Z Wiesławą Kasprzewską-Charkin, dyrektorem Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Gdańsku - instytucji podległej samorządowi województwa pomorskiego, rozmawia Ludmiła Jezierska.
– Jak długo istnieje Pomorski Ośrodek Ruchu Drogowego
– PORD został powołany ostatniego dniagrudnia 1997 r., ale do obecnej siedziby przy ul. Równej przeniósł się dopiero w roku 2000.
– Dużo mieszkańców Pomorza chce mieć prawo jazdy?
– Szacujemy, że w tym roku przeprowadzimy 142 tysiące egzaminów, jednak zdawalność nie jest zbyt wysoka, a ostatnio nawet jeszcze spadła. Wynika to chyba z tego, że na egzamin zapisuje się bardzo dużo osób. Każdy chce zdążyć przed zmianą przepisów, ale nie wszyscy są dobrze przygotowani. Średnia zdawalność w naszym ośrodku wynosi prawie 30 procent, w ostatnich miesiącach ten wskaźnik spadł do około 24-25 procent. Obecnie przeprowadzamy prawie 600 egzaminów praktycznych i ponad 100 teoretycznych dziennie. Pracujemy od 6 do 22, ostatnio także w soboty. Egzaminy będą się odbywać nawet w Wigilię i sylwestra, przychodzimy do pracy pierwszą zmianę. Na egzamin oczekuje prawie osiem tysięcy osób!
– Musicie mieć armię egzaminatorów.
– W naszych dwóch oddziałach, w Gdańsku i w Gdyni, zatrudniamy 64 egzaminatorów.Pion egzaminacyjny ma swojego szefa – pełnomocnika ds. egzaminowania, któremu podlega sześciu egzaminatorów nadzorujących.
– Na czym polega ich rola?
– W swoich zadaniach mają po pierwsze – koordynację, po drugie – kontrolowanie.Na każdej zmianie jest jeden egzaminator nadzorujący. Każdy egzamin jest monitorowany. W tym roku zamontowaliśmy w samochodach dodatkowe dwie kamery, więc teraz są trzy. Mamy podgląd z przodu, z tyłu i na kabinę. Egzaminatorzy nadzorujący rozpatrują też skargi.
– Dużo ich wpływa?
– W porównaniu z ubiegłymi latami ta liczba bardzo spadła. W ubiegłym roku mieliśmy180 skarg na ponad 150 tys. egzaminów, w tym roku wpłynęło ich niewiele ponad 20. Myślę, że to dzięki wzmocnionemu nadzorowi. Egzaminatorzy wiedzą, że są kontrolowani. Jeśli skargi się powtarzają, bierzemy egzaminatora pod lupę, ale bywa też odwrotnie – monitoring wskazuje, że to zdający nie ma racji, a egzaminator zachował się prawidłowo. Jakość naszej pracy podkreśla certyfikat ISO, który przyznano nam w tym roku. Wprowadziliśmy kodeks postępowania pracowników, taki kodeks etyki PORD.
– Czy to skutek afery korupcyjnej, która wybuchła w 2009 r.?
– Nie chcę tego oceniać ani być prokuratorem w tej sprawie. Uważam, dopóki nie udowodniono komuś winy, nie wolno go potępić. Część pracowników już na etapie przedprocesowym została oczyszczona z zarzutów.
– Jednak czasami zdający narzekają, że egzaminator „się uwziął”…
– Nie ma takiej możliwości. Przebieg egzaminu jest dokładnie skodyfikowany, zadania są wymienione w arkuszu przebiegu egzaminu, więc osoba zdająca po prostu musi je wykonać. Przepis mówi dokładnie, w jakich przypadkach egzamin należy przerwać, a kiedy można go kontynuować. Moi koledzy egzaminatorzy naprawdę nie są wampirami czyhającymi na cudze błędy. Po latach pracy są w stanie stwierdzić, czy dana osoba panuje nad samochodem, płynnie jedzie, ma dobrą dynamikę, refleks, szybko reaguje na sytuację na drodze. Jeśli ktoś nie panuje nad samochodem, musi jeszcze trochę poczekać.
