić 2 wybrane losowo elementy;
Tabela nr 4 Instrukcji Egzaminowania do elementów tych zalicza:
- poziom oleju w silniku(wymagane minimum to wskazanie gdzie i przy użyciu jakich przyrządów sprawdza się poziom oleju w pojeździe)
- poziom płynu chłodzącego
- poziom płynu hamulcowego
- poziom płynu w spryskiwaczach (wymagane minimum to wskazanie zbiornika z płynem do spryskiwaczy i po jego otwarciu stwierdzenie obecności płynu)
- działanie sygnału dźwiękowego
- działanie świateł pozycyjnych/postojowych
- działanie świateł mijania
- działanie świateł drogowych
- działanie świateł hamowania "STOP"
- działanie świateł cofania
- działanie świateł kierunkowskazów
- działanie świateł awaryjnych
- działanie świateł przeciwmgłowych tylnych


przygotowanie do jazdy  poprzez właściwe ustawienie fotela, lusterek, zagłówków i zapięcie pasów bezpieczeństwa (jeżeli pojazd jest w nie wyposażony), upewnienie się, czy drzwi pojazdu są zamknięte;


sprawdzenie nadwozia, drzwi, wyjść awaryjnych, wymaganego wyposażenia


2. Ruszanie z miejsca oraz jazda pasem ruchu do przodu.
Wykonanie tego zadania obejmuje: 
- pozycja początkowa pojazdu określona jest w instrukcji egzaminowania  w tabeli 9
- upewnienie się o możliwości jazdy (wykluczenie prawdopodobieństwa spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym, ocena sytuacji wokół pojazdu),
- płynne ruszenie ((opuszczenie dźwigni hamulca awaryjnego - w przypadku kiedy jest uruchomiony, łagodne puszczenie sprzęgła, zwiększenie obrotów silnika),
- płynna jazda pasem ruchu do przodu
- cofanie po prostej i po łuku  z możliwością zatrzymania się i ponawiania jazdy do przodu w czasie nie dłuższym niż 5 minut
- nieprzejeżdżanie przez linie zewnętrzne
- nienajeżdżanie kołem na linie wyznaczające zewnętrzne krawędzie stanowisk,
- nienajeżdżanie oraz niepotrącanie pachołków lub tyczek,
- zatrzymanie pojazdu przed końcem i początkiem pasa ruchu( w odległości nie większej niż 1 m od linii ograniczającej pas)


Pozostałe zadania do wykonania na placu manewrowym wykonuje się w zestawach określonych w tabeli 3 Instrukcji Egzaminowania. Obowiązują 4 zestawy a egzamin przeprowadza się w obrębie zestawu wybranego systemem losowym przez pierwszą osobę na liście osób zakwalifikowanych na egzamin:
 ZESTAW I
parkowanie skośne
parkowanie prostopadłe wjazd tyłem
ZESTAW II
parkowanie skośne
parkowanie równoległe
ZESTAW III
parkowanie prostopadłe wjazd przodem
ruszanie z miejsca do przodu na wzniesieniu
ZESTAW IV
parkowanie równoległe
ruszanie z miejsca do przodu na wzniesieniu


3. Parkowanie (rodzaj parkowania jest wynikiem losowania),
Zadania, które mogą zostać wylosowane do  wykonywane na placu manewrowym:


Parkowanie skośne (wjazd przodem - wyjazd tyłem),
Parkowanie prostopadłe (wjazd tyłem - wyjazd przodem; wjazd przodem - wyjazd tyłem)
Pozycja początkowa pojazdu określona jest w tabeli 10 Instrukcji Egzaminowania elementy oceniane przez egzaminatora:
- właściwe sygnalizowanie zamiaru zmiany kierunku jazdy,
-  w czasie wykonania zadania: - możliwa jedna korekta toru jazdy,
 - pojazd nie może wyjechać poza określony obszar wjazdu
- pojazd nie może najechać kołem ani naruszyć obrysem linii ograniczających stanowisko
- potrącić pachołków lub tyczek
- pozycja  pojazdu na stanowisku - wewnątrz stanowiska


Parkowanie równoległe (wjazd tyłem - wyjazd przodem)
Pozycja początkowa pojazdu określona jest w tabeli 10 Instrukcji Egzaminowania


elementy oceniane przez egzaminatora:
- właściwe sygnalizowanie zamiaru zmiany kierunku jazdy,
- w czasie wykonania zadania: możliwa jedna korekta toru jazdy, 
-  pojazd nie może  naruszyć linii ograniczających stanowisko (pachołki lub tyczki)
- pojazd nie może najechać na krawężnik
- pozycja końcowa pojazdu na stanowisku: wewnątrz stanowiska
 
 
Ruszanie z miejsca do przodu na wzniesieniu.


elementy oceniane przez egzaminatora:
- przy ruszaniu pojazd nie powinien cofnąć się więcej niż 20 cm,
- silnik nie powinien zgasnąć
- po zatrzymaniu pojazdu na wzniesieniu zaciągnięcie hamulca awaryjnego,
- ruszanie do przodu z jednoczesnym zwalnianiem hamulca awaryjnego


Najczęściej popełniane błędy na placu manewrowym:
- brak wyczucia odległości (kierowcy zatrzymują się bardzo często przekraczając 1m od linii ograniczającej postój)
- brak wyczucia gabarytów samochodu
- niewłaściwe parkowanie: wjazd tyłem-wyjazd przodem
- nie zachowanie obszarów wjazdu


Uwaga:
Dopuszcza się jedno opuszczenie pojazdu w każdej próbie


Zadania egzaminacyjne obowiązkowe do wykonania podczas egzaminu w ruchu drogowym wyszczególnione w Tab. Nr 7 Instrukcji Egzaminowania:


- wjazd na drogę z obiektu przydrożnego,
- jazda drogami dwukierunkowymi jedno i dwujezdniowymi o różnej liczbie wyznaczonych i niewyznaczonych pasów ruch oraz posiadającymi odcinki proste i łuki a także wzniesienia i spadki wraz z obniżonymi i podwyższonymi wartościami dopuszczalnych prędkości,
- jazda drogami jednokierunkowymi o różnej liczbie wyznaczonych i niewyznaczonych pasów ruchu,
- przejazd przez skrzyżowania (równorzędne; ze znakami pierwszeństwa przejazdu:A7 (ustąp pierwszeństwa),B20 („STOP”),D1 (droga z pierwszeństwem),T6a(rzeczywisty przebieg drogi z pierwszeństwem – droga z pierwszeństwem),T6c (wskazuje rzeczywisty przebieg drogi z pierwszeństwem – droga podporządkowana); z sygnalizacją świetlną; o ruchu wokół wyspy; dwupoziomowe),
- przejazd przez przejścia dla pieszych,
- przejazd przez torowisko tramwajowe oraz obok przystanku tramwajowego
- przejazd obok przystanku autobusowego
- przejazd przez torowisko kolejowe o ile znajduje się nie dalej niż 2,5 km od placu manewrowego ośrodka egzaminowania,
- wykonanie manewrów omijania i wymijania,
- zmiana pasa ruchu
- jazda w lewo i w prawo
- zawracanie na skrzyżowaniu
- hamowanie od prędkości co najmniej 50km/godz do zatrzymania w wyznaczonym miejscu ( manewr może być wykonany na placu manewrowym ośrodka egzaminacyjnego)
- hamowanie awaryjne – nieobowiązkowe


Najczęściej popełniane błędy podczas jazdy w ruchu drogowym:


- brak wyczulenia na znaki drogowe B-18 ( zakaz wjazdu pojazdów o rzeczywistej masie całkowitej większej niż wartość podana na znaku), B-19 (zakaz wjazdu pojazdów o nacisku osi większej niż wartość podana na znaku)poprzedzane znakiem F-5 ( uprzedzenie o zakazie w odległości wskazanej na znaku) - egzaminator nie ma obowiązku informowania o konieczności respektowania tych znaków


- brak wyczucia możliwości technicznych dużych (powyżej 7,5 tony) samochodów skutkujące np. wjeżdżaniem na krawężniki, nie zmieszczenie się w bramie wjazdowej, trudnością  w pokonywaniu zakrętów,
- brak odpowiedniej dynamiki jazdy (zbyt wolno)


UWAGA!!!
Należy zachować szczególną ostrożność podczas wykonywania manewru omijania się pojazdów jadących z przeciwnych kierunków.


NATYCHMIASTOWYM PRZERWANIEM EGZAMINU SKUTKUJĄ NASTĘPUJĄCE BŁĘDY I WYDARZENIA DROGOWE ( Tab. Nr 12 Instrukcji Egzaminowania):


1.Kolizja drogowa
2.Omijanie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu
3.Wyprzedzanie na przejściach dla pieszych i bezpośrednio przed nimi
4.Nie ustąpienie pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na oznakowanym przejściu
5.Nie ustąpienie pierwszeństwa przez kierującego pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą zamierza wjechać
6.Nie zatrzymanie pojazdu w celu umożliwienia przejścia przez jezdnię osobie  niepełnosprawnej, używającej specjalnego oznaczenia lub osobie o widocznej ograniczonej sprawności poruszania się,
7.Nie ustąpienie pierwszeństwa pieszemu podczas cofania
8.Niezastosowanie się do:
-Sygnałów świetlnych
-Sygnałów i poleceń podawanych przez osoby uprawnione do kierowania ruchem drogowym
-Sygnałów i poleceń podawanych przez osoby uprawnione do kontroli ruchu drogowego


9. Niezastosowanie się do znaków:
-„zakaz wjazdu”
-„zakaz ruchu w obu kierunkach”
-„zakaz skręcania w lewo”
-„zakaz skręcania w prawo”
-„nakaz jazdy....”
-„linia podwójna ciągła”


10. Nie ustąpienie pierwszeństwa przejazdu:
-Na skrzyżowaniu w sytuacji równorzędnej,
-Na skrzyżowaniu oznaczonym znakami określającymi pierwszeństwo przejazdu,
-Pojazdom szynowym,
-Rowerzystom,
-Podczas zmiany pasa ruchu,
-W razie przecinania się poza skrzyżowaniem kierunków ruchu lub torów jazdy pojazdów poruszających się po tej samej drodze,
-Podczas włączania się do ruchu,
-Podczas cofania,


11.Naruszenie zakazu zawracania
12. Przekroczenie dopuszczalnej prędkości o więcej niż 20 km/h
13.Nieupewnienie się o możliwości wyprzedzania.


14.Naruszenie zakazu wyprzedzania:
- na przejazdach rowerowych i bezpośrednio przed nimi,
- przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia,
- na zakrętach oznaczonych znakami ostrzegawczymi,
- na skrzyżowaniach,
- na przejazdach kolejowych i bezpośrednio przed  nimi,
- na przejazdach tramwajowych i bezpośrednio przed nimi


15.Niezastosowanie się do znaku zakazu wyprzedzania,


16.Wyprzedzanie z niewłaściwej strony
Poza tym natychmiastowym przerwaniem egzaminu skutkuje każda interwencja egzaminatora w proces jazdy taka jak: użycie pedału hamulca lub kierownicy


 


 


 

Galeria zdjęć:

parkowanie skośneparkowanie prostopadłeparkowanie równoległewzniesienieA-7B-18B-19B-20D-1F-5T - 6aT-6c

Zwiń

Rozwiń

Prawo jazdy kategorii "C" data 21.06.2011

 Egzamin teoretyczny, który przeprowadzany jest w formie testu pisemnego składającego się z części zasadniczej i specjalistycznej, polega na udzieleniu prawidłowej odpowiedzi na wybrane systemem losowym zestawy testów. Dla kat. ”C” egzamin teoretyczny obejmuje wyłącznie zakres 18 pytań specjalistycznych i dopuszcza możliwość popełnienia 2 błędów a czas na przeprowadzenie tego egzaminu wynosi 25 min.


Egzamin praktyczny obejmuje zadania egzaminacyjne konieczne do wykonania na placu manewrowym oraz w ruchu drogowym. Dla kat. „C” minimalny czas trwania egzaminu praktycznego w ruchu drogowym nie może być krótszy niż 45 minut i musi obejmować wszystkie zadania egzaminacyjne konieczne do wykonania podczas jazdy w ruchu drogowym ( w Instrukcji Egzaminowania tab. Nr 7) .


Zadania egzaminacyjne konieczne do wykonania  na placu manewrowym to:



1. Przygotowanie do jazdy, sprawdzenia stanu technicznego podstawowych elementów pojazdu odpowiedzialnych bezpośrednio za bezpieczeństwo jazdy. 
Na wykonanie tego zadania przeznaczono nie więcej niż 5 minut. Jako minimum ustawodawca przyjął, że osoba egzaminowana powinna co najmniej wskazać, gdzie i przy użyciu jakich przyrządów lub wskaźników sprawdza się poziom odpowiednich płynów w pojeździe.


Wykonanie tego zadania obejmuje:


sprawdzenie stanu technicznego podstawowych elementów pojazdów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo ruchu drogowego - osoba egzaminowana musi zaprezentować, że potrafi sprawdzić 2 wybrane losowo elementy;
Tabela nr 4 Instrukcji Egzaminowania do elementów tych zalicza:
- poziom oleju w silniku(wymagane minimum to wskazanie gdzie i przy użyciu jakich przyrządów sprawdza się poziom oleju w pojeździe)
- poziom płynu chłodzącego
- poziom płynu hamulcowego
- poziom płynu w spryskiwaczach (wymagane minimum to wskazanie zbiornika z płynem do spryskiwaczy i po jego otwarciu stwierdzenie obecności płynu)
- działanie sygnału dźwiękowego
- działanie świateł pozycyjnych/postojowych
- działanie świateł mijania
- działanie świateł drogowych
- działanie świateł hamowania "STOP"
- działanie świateł cofania
- działanie świateł kierunkowskazów
- działanie świateł awaryjnych
- działanie świateł przeciwmgłowych tylnych


przygotowanie do jazdy  poprzez właściwe ustawienie fotela, lusterek, zagłówków i zapięcie pasów bezpieczeństwa (jeżeli pojazd jest w nie wyposażony), upewnienie się, czy drzwi pojazdu są zamknięte;


sprawdzenie nadwozia, drzwi, wyjść awaryjnych,wymaganego wyposażenia


2. Ruszanie z miejsca oraz jazda pasem ruchu do przodu i tyłu.
Wykonanie tego zadania obejmuje:
 - pozycja początkowa pojazdu określona jest w instrukcji egzaminowania  w tabeli 9
- upewnienie się o możliwości jazdy (wykluczenie prawdopodobieństwa spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym, ocena sytuacji wokół pojazdu),
- płynne ruszenie ((opuszczenie dźwigni hamulca awaryjnego - w przypadku kiedy jest uruchomiony, łagodne puszczenie sprzęgła, zwiększenie obrotów silnika),
- płynna jazda pasem ruchu do przodu i tyłu
- nieprzejeżdżanie przez linie zewnętrzne
- nienajeżdżanie kołem na linie wyznaczające zewnętrzne krawędzie stanowisk,
- nienajeżdżanie oraz niepotrącanie pachołków lub tyczek,
- zatrzymanie pojazdu przed końcem i początkiem pasa ruchu( w odległości nie większej niż 1 m od linii ograniczającej pas)


Pozostałe zadania do wykonania na placu manewrowym wykonuje się w zestawach określonych w tabeli 3 Instrukcji Egzaminowania. Obowiązuje 6 zestawów a egzamin przeprowadza się w obrębie zestawu wybranego systemem losowym przez pierwszą osobę na liście osób zakwalifikowanych na egzamin:
 ZESTAW I
parkowanie skośne
parkowanie prostopadłe wjazd tyłem
ZESTAW II
parkowanie skośne
parkowanie równoległe
ZESTAW III
parkowanie prostopadłe wjazd przodem
zawracanie
ZESTAW IV
parkowanie prostopadłe wjazd przodem
ruszanie z miejsca do przodu na wzniesieniu
ZESTAW V
parkowanie równoległe
ruszanie z miejsca do przodu na wzniesieniu
ZESTAW VI
parkowanie prostopadłe wjazd tyłem
zawracanie


3. Parkowanie (rodzaj parkowania jest wynikiem losowania),
Zadania, które mogą zostać wylosowane do  wykonywane na placu manewrowym:


Parkowanie skośne (wjazd przodem - wyjazd tyłem),
Parkowanie prostopadłe (wjazd tyłem - wyjazd przodem; wjazd przodem - wyjazd tyłem)
Pozycja początkowa pojazdu określona jest w tabeli 10 Instrukcji Egzaminowania


elementy oceniane przez egzaminatora:
- właściwe sygnalizowanie zamiaru zmiany kierunku jazdy,
-  w czasie wykonania zadania: - możliwa jedna korekta toru jazdy,
 - pojazd nie może wyjechać poza określony obszar wjazdu
- pojazd nie może  naruszyć obrysem linii ograniczających stanowisko
- pozycja końcowa pojazdu na stanowisku - wewnątrz stanowiska
 
Parkowanie równoległe (wjazd tyłem - wyjazd przodem)


 Pozycja początkowa pojazdu określona jest w tabeli 10 Instrukcji Egzaminowania


elementy oceniane przez egzaminatora:
- właściwe sygnalizowanie zamiaru zmiany kierunku jazdy,
- w czasie wykonania zadania: możliwa jedna korekta toru jazdy, 
-  pojazd nie może  naruszyć linii ograniczających stanowisko (pachołki lub tyczki)
- pojazd nie może najechać na krawężnik
- pozycja końcowa pojazdu na stanowisku: wewnątrz stanowiska
 
Zawracanie


elementy oceniane przez egzaminatora:
- właściwe sygnalizowanie zamiaru zmiany kierunku jazdy,
- sposób zawracania: nie więcej niż 3 zmiany kierunku jazdy,
- nie najeżdżanie na krawężniki
- dopuszcza się dotknięcie i dojechanie do krawężnika
 
Ruszanie z miejsca do przodu na wzniesieniu.


elementy oceniane przez egzaminatora:
- przy ruszaniu pojazd nie powinien cofnąć się więcej niż 20 cm,
- silnik nie powinien zgasnąć
- po zatrzymaniu pojazdu na wzniesieniu zaciągnięcie hamulca awaryjnego,
- ruszanie do przodu z jednoczesnym zwalnianiem hamulca awaryjnego
- ruszanie zgodnie z techniką kierowania pojazdem


Najczęściej popełniane błędy na placu manewrowym:
- brak wyczucia odległości (kierowcy zatrzymują się bardzo często przekraczając 1m od linii ograniczającej postój)
- brak wyczucia gabarytów samochodu
- niewłaściwe parkowanie: wjazd tyłem-wyjazd przodem
- nie zachowanie obszarów wjazdu


UWAGA!!!
Podczas egzaminu na kat. „C” potrącenie tyczki lub przejechanie linii granicznej nie skutkuje przerwaniem egzaminu.


Zadania egzaminacyjne obowiązkowe do wykonania podczas egzaminu w ruchu drogowym wyszczególnione w Tab. Nr 7 Instrukcji Egzaminowania:


- wjazd na drogę z obiektu przydrożnego,
- jazda drogami dwukierunkowymi jedno i dwujezdniowymi o różnej liczbie wyznaczonych i niewyznaczonych pasów ruch oraz posiadającymi odcinki proste i łuki a także wzniesienia i spadki wraz z obniżonymi i podwyższonymi wartościami dopuszczalnych prędkości,
- jazda drogami jednokierunkowymi o różnej liczbie wyznaczonych i niewyznaczonych pasów ruchu,
- przejazd przez skrzyżowania  (równorzędne; ze znakami pierwszeństwa przejazdu:A7 (ustąp pierwszeństwa),B20 („STOP”),D1 (droga z pierwszeństwem),T6a(rzeczywisty przebieg drogi z pierwszeństwem – droga z pierwszeństwem),T6c (wskazuje rzeczywisty przebieg drogi z pierwszeństwem – droga podporządkowana); z sygnalizacją świetlną; o ruchu wokół wyspy; dwupoziomowe),;


- przejazd przez przejścia dla pieszych,
- przejazd przez torowisko tramwajowe oraz obok przystanku tramwajowego
- przejazd obok przystanku autobusowego
- przejazd przez torowisko kolejowe o ile znajduje się nie dalej niż 2,5 km od placu manewrowego ośrodka egzaminowania,
- wykonanie manewrów omijania i wymijania,
- zmiana pasa ruchu
- jazda w lewo i w prawo
- zawracanie na skrzyżowaniu
- hamowanie od prędkości co najmniej 50km/godz do zatrzymania w wyznaczonym miejscu ( manewr może być wykonany na placu manewrowym ośrodka egzaminacyjnego)
- hamowanie awaryjne – nieobowiązkowe


Najczęściej popełniane błędy podczas jazdy w ruchu drogowym:


- brak wyczulenia na znaki drogowe B-18 ( zakaz wjazdu pojazdów o rzeczywistej masie całkowitej większej niż wartość podana na znaku), B-19 (zakaz wjazdu pojazdów o nacisku osi większej niż wartość podana na znaku) poprzedzane znakiem F-5 ( uprzedzenie o zakazie w odległości wskazanej na znaku) - egzaminator nie ma obowiązku informowania o konieczności respektowania tych znaków


- brak wyczucia możliwości technicznych dużych (powyżej 7,5 tony) samochodów skutkujące np. wjeżdżaniem na krawężniki, nie zmieszczenie się w bramie wjazdowej, trudnością  w pokonywaniu zakrętów,
- brak odpowiedniej dynamiki jazdy (zbyt wolno)


UWAGA!!!
Należy zachować szczególną ostrożność podczas wykonywania manewru omijania się pojazdów jadących z przeciwnych kierunków.


NATYCHMIASTOWYM PRZERWANIEM EGZAMINU SKUTKUJĄ NASTĘPUJĄCE BŁĘDY I WYDARZENIA DROGOWE ( Tab. Nr 12 Instrukcji Egzaminowania):


1.Kolizja drogowa
2.Omijanie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu
3.Wyprzedzanie na przejściach dla pieszych i bezpośrednio przed nimi
4.Nie ustąpienie pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na oznakowanym przejściu
5.Nie ustąpienie pierwszeństwa przez kierującego pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą zamierza wjechać
6.Nie zatrzymanie pojazdu w celu umożliwienia przejścia przez jezdnię osobie  niepełnosprawnej, używającej specjalnego oznaczenia lub osobie o widocznej ograniczonej sprawności poruszania się,
7.Nie ustąpienie pierwszeństwa pieszemu podczas cofania


8.Niezastosowanie się do:
-Sygnałów świetlnych
-Sygnałów i poleceń podawanych przez osoby uprawnione do kierowania ruchem drogowym
-Sygnałów i poleceń podawanych przez osoby uprawnione do kontroli ruchu drogowego


9. Niezastosowanie się do znaków:
-„zakaz wjazdu”
-„zakaz ruchu w obu kierunkach”
-„zakaz skręcania w lewo”
-„zakaz skręcania w prawo”
-„nakaz jazdy....”
-„linia podwójna ciągła”


10. Nie ustąpienie pierwszeństwa przejazdu:
-Na skrzyżowaniu w sytuacji równorzędnej,
-Na skrzyżowaniu oznaczonym znakami określającymi pierwszeństwo przejazdu,
-Pojazdom szynowym,
-Rowerzystom,
-Podczas zmiany pasa ruchu,
-W razie przecinania się poza skrzyżowaniem kierunków ruchu lub torów jazdy pojazdów poruszających się po tej


samej drodze,
-Podczas włączania się do ruchu,
-Podczas cofania,


11.Naruszenie zakazu zawracania
12. Przekroczenie dopuszczalnej prędkości o więcej niż 20 km/h
13.Nieupewnienie się o możliwości wyprzedzania.