– Wiele osób zżerają nerwy…
– To prawda. Zdarzają się klienci, którzy po niezdanym egzaminie mówią: „Kiedy jeżdżę z instruktorem, idzie mi świetnie”. Takie osoby zapraszamy do naszej pracowni psychologicznej. Prowadzą ją dwie znakomite panie psycholog transportu, które podpowiedzą, jak rozładować stres. W niektórych przypadkach potrzeba na to wielu godzin rozmów. Spotkania są bezpłatne.
– Czy PORD ma wpływ na jakość szkół jazdy?
– Nie, my tylko szkolimy instruktorów, natomiast ich ocena spoczywa na starostwachpowiatowych. Pomocne przy tym zadaniu mogą być przygotowywane przez nas sprawozdania dotyczące zdawalności u poszczególnych instruktorów.
– Jak Pani ocenia temperament pomorskich kierowców? Dlaczego Polacy aż tak się różnią od innych nacji? Wystarczy przekroczyć zachodnią czy północną granicę Polski, żeby trafić do innego świata, gdzie kultura jazdy jest wysoka.
– Myślę, że nie szanujemy przepisów; w Polsce panuje wręcz totalne społeczne przyzwolenie na ich łamanie. Co z tego, że stoi znak ograniczenia prędkości? Już nie mówię o tak drastycznych przypadkach, jak wsiadanie za kierownicę po alkoholu albo wsiadanie do samochodu z kierowcą, który pił alkohol. To przyzwolenie funkcjonuje w naszym społeczeństwie, w innych krajach – nie.
– Widzi Pani rolę PORD-u w zmianie tych nawyków?
– Prowadzimy cały szereg akcji – i to jest druga odnoga naszej działalności – na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego [BRD]. Postawiliśmy bardzo mocno na edukację dzieci i młodzieży, bo dorosłych trudno wychować. Zaczynamy już od przedszkolaków. Muszę podkreślić, że znakomicie nam się współpracuje z gminą Trąbki Wielkie. Państwo z gminy sami przyszli do nas ze swoimi pomysłami i inicjatywą. Weszliśmy w ich doroczny festyn „Trąbki w Trąbkach” z całym blokiem tematycznym „Trąbimy o bezpieczeństwie”. Był i konkurs plastyczny, i konkurs na piosenkę o BRD, i turniej rowerowy. Dzieciaki bardzo się garnęły do udziału we wszystkim. W przyszłym roku chcemy rozpropagować ten blok w innych gminach. Naszym autorskim pomysłem jest festiwal piosenki o BRD. Robimy go od kilku lat. W tym roku się nie udało, ale w przyszłym na pewno do niego wrócimy.
– Co jeszcze macie do zaoferowania szkołom?
– Wszystkim zajmuje się trzech bardzo zaangażowanych pracowników. Pomagają w organizowaniu imprez, przeprowadzają konkursy, robią pogadanki. Mało tego – jeżeliw szkole jest nauczyciel wychowania komunikacyjnego, wyposażamy mu salę. Nie ma, niestety, takiego przedmiotu, w programie nauczania. Są to zajęcia dodatkowe, realizowane w ramach zajęć praktycznych, lekcji wychowawczej. Na szczęście wśród nauczycieli jest wielu pasjonatów, którzy poświęcają wolne popołudnia na przygotowanie dzieci do turniejów, zorganizowanie konkursu albo dnia BRD w szkole. Wyposażamy też miasteczka ruchu drogowego. Podpowiadamy nauczycielom: macie przecież boisko, można na nim wymalować linie, pomożemy wam przygotować projekt, damy znaki drogowe. W naszym województwie wyposażyliśmy już ponad 80 miasteczek. Od wielu lat rozdajemy odblaski dzieciom ze szkół gminnych i wiejskich, czyli tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Obejmujemy akcją zerówki i klasy pierwsze, co roku rozdajemy około 30 tysięcy dblasków. – Strzałem w dziesiątkę była budowa miasteczka ruchu drogowego. – Otworzyliśmy je w ubiegłym roku. Egzamin na kartę rowerową i motorowerową zdaje w nim ponad tysiąc dzieciaków rocznie. Zgodnie z przepisami, przygotowują do niego szkoły, ale nie wszystkie mają możliwość przeprowadzenia egzaminu. Wtedy zwracają się do nas.