14.Naruszenie zakazu wyprzedzania:
- na przejazdach rowerowych i bezpośrednio przed nimi,
- przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia,
- na zakrętach oznaczonych znakami ostrzegawczymi,
- na skrzyżowaniach,
- na przejazdach kolejowych i bezpośrednio przed  nimi,
- na przejazdach tramwajowych i bezpośrednio przed nimi


15.Niezastosowanie się do znaku zakazu wyprzedzania,


16.Wyprzedzanie z niewłaściwej strony



Poza tym natychmiastowym przerwaniem egzaminu skutkuje każda interwencja egzaminatora
w proces jazdy taka jak: użycie pedału hamulca lub kierownicy


 


 

Galeria zdjęć:

parkowanie skośneparkowanie prostopadłeparkowanie równoległezawracaniewzniesienieA-7B-18B-19B-20D-1F-5T-6T-6c

Zwiń

Rozwiń

Mapa ryzyka na drogach Województwa Pomorskiego data 21.11.2010

EuroRAP toEuropejski Program Rozwoju Ryzyka na Drogach, który umożliwia niezależną ocenę ryzyka dla życia i zdrowia uczestników ruchu drogowego według określonej metodyki pomiaru. Program EuroRAP funkcjonuje w obszarze III Europejskiego Programu BRD, którego celem jest zmniejszenie o 50% liczby śmiertelnych ofiar wypadków w ruchu drogowym w latach 2001 - 2010. Obecnie jednym z jego celów szczegółowych jest wdrożenie programu systematycznej oceny poziomu ryzyka na europejskich drogach ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń na odcinkach dróg uznanych za szczególnie niebezpieczne. Polska przystapiła do tego programu w 2006 r.a w 2008r. we współpracy z Politechniką Gdańską włączyła się w realizację projektu "Europejski Atlas BRD. Mapa ryzyka na drogach Województwa pomorskiego, którą prezentujemy, powstała w oparciu o dane z monitoringu za lata 2007 - 2009.


Prezentując ją Państwu mamy nadzieję, że pomoże ona uruchomić wyobraźnię i uczulić na te najbardziej niebezpieczne odcinki.

Galeria zdjęć:

eurorap - pomorskieeurorap - polskaeurorap - odcinki krytyczneeurorap - ryzyko indywidualne

Zwiń

Rozwiń

BEZPIECZNI W DRODZE data 09.04.2010

Bezpieczna droga do i ze szkoły dzieci i młodzieży to priorytet z zakresu BRD w działaniach własnych realizowanych przez Gminy. Edukacja komunikacyjna dorosłych i dzieci staje się w realizacji tego zadania elementem niezwykle istotnym, jako że wywiera ona bezpośredni wpływ na życie i zdrowie tych najmłodszych uczestników ruchu drogowego. Profesjonalne i zgodne z przepisami zabezpieczenie przewozu dzieci do i ze szkoły obejmuje wypełnienie wielu przepisów z zakresu realizacji ustawy o ruchu drogowym a także ustaw i rozporzadzeń dotyczących sprawowania opieki nad maluchami.
W szczególnej sytuacji znajdują się zatrudnieni przez Gminę do wykonania tego zadania kierowcy autobusów szkolnych i opiekunowie, którzy odpowiedzialni są za zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa w czasie przejazdu.Zbyt często są to osoby bez należytego przygotowania pedagogicznego i psychologicznego a ich sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że do tej pory nie ma precyzyjnych przepisów regulujących kwestię przewozu uczniów do i ze szkoły.


Dlatego w tej sytuacji do rangi strategicznych urastają szkolenia dla kierowców i opiekunów regularnie przeprowadzane przez gdański PORD w porozumieniu z zainteresowanymi gminami.


Szkolenia składają się z dwóch paneli edukacyjnych: jeden przeznaczony dla kierowców i drugi dla opiekunów. Podczas szkolenia jego uczestnicy nabywają wiedzę z zakresu obowiązujących przepisów prawa, psychologii, pedagogiki a także z zakresu udzielania pierwszej pomocy w razie wypadku. Przy omawianiu działań związanych z pierwsza pomocą ofiarom wypadków szczególną uwagę zwraca się na pomoc przedmedyczną, w zakres której wchodzą następujące działania:


- zabezpieczenie miejsca wypadku
najczęściej polega na zatrzymaniu ruchu w obrębie zdarzenia poprzez ustawienie trójkąta odblaskowego lub alternatywnie dobrze oświetlonego samochodu z włączonymi światłami awaryjnymi;
- sprawdzenie stanu poszkodowanych
określenie czy jest przytomny i czy można z nim nawiązać kontakt. Jeżeli poszkodowany nie reaguje na bodźce należy założyć, że jest nieprzytomny i ustalić czy jest zachowany oddech. Jeżeli ratownik nie wyczuwa oddechu, nie widzi unoszacej się klatki piersiowej należy przejść do resuscytacji
- prowadzenie resuscytacji krążeniowo - oddechowej
Celem podstawowych czynności resuscytacyjnych (BLS - Basic Life Support) jest zapewnienie krążenia i oddechu do czasu przybycia ekipy wykwalifikowanych ratowników.Resuscytacja to komleksowe działanie w obszarze pośredniego masażu serca oraz sztucznego oddychania
drogi oddechowe - zapewnij poszkodowanemu drożność dróg oddechowych i dostęp do powietrza
oddech - zapewnij poszkodowanemu "oddech" - jeśli poszkodowany nie oddycha przystąp do sztucznego oddychania
krążenie - zapewnij poszkodowanemu "krążenie" - jeśli nie wyczuwasz pulsu przystąp do masażu serca.
Resuscytacja jest skuteczna, jeśli pojawią się następujące objawy:
unoszenie się i opadanie klatki piersiowej w rytm wentylacji
tętno na dużych tętnicach
zaróżowienie skóry.
Należy pamiętać, że nieodwracalne zmiany w mózgu u poszkodowanego przebywającego w normalnych warunkach termicznych zaczynają się już po 4-6 min. niedotlenienia, a zmiany w sercu po 15-30 min.
- wezwanie pogotowia ratunkowego oraz zapewnienie sobie pomocy w przeprowadzaniu akcji
Pomoc powinno się wezwać natychmiast po określeniu stanu pokrzywdzonych i po zabezpieczeniu widocznych obrażeń ale przed rozpoczęciem resuscytacji. Priorytetem jest zapewnienie bezpieczeństwa ratownikowi i osobom postronnym. Ratownik bezwzględnie powinien unikać bezpośredniego kontaktu z krwią oraz używać specjalnych maseczek podczas sztucznego oddychania.


- wykonanie innych czynności ratunkowych


 


ilustracja do artykułu źródło:Źródło i prawa autorskie: Grupa Ratownictwa ProMedyk

Galeria zdjęć:

Źródło i prawa autorskie: Grupa Ratownictwa ProMedyk

Zwiń

Rozwiń

Troska o BRD rozpoczyna się już na egzaminie data 21.03.2010

Egzaminy na prawo jazdy kategorii „B” już od wielu lat wzbudzają nieustające emocje i stają się elementem społecznej dyskusji co do sposobu ich przeprowadzania i stopnia trudności. Wzbudzają wiele kontrowersji i prowadzą często do zachowań korupcjogennych. Dlaczego tak się dzieje i co powoduje , że stosunkowo tak niewiele osób zdaje egzamin za pierwszym podejściem. Wieloletnie doświadczenie najpierw jako egzaminatora a następnie nadzorującego egzaminy pozwala mi na sformułowanie kilku wniosków dotyczących tego tematu a wynikających z bezpośrednich obserwacji.

Trochę statystyki

Z analiz dotyczących stopnia zdawalności egzaminów wynika, że średnio 2 osoby na 10 zdających nie zalicza placu manewrowego, a 4 zdających na 10 popełnia tak kardynalne błędy podczas jazdy w ruchu drogowym, które natychmiast eliminują ich z grona potencjalnych kierowców a egzaminatora  zmuszają do przerwania egzaminu i wystawienia negatywnej oceny. Jedna osoba na 10 wprawdzie nie popełnia błędów wymagających natychmiastowej reakcji egzaminatora w formie przerwania egzaminu, ale ilość tzw. drobnych błędów popełnianych podczas jazdy egzaminacyjnej  jest tak duża, że praktycznie egzaminator postępujący zgodnie z instrukcją egzaminowania (Rozporządzenie z dnia z dnia 8 maja 2009 r. (DZ. U. NR 78 Z DNIA 25 MAJA 2009R. POZ. 653 zmieniające Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 27 października 2005 r. w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów) musi wystawić ocenę negatywną. Biorąc pod wagę fakt, że średnio 2 osoby na 10 zaliczają egzamin praktyczny bezbłędnie, to pozostaje raptem 1 osoba na statystycznych 10, co do których decyzje podejmowane przez egzaminatora mają pływ na końcową ocenę egzaminu. Tak więc statystyczna średnia zdawalność egzaminów kształtuje się na poziomie 30 – 35%.W roku 2008 w gdańskim PORD wynosiła ona 35,1%.Nie jest to oczywiście wskaźnik zły, ale mógłby być zdecydowanie lepszy gdyby udało się wdrożyć postulaty zawarte w tym tekście.

Na czym absolwenci kursów najczęściej uzyskują negatywną ocenę

Błędy popełniane przez zdających egzamin, w kontekście ich znaczenia dla BRD,  można podzielić na kilka grup.

I tak do najczęściej popełnianych kardynalnych błędów z punktu dyskwalifikujących egzaminowanego i skutkujących natychmiastowym przerwaniem egzaminu zalicza się:

*      nie ustąpienie pierwszeństwa przejazdu na skrzyżowaniu;

*      nie ustąpienie pierwszeństwa przejazdu podczas zmiany pasa ruchu

*      wjazd na czerwonym świetle

*      niestosowanie się do znaków drogowych

Druga kategoria błędów  - to błędy drobne, które występując pojedynczo nie pociągają za sobą negatywnych skutków natychmiast, natomiast skumulowane prowadzą do negatywnej oceny całego egzaminu. Do te grupy należą:

*      brak sygnalizowania zamierzonego manewru pojazdem poprzez odpowiednio wczesne włączenie kierunkowskazów

*      wybór niewłaściwego pasa ruchu

*      niewłaściwy sposób używania mechanizmu sterowana pojazdem przekładający się bezpośrednio na płynność jazdy jak np. wielokrotne gaśnięcie silnika przy próbie ruszania

*      nieprawidłowy tor jazdy

Z powyższego zestawienia wynika, że popełniane błędy mieszczą się w obszarze podstawowego wyszkolenia kierowców. Nie jest to więc żadna wyższa szkoła jazdy czy też wymagania z pogranicza abstrakcji.

Rodzi się więc pytanie

Czy można lepiej?

Tu odpowiedź jest jednoznaczna. Zdecydowanie tak.

A jak to zrobić? Doświadczenie podpowiada, że możliwe są alternatywne rozwiązania polegające na zmianie przepisów lub podniesieniu jakości szkolenia.

Zmiana przepisów tak aby np. dopuszczały popełnienie podczas egzaminu nie dwóch lecz czterech błędów jest sposobem bardzo populistyczny i nośnym medialnie ale i obciążonym olbrzymim ryzykiem. W prosty sposób prowadzi on bowiem do „produkcji” kierowców nieudaczników i postrachów na drodze skręcających nagle w lewo z niewłaściwego pasa, zmieniających pas ruchu przejeżdżając linię ciągłą, jadących 40km/h lewym pasem czy zatrzymujących się na każdym skrzyżowaniu aby opuścić go grubo po wszystkich innych kierujących. Wydaje się, że pomimo istnienia określonego lobby tego typu liberalizacja przepisów w kontekście tragicznych statystyk drogowych w najbliższym czasie jest jednak mało realna.

Podniesienie jakości szkolenia to sposób możliwy do wdrożenia od zaraz a jego skuteczność jest nie do przecenienia. Jego realizacja wymaga jedynie zdecydowanej weryfikacji przez rynek. Szkoły nauki jazdy wyrastają bowiem jak przysłowiowe „grzyby po deszczu” a konkurują między sobą przede wszystkim ceną, jakość pozostawiając daleko w tle. Z nielicznymi wyjątkami. Funkcjonują bowiem na rynku także i takie, nieliczne ośrodki szkoleniowe, z których wychodzą właśnie ci statystyczni dwaj kursanci na dziesięciu , którzy egzamin na prawo jazdy zdają za pierwszym podejściem. Wykaz tych najlepszych znajduje się w każdym Starostwie Powiatowym i jest dostępny publicznie. Rankingi szkół są także publikowane w prasie. Po co o tym wspominam? Otóż po to, aby uświadomić wszystkim, że to właśnie Wy jesteście tym regulatorem rynku, który może podnieść jakość kursów eliminując z rynku bylejakość i niekompetencje. Bowiem wyższa jakość szkolenia to mniej egzaminów powtórkowych, większa zdawalność od pierwszego podejścia  a co za tym idzie czysty zysk finansowy dla przyszłego kierowcy, nie wspominając o zaoszczędzonych nerwach.

Jak się szkolić

Można byłoby odpowiedzieć jednym słowem – skutecznie. Ale zdaję sobie sprawę, że problem jest niestety bardziej złożony. Bo jak znaleźć logiczne wytłumaczenie faktu, że jedne szkoły jazdy mają zdawalność zaledwie na poziomie 10% a inne na poziomie 50% i więcej? Czy możliwy jest permanentny zbieg okoliczności, że do jednych trafiają sami uzdolnieni adepci na przyszłego mistrza kierownicy a do innych wyłącznie tacy którzy nie mają „smykałki” do prowadzenia samochodu? Jak wytłumaczyć różnicę pomiędzy cenami kursu na tę samą kategorię sięgającą nawet 500zł? W jakich kategoriach oceniać fakt, że kursant zdaje bez problemu egzamin wewnętrzny, który jest ustawowo wymagany na zakończenie kursu a na państwowym egzaminie  popełnia ponad 10 błędów w teście i nie potrafi zmieścić się podczas przejazdu na 3-metrowym pasie  ruchu a  podczas przejazdu po mieście popełnia kardynalne błędy ? Czyżby stres egzaminacyjny, tak często używany jako usprawiedliwienie nie zdanego egzaminu był domeną szkół o niskim współczynniku zdawalności , którym na dodatek jeszcze trafili się słuchacze o słabej odporności psychicznej?

Wydaje mi się, że nie trzeba wybitnych autorytetów aby zasiać uzasadnione wątpliwości. Nie trzeba także wybitnych zdolności aby właściwie ułożyć te puzzle. W dobie tak gwałtownego przyboru samochodów poruszających się po naszych drogach, a co za tym idzie także nowych kierowców, nas jako społeczeństwo nie stać na tolerowanie bylejakości szkolenia i szkół nastawionych tylko na wyciąganie pieniędzy. Dlatego też przy wyborze ośrodka nie należy kierować się wyłącznie kryterium cen. Proszę pamiętać, że jakość zawsze posiada określoną cenę. Nie da się kupić Mercedesa w cenie „Malucha”

Aby te pytania nie pozostały wyłączne pytaniami retorycznymi podaję poniżej  kilka „złotych zasad poprawnej jazdy”:

Ø      Należy bezwzględnie wymagać od instruktora szkolenia w pełnym ruchu

Ø      Szkolenie powinno odbywać się podczas jazdy pasem ruchu z lusterkami ustawionymi zgodnie z instrukcją egzaminowania , którą każdy instruktor powinien znać jak tabliczkę mnożenia.

Ø      Należy pamiętać ze na drodze jednokierunkowej skręca się w lewo, ustawiając się przy lewej krawędzi jezdni

Ø      Patrzeć uważnie i ze zrozumieniem czytać znaki drogowe,.

Ø      Bezwzględnie należy włączać kierunkowskaz podczas omijania przeszkody na drodze niezależnie od tego czy wystaje ona na pas ruchu pól mera czy dwa metry

Ø      Dojeżdżać do przejścia dla pieszych ze świadomością, że może się na nim w każdej chwili pojawić pieszy lub grupa pieszych

Ø      Dojeżdżając do skrzyżowania z sygnalizacją świetlną należy pamiętać, że zielone światło nie trwa wiecznie

Ø      Należy pamiętać, że wyjeżdżając z drogi podporządkowanej kierowca jest zobowiązany ustąpić pierwszeństwa przejazdu a nie wymuszać go przed pojazdem, który to pierwszeństwo posiada


Egzaminator „ludzki” czy merytoryczny



Pracę egzaminatora podczas egzaminu szczegółowo określa instrukcja egzaminowania , którą regulują przepisy przytoczone powyżej. Praktycznie nie pozostawia ona egzaminatorowi żadnego pola manewru. Egzaminatorzy wielokrotnie byli karani za tzw. „dobre serce”, a niektórzy nawet musieli pożegnać się z zawodem. Z czystej więc- kolokwialnie mówiąc – ostrożności procesowej przyjmują postawę służbisty i nie wykraczają poza zapisy instrukcji. Sprzyja temu także brak precyzyjnych zapisów w obowiązujących aktach prawnych. Dlatego też egzaminator nie przymknie oka na sytuację drogową, która może np. doprowadzić do kolizji na drodze z prostego powodu. Otóż ani ustawa Prawo o Ruchu Drogowym ani Kodeks Karny nie definiują w sposób jednoznaczny odpowiedzialności za kolizję popełnioną na drodze przez osobę egzaminowaną. Zwyczajowo uważa się , że taka odpowiedzialność ponosi egzaminator. Takie jest też orzecznictwo sądów. Trudno więc oczekiwać, że egzaminator zaryzykuje sytuację, której konsekwencje mogą być dla niego bardzo restrykcyjne.

Poza tym , w ostatnim czasie zrobiono także bardzo wiele w sensie technicznym aby kontrolować przebieg egzaminów. Pojazdy egzaminacyjne zostały wyposażone w dźwiękowe kamery, które rejestrują cały przebieg egzaminu. W egzaminie może uczestniczyć instruktor, który przygotowywał danego kandydata na kierowcę a sam egzaminowany ma prawo, po dwóch niezaliczonych egzaminach, zażyczyć sobie obecności osoby nadzorującej podczas kolejnego egzaminu. Ponadto egzaminatorzy są kontrolowani przez Egzaminatora Nadzorującego oraz przez Urząd Marszałkowski. I sprawa ostatnia, ale być może najważniejsza. Egzaminatorzy i egzaminowani są kojarzeni ze sobą losowo za pomocą losowania komputerowego w oparciu o program stworzony właśnie dla potrzeb egzaminów przez Instytut Transportu Samochodowego w Warszawie.

System monitorowania jest więc wielopoziomowy i praktycznie eliminuje możliwości popełnienia jakichkolwiek nadużyć oraz gwarantuje profesjonalny technicznie proces przeprowadzania egzaminów dla kandydatów na kierowców.

            Reasumując należy podkreślić, że zrobiono wiele by proces egzaminowania odbywał się w sposób prawidłowy . Większość ośrodków szkolenia kierowców swoje obowiązki wykonuje z należytą starannością i dlatego przy wyborze ośrodka szkolenia kierowców zalecałbym aby jako podstawowe kryterium przyjąć poziom zdawalności, a dopiero na drugim miejscu kierować się ceną kursu.


                                                                                    Andrzej Pepliński

                                                                             Egzaminator Nadzorujący

                                                                                     PORD w Gdańsku

Zwiń

Rozwiń

Dziesięć grzechów głównych polskich kierowców data 21.03.2010

1. NADMIERNA PRĘDKOŚĆ

Gdyby wszyscy kierowcy kierowali się antyczną zasadą festina lente (śpiesz się powoli), w 2003 r. byłoby o ponad 11 tys. wypadków mniej, a 1650 osób ciągle by żyło. Z policyjnych statystyk wynika jednak jasno, że niewielu polskich kierowców potrafi spieszyć się powoli. Przecież bezsensem jest narażanie ludzkiego życia dla tych kilku minut, które zyskamy, pędząc na łeb na szyję.

2. AGRESJA

Któż jej nie doświadczył? Kto jej nie uległ? Zaczyna się od wyzwisk i niewybrednych gestów wobec innych kierowców, kończy na łamaniu przepisów. Wyprzedzanie na siłę, pod górkę, na zakręcie, bez rozpoznania sytuacji na drodze. Skręcanie z niewłaściwego pasa. Zajeżdżanie drogi. Wciskanie się na siłę na pas ruchu. Przeskakiwanie z pasa na pas. Przykładów nie brakuje.

Takie zachowanie ma wiele przyczyn: cudzy błąd, nieoczekiwany korek, karzący klakson czy wymowny gest. Młodzi kierowcy uważają, że agresją zdobędą poklask jadących z nimi rówieśników. Jest też grupa kierowców, którzy tylko takim zachowaniem mogą rozładować rosnące w nich napięcie.

3. WYSOKA SAMOOCENA

Sondaże mówią jasno: mamy świetną opinię o własnych umiejętnościach. I jednocześnie cieszymy się znacznie gorszą opinią w oczach innych kierowców. Więcej, mamy lepsze mniemanie o sobie niż mieszkańcy Europy Zachodniej, co nie znajduje niestety potwierdzenia w statystykach wypadków. Poza tym Polacy często z wyższością odnoszą się do innych kierowców. Nie mówiąc już o pieszych i rowerzystach.
Na tyle cenimy własne umiejętności, że w ogóle negujemy możliwość spowodowania wypadku. Myślimy: nawet jeśli już dojdzie do niebezpiecznej sytuacji, nasze talenty pozwolą nam wyjść ze wszystkiego obronną ręką.

4. ALKOHOL

Choć nikogo nie trzeba przekonywać o zgubnych skutkach jazdy po kielichu, codziennie przybywa kierowców, którzy jadą na podwójnym gazie.

Policja średnio co godzinę zatrzymywała blisko 20 nietrzeźwych kierowców a ta liczba stale rośnie. W roku 2005 zatrzymano 192210 nietrzeźwych kierowców. Do września 2006 było ich już 151864 to o 3043 osoby więcej niż w analogicznym okresie roku 2005. A ilu takim potencjalnym zabójcą udało się uniknąć kontroli policyjnej?

5. ODPORNOŚĆ NA ARGUMENTY

Że co? Że jazda po pijanemu jest niebezpieczna? Że należy jechać z przepisaną prędkością? W pasach? Brednie!

Niestety, taki przerażający schemat myślenia powiela sporo kierowców. Nie docierają do nich statystyki wypadków, są głusi na opinie specjalistów, odporni na argumenty. Uważają, że to wszystko ich nie dotyczy. Że są ponad tym. Nie chcą przyjąć odpowiedzialności za spowodowanie wypadku, przyznać się do błędu. Są w końcu lepsi. To wina innych kierowców, uważają. Ewentualnie niezależnych od nikogo okoliczności.

6. LEKCEWAŻENIE PRZEPISÓW

Mimo że przepisy ułatwiają bezpieczne przemieszczanie się z punktu A do punktu B, wielu kierowców ma do nich nonszalancki, jeśli nie lekceważący stosunek. W kodeksie drogowym nie znajdziesz przepisu, który nie byłby złamany. Z drugiej strony osoby naruszające prawo wyzwalają agresję innych kierowców. A czym jest agresja za kierownicą? Patrz wyżej.
Kierowcy często traktują przepisy jako sposób na utrudnianie im życia. Zamiast się im podporządkować.

7. WYMUSZANIE PIERWSZEŃSTWA

Nie, nie myliłeś się, masz pierwszeństwo. Tak? To co w takim razie robi ten samochód, który z dużą prędkością jedzie wprost na ciebie? Podobne sytuacje zdarzają się niestety za często.

Często też przyczyną wypadku jest egzekwowanie naszego pierwszeństwa. Napis z nagrobka pewnego kierowcy...

"Tu leży ten co miał pierwszeństwo przejazdu i koniecznie chciał z niego skorzystać".


8. OMIJANIE I WYPRZEDZANIE NA PRZEJŚCIU

Samochód właśnie zatrzymał się przed zebrą, żeby pieszy mógł spokojnie przejść na drugą stronę jezdni. Pieszy jest jednak jeszcze schowany za autem, tak że nadjeżdżający właśnie wóz wcale go nie widzi. Kierowca omija pojazd, taranując przechodnia.

Nie bez kozery za wyprzedzanie na przejściach dla pieszych lub bezpośrednio przed nimi ustawodawca przewidział aż 9 punktów karnych. Wielu kierowców po prostu nie liczy się z pieszymi.

9. JAZDA BEZ KIERUNKOWSKAZÓW

Równie nagminne, co niebezpieczne. Najwidoczniej tacy kierowcy postrzegają innych jako jasnowidzów zdolnych przewidzieć ich każdy następny manewr. Okazji do zbagatelizowania roli kierunkowskazów nie brakuje. Zjazd w boczną drogę, rozpoczęcie i zakończenie manewru wyprzedzania, zmiana pasa. Osobnym rozdziałem są delikwenci, którzy włączają migacze w trakcie manewru albo poniewczasie.

Nie dość, że niektórzy kierowcy nie sygnalizują skrętu, to jeszcze ich zachowanie wcale nie wskazuje, że w ogóle mają zamiar skręcić. Jadą prawym pasem i nagle skręcają w lewo. Znane są też przypadki, w których przed skrętem w lewo zjeżdżają na przeciwległy pas ruchu. W małych miejscowościach zdarza się, że kierowca w ogóle nie zaprząta sobie głowy kierunkowskazami. W końcu jego czerwonego dużego Fiata znają wszyscy w okolicy, więc każdy i tak wie, gdzie skręci.

10. NIEDOZWOLONE ZAWRACANIE

Zdarzają się kierowcy, którzy zawracając, w ogóle nie zawracają sobie głowy sytuacją na drodze. Tymczasem kodeks drogowy wyraźnie zabrania zawracania, w przypadku kiedy taki manewr może utrudnić ruch innym pojazdom. Mniej egoizmu, więcej przewidywalności.

Kolejność występków nie odzwierciedla ich szkodliwości.

Aby zaoszczędzić kilkaset złotych i uniknąć punktów karnych za wykroczenia drogowe, warto zapoznać się i stosować...

Źródło: http://www.pierwszapomoc.net.pl/artykuly001.html

Zwiń

Rozwiń

GDY ROZUM ZASYPIA data 19.03.2010

     Lakoniczna , ale jakże dramatyczna informacja prasowa : "na rogu ul.Piaskowej i Chylońskiej w Gdyni zginęli trzej bracia.. Na auto, którym jechali, wpadł jadący z prędkością 160 km/godz. Opel. Kierowca Opla świętował 19 urodziny i mając 2 promile alkoholu we krwi postanowił zafundować sobie przejażdżkę wraz ze znajomymi samochodem, który dostał w prezencie od rodziców. Miał za sobą pięć nieskutecznych podejść do egzaminu na prawo jazdy. Za kierowniczą staranowanego samochodu także siedział młody 19-letni kierowca, który wiózł swoich dwóch braci w wieku 15 i 9 lat. W ciągu kilkunastu sekund jakaś kobieta - matka - straciła wszystkie swoje dzieci. Czy został jej chociaż jeden powód aby dalej żyć? Gdzie nagle zginęła rodzina , którą budowała przez przynajmniej dwadzieścia lat? Jak będzie wyglądało życie sprawcy wypadku ze świadomością, że zabił troje ludzi, swoich rówieśników przed, którymi życie dopiero zaczęło otwierać swoje rozdziały? Jak przeżyje lata w więzieniu do którego zapewne trafi po takiej zbrodni? Tak, właśnie zbrodni popełnionej na dodatek z premedytacją, bo każdy kto po "kielichu" siada za kierownica planuje dokonanie morderstwa. Pytnia , pytania, pytania.... Zawsze te same i pojawiają się za każdym razem , kiedy dochodzi do tragedii na drodze. Teoretycznie wszyscy znamy odpowiedź, Szczególnie rodzice. Więc co się takiego dzieje, że cały czas ten koszmar trwa. Dlaczego atawistyczne przekonanie, że owszem innych to tak, ale nas przecież nic takiego spotkać nie może, wyłacza zdrowy rozsadek? Dlaczego nadal obdarowujemy nasze dzieci śmiercionośnymi "gadżetami"? Czyżbyśmy w ten sposób zagłuszali swoje sumienie, które wyje jak syrena alarmowa ,że czasu którego nie poświęcamy swoim dzieciom nie da się w żaden sposób zrekompensować? Tak, śpieszmy się kochać nasze dzieci.............. Niektórzy z nas, rodziców i wychowawców, na szczęście zaczynają pomału odczarowywać rzeczywistość i stają do bolesnej konfrontacji z ignorancją i arogancją lub często po prostu z niewiedzą i brakiem wyobraźni. Dyrekcja Liceum Ogólnokształcącego nr IX w Gdyni , której absolwentem był tragicznie zmarły kierowca hyundaia, postanowiła przemówić do sumień i wyobraźni młodzieży i ich rodziców. Doświadczeni pracownicy PORD - u, panowie Franciszek Romanowicz i Krzysztof Chmielewski zostali poproszeni o to, aby wspólnie z psychologiem wygłosić pogadankę dotyczącą bezpieczeństwa na drodze w taki sposób aby zadziałała ona na "uśpioną" wyobraźnię i skutecznie konkurowała z nadmiarem adrenaliny i brawury. 140 uczniów szkoły obejrzało więc film Pt. "Masz jedno życie" , który podczas projekcji komentowany był przez obydwu panów. Film z gatunku mocnych obejrzano w milczeniu, z dużą refleksją wewnętrzną. Drastyczność przekazu i jego porażająca wymowa pozostawiły bez wątpienia trwały edukacyjny ślad w młodych, rozgrzanych głowach. Rodzicom natomiast przybliżono zagrożenia czyhające na ich dzieci na drodze w szczególności zaś uczulono na sytuacje związane ze studniówkami, tak popularnymi "osiemnastkami" i dyskotekami gdzie prawdopodobieństwo spożywania alkoholu graniczy z pewnością. Ciągle jeszcze spotkania takie odbywają się za rzadko w stosunku do liczby tragedii rozgrywających się na drodze. Z nadzieją więc przyjąć należy wprowadzenie do szkół nowego przedmiotu - wychowanie komunikacyjne.

Zwiń

Rozwiń

Opowiedz nam swoją historię data 17.03.2010

Jedna chwila...ułamek sekundy...i już nic nie jest tak jak było. Życie wywraca się do góry nogami bo... stajemy się ofiarą wypadku drogowego. Rozpoczyna sięWasz osobisty "the day after" Do góry nogami wywraca się nie tylko nasze życie , ale także życie naszych najbliższych. To oni są przy nas w najtrudniejszych momentach, dzięki nim udaje się wrócić do tzw. "normalności" Ale zawsze droga jest długa i bolesna. Przez jedną chwilę brawury, zapomnienia, lekkomyślności czy chęci podniesienia sobie adrenaliny. Ten cykl poświęcamy tym co przeżyli - podzielcie się swoimi doświadczeniami. Opowiedzcie o tym jak ciężko jest wrócić ponownie do codzienności, ile bólu i wysiłku trzeba znieść aby się nie poddać. Ile trzeba mieć siły aby walczyć o siebie czy swoich bliskich. To cykl adresowany także do tych, którzy wyszli "cudem" , bez szwanku, ze zdarzeń drogowych, z których teoretycznie nie powinni byli wyjść. Jak ta druga szansa wpłynęła na wasze życie. Przysyłajcie nam swoje historie na adres: bezpieczeństwo@pord.pl Wszystkie otrzymane historie zostaną opublikowane na stronie: www.bezpieczenstwo.pord.pl


Lara napisała: To zdarzyło się w pełni lata - 7sierpnia 1977r. Rano - jak każdego dnia wcześniej- odwiozłam do swojej mamy mojego 10 miesięcznego wówczas synka a sama po zrobieniu zakupów wracałam do domu, gdzie czekała na ukończenie moja praca magisterska. Jeszcze kilka poprawek trochę stylistycznego retuszu i będzie można ją oddać do przepisania maszynistce ( nie było wówczas komputerów) i spokojnie przygotowywać się do październikowej obrony. Mieszkałam w Gdyni, na wprost dworca PKP. Przejście dla pieszych na ul. Morskiej vis a vis apteki nie było wówczas dwuetapowe, i nie posiadało sygnalizacji świetlnej. Po wyjściu z trolejbusu, wraz z grupą pieszych, obładowana zakupami czekałam na przejście. W końcu na prawym pasie zatrzymał się samochód aby przepuścić grupę oczkujących. Weszliśmy na jezdnię całą grupą. Byłam już prawie na przeciwległym krawężniku kiedy nagle ogarnęła mnie ciemność. Nie wiem jak długo to trwało, ale pamiętam jak usłyszał głos wołający mnie po imieniu. Najpierw dochodził on do mnie jak z głębokiej studni i stopniowo się przybliżał. Z wysiłkiem otworzyłam oczy i zobaczyłam pochylającego się nade mną mężczyznę z brodą w białym fartuchu. Usłyszałam jak powiedział do osób obok "Mamy ją - wróciła". Zorientowałam się , że leżę na trawie. Wydało mi się to zupełnie nielogiczne więc próbowałam wstać i wówczas człowiek w białym fartuchu zaczął przyciskać mnie do ziemi mówiąc: "miała pani wypadek  zabieramy panią do szpitala". Zbaraniałam. Odpowiadam więc: nigdzie nie pojadę, nic mi nie jest, ja mieszkam po drugiej stronie więc spokojnie sobie wstanę i pójdę do domu. "Nigdzie pani nie pójdzie " odpowiada człowiek w fartuchu- jest pani ranna, zabieramy panią do szpitala". Zezłościł mnie więc zaczęłam się z nim szarpać. W pewnym momencie coś zaczęło mi spływać na oczy. Mimochodem przetarłam twarz ręką. Zobaczyłam krew, dużo krwi. Już nie protestowałam, pozwoliłam się odwieźć do szpitala facetowi w fartuchu, który okazał się lekarzem. Z uporem maniaka pilnowałam swoich zakupów - obawiałam się że zostaną ukradzione. Na sygnale dostarczono mnie na izbę przyjęć. Młoda lekarka, przez szkło powiększające zaczęła usuwać mi ze skroni odłamki kości. Widziałam jak nachyla się nade mną cały czas zadając jakieś niedorzeczne pytania i zmuszając mnie do odpowiadania na nie. Nie dostałam żadnego znieczulenia ale i tak nie czułam bólu. Straciłam poczucie czasu. Z obandażowaną głową położono mnie na wózek z pojemnikiem pod uchem, do którego płynęła krew. Minęły wieki zanim zrobiono mi rentgen. Wreszcie zostałam przewieziona na salę. Zjawił się ściągnięty z pracy mój mąż i teściowa. Pozwolono im zostać na noc. Dużo później dowiedziałam się, że miała to być ostatnia noc w moim życiu. Co pamiętam z tej nocy ? Niewiele. Balansowałam na jakiejś cienkiej linii pomiędzy realem a czarną dziurą , w którą co chwilę zapadałam. Wciągała mnie ona jak ruchome piaski. W realu była moja rodzina, mój mały synek, któremu byłam bardzo potrzebna. Pomiędzy tymi dwoma bytami była ręka mojego męża lub mojej teściowej, którą rozpaczliwie trzymałam. Wiedziałam, że jak puszczę pochłonie mnie czarna dziura. Ich ręce były poranione moimi paznokciami. 24 godziny walki o życie i wreszcie diagnoza - kryzys minął. Ale powstały pod czaszką krwiaki, które zdaniem lekarzy ? należało usunąć robiąc trepanację. Rodzina się nie zgodziła Leżałam w szpitalu 3 tygodnie. W czasie wypadku doznałam złamania podstawy czaszki, stłuczenia pnia mózgu, uszkodzenia błędnika, strzaskania kości skroniowej oraz połamania wszystkich żeber. Po wyjściu do domu czekało mnie 9 miesięcy rehabilitacji i 2 lata życia na psychotropach , bo obrażenia neurologiczne głowy nie pozwalały na normalne życie. Uszkodzenie błędnika spowodowało, że nie byłam w stanie sama zejść ze schodów ani przejść przez ulicę. Nie umiałam ocenić odległości. Kiedy schodząc ze schodów spojrzałam w dół traciłam równowagę i natychmiast zalewała mnie fala mdłości. Ale najgorsza była opinia neurologa - nie może mieć pani więcej dzieci, bo poród może skończyć się tragicznie. Nie umiałam się z tym pogodzić. Świadomie zaryzykowałam i po czterech latach urodziłam drugiego syna. To było moje zwycięstwo nad ofiarą wypadku jaką byłam wcześniej. Dochodzenie milicji ujawniło, że sprawcą wypadku był 19 - latek robiący właśnie kurs prawa jazdy. Jechał z instruktorem i wyprzedzał lewym pasem na przejściu dla pieszych. Nawet nie podjął próby hamowania. Droga hamowania po wypadku pozwoliła określić, że jechał z prędkością ok.90km/godz. Nie miałam prawa przeżyć a jednak?. Chyba dlatego, że to był maluch. Jak sobie radzę? Stres pourazowy pokonałam dopiero po urodzeniu drugiego dziecka. A 10 lat po wypadku zrobiłam prawo jazdy i dopiero wówczas przestałam być ofiarą wypadku i pomału zaczęłam zapominać. Ale do dziś pozostał mi niedosłuch na jedno ucho, napadowe bóle głowy trudne do wytrzymania oraz strach przed przechodzeniem przez jezdnię na przejściach gdzie nie ma sygnalizacji świetlnej. W dalszym ciągu mam też problem z oceną odległości, szczególnie wieczorem. Mój komfort życia uległ jakościowemu pogorszeniu ale przez 32 lata po wypadku nauczyłam się żyć z ograniczeniami, które wypadek narzucił. Ale to co opisałam zapisało się ze szczegółami w mojej pamięci jak na twardym dysku komputera. Po 32 latach poznałabym pewnie twarz lekarza, który mnie reanimował wtedy - 7 sierpnia 1977r. Czasami koszmar powraca w snach.

Zwiń

Rozwiń

Przewiń do góry