– Dla dorosłych nic się w PORD-zie nie znajdzie?
– Wręcz przeciwnie – od paru lat bezpłatnie szkolimy kierowców autobusów szkolnych oraz opiekunów dzieci dojeżdżających gimbusami. Uczulamy kierowców i opiekunów, że mają do czynienia ze specyficzną grupą – gromadką dzieci w różnym wieku, to nie są łatwi pasażerowie.
Szkolenia, prowadzone przez policjanta i pedagoga, cieszą się ogromnym zainteresowaniem.Współpracujemy też ze wspaniałymi zapaleńcami z grupy ratownictwa przedmedycznego Alfa z ZHP. Nie tylko zabezpieczają wszystkie nasze większe imprezy i robią pokazy, ale jeżdżą też do szkół, które chcą przeszkolić swoich nauczycieli w ratownictwie przedmedycznym.
Do dorosłych próbujemy też trafić poprzez… dzieci. We współpracy z „Dziennikiem Bałtyckim” wydaliśmy „Minikodeks drogowy. Dla dzieci… i dla dorosłych” oraz poradnik „Dziecko bezpieczne na drodze. Poradnik dla rodzica… i dziecka”. W tym roku po raz pierwszy wspólnie z „Dziennikiem” ogłosiliśmy konkurs na osobowość roku działającą na rzecz z BRD. To novum na skalę Polski. Reakcja czytelników była fantastyczna. W przyszłym roku na pewno to powtórzymy.
– Większość mieszkańców Pomorza kojarzy PORD wyłącznie z egzaminem. Po egzaminie już tu nie wracamy.
– Dlatego raz do roku we wrześniu robimy dzień otwarty, to dla nas prawdziwe święto. Tego dnia do ośrodka może przyjść każdy i bez stresu przejechać się na naszym placu manewrowym albo spróbować zdać egzamin teoretyczny. Bywa, że osoby mające prawo jazdy od kilkudziesięciu lat na 18 pytań udzielają 10 błędnych odpowiedzi, bo nie śledzą zmian w przepisach. Na dzień otwarty przygotowujemy turnieje i dla dzieci, i dla dorosłych, mamy nawet grochówkę. Dzięki niej, zresztą wiemy, ile mniej więcej osób nas odwiedziło – w tym roku wydaliśmy około tysiąca porcji.
– 13 lutego 2012 r. zmieni się egzamin teoretyczny na prawo jazdy. Należy się go obawiać?
– Początkowo zdawalność może spaść.Nie będzie można nauczyć się odpowiedzi na pamięć, pytań będzie więcej, czasu – mniej. Nie będzie możliwości powrotu do pytania i zmiany odpowiedzi. Pojawią się pytania interaktywne, czyli symulowane sytuacje drogowe. Z drugiej jednak strony nasze społeczeństwo, zwłaszcza młoda jego część, jest obeznane z programami, w których trzeba szybko reagować. Jedno jest pewne: trzeba będzie dobrze znać kodeks ruchu drogowego, ale to naprawdę nie jest trudne.
– O czym marzy dyrektor Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego?
– Dwa lata temu w Sopocie odbył się niewielki rajd rowerowy dzieci i młodzieży niepełnosprawnych. Pomyślałam, jak byłoby wspaniale, gdyby z naszego miasteczka ruchu drogowego zrobić dla nich centrum spotkań. Mogłyby brać udział w najróżniejszych konkursach, nabywać nowe umiejętności, uczyć się ciekawych rzeczy. Prosimy o kontakt osoby, organizacje, instytucje, które opiekują się dziećmi z różnymi stopniami niepełnosprawności.
Z ogromną radością podejmiemy z nimi współpracę.
– Dziękuję za rozmowę